Facebook Google+ Twitter

Chodząca legenda - Ozzy Osbourne

Po ukończeniu szkoły chciał być hydraulikiem, kiedy usłyszał The Beatles postanowił zostać beatlesem, ostatecznie jednak wyszło na to, że stał się "chodzącą legendą".

Ozzy z Sharon. / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Ozzy_Osboune.jpgWkładu Ozzy'ego w rozwój muzyki rockowej i metalowej nie da się przecenić, nieważne czy mówimy o jego działalności solowej, czy też skupiamy się na okresie przynależności do Black Sabbath. Ozzy wielkim rockmanem jest, koniec, kropka. Nawet dzisiaj artysta nie spoczywa na laurach i organizując z żoną objazdowy festiwal Ozzfest przypomina o swoim istnieniu. Wciąż też nagrywa nowe płyty.

Za stary na rewolucje

O ile jednak imprezy przygotowywane przez państwo Osborne'ów zawsze obfitują w nowości z metalowego światka (podobno w wyborze artystów doradzają im dzieci), to studyjne poczynania Księcia Ciemności nie są naznaczone żadnymi śladami postępu. Ostatni album artysty, "Black Rain" (sprzed roku), równie dobrze mógłby się ukazać dwadzieścia lat temu. Ale szczerze mówiąc, przecież takiego Ozzy'ego oczekujemy! Człowieka, który z grupą przyjaciół tworzył najważniejszy dla metalu zespół, zresztą sam zainteresowany pięknie kwestie swojego - ekhm- rozwoju spuentował.

Gdy zadano mu pytanie czy nie chciałby poeksperymentować z brzmieniami tak jak robi to młodzież, odpowiedział: "W żadnym wypadku! W końcu to ja nazywam się Ozzy Osbourne, ja jestem przykładem dla tych grup, a nie one dla mnie." Samouwielbienie? Oczywiście, ale w pełni usprawiedliwione. Także sześćdziesiąt lat, które stukną Ozzy'iemu w grudniu tego roku, to nie jest w wiek w, którym zaczyna się kolejną muzyczną rewolucję.

"Miałeś problemy z alkoholem? Tak, kiedyś nie mogłem trafić do baru."


Zło to złoty temat. Ozzy o tym wie i dlatego zawsze cieszył się opinią ikony, archetypu rockmana. Wielokrotnie posądzany o satanizm, cynicznie przyznawał, że jest to zwykła kreacja, choć przyznać należy, że numery jakie Książę wykręcał wydają się bardziej objawami choroby psychicznej niż rozmyślnymi działaniami skupionymi na autopromocji. Legendarne już historie o odgryzieniu głów gołębiom, obrzucaniu fanów wnętrznościami zwierząt, czy rozstrzeliwaniu kurczaków jako sposobie na odreagowanie po kłótni z żoną, to tylko ułamek. Dorzućcie do tego ciągłe problemy z alkoholem i narkotykami, bójki z żoną, a wszystko to pomnóżcie przez dwójkę rozwydrzonych dzieciaków artysty. W rezultacie otrzymacie "The Osbournes" - reality show o życiu rockandrollowej rodzinki.

"Bańki mydlane? Sharon, ja jestem Ozzy Osbourne, Książę Ciemności! (...) Potrzebuję zła, a nie jakichś pieprzonych baniek mydlanych!"


Sharon (żona i menadżer muzyka), uznawana za równie twardą jak małżonek, zawsze dbała o interesy męża i jego dobre imię. Gdy muzycy Iron Maiden zasugerowali, że Ozzy śpiewa z playbacku, krewka pani Osbourne wynajęła grupę pseudofanów, którzy obrzucili zespół jajkami w czasie jednego z koncertów. Wielu jednak ma do niej żal, że zamknęła niemal całą rodzinę (wywinęła się tylko ta spokojna, "czarna owca" klanu Osbourne'ów - Aimee) w domu i wystawiła na ciągłe przebywanie przed kamerami.

Program oczywiście zrobił ogromną furorę, doczekał się kilku sezonów, wyniósł całą rodzinę na szczyty sławy, no i zrobił z Ozzy'ego idiotę. Bełkoczący przekleństwa pod nosem starzec, chodzący po domu w dresach i koszulce "morderca hipisów", w dodatku mający problemy z obsługą odtwarzacza DVD. To nie jest obraz Księcia Ciemności którego znamy i jakim artysta z pewnością chciałby być zapamiętany. Co w żaden sposób nie umniejsza muzycznych zasług Ozzy'ego, a przyznanie mu w trakcie ceremonii Classic Rock Roll of Honour tytuł "chodzącej legendy" może dziwić tylko dlatego, że miało miejsce dopiero teraz.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Oglądałam kilka odcinków "The Osbournes" swego czasu i muszę przyznać, że obraz Ozzy'ego, jaki się z tej serii wyłaniał, był dość przykry. Oto stary, schorowany, zniszczony prochami i alkoholem rokendrolowiec, który własnych myśli nie może zebrać, snuje się po domu w kapciach przeganiany, ignorowany i ogólnie pomiatany przez swoją rodzinę. Przestałam oglądać zanim na dobre poznałam relacje panujące w tej rodzince.

Z drugiej strony wychowałam się na Black Sabbath, którego słuchała moja mama i traktuję Ozzy'ego jako ikonę. Myślę, że wielu fanów i muzyków również w ten sposób na niego patrzy. A o szacunku, jaki budzi jego osoba obecnie może świadczyć choćby renoma Ozzfest.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+)
co do "The Osbournes"
oglądałem jakiś wywiad z Black Sabbath sprzed kilkunastu lat, Ozzy już wtedy bełkotał
Ten koleś nie potrafi mówić, ale za to jak śpiewa

moim zdaniem tylko Gilan i Plant są w stanie konkurować z nim wokalnie,
kawałek "Black Sabbath" jest powalający, ciarki przechodzą po plecach

tak samo jakby trzeba było wybierać najlepszego gitarzystę pomiędzy Iommim, Blackmoorem i Pagem

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.