Facebook Google+ Twitter

"Cholonek" Janoscha - czyli o Śląsku straszno i śmieszno

O tej książce słyszałem już od wielu lat. Jednak dopiero teraz (dzięki wydawnictwu Znak) miałem okazję sam się przekonać do czego, od czasu do czasu, we wspomnieniach, podczas rodzinnych spotkań, wracali moi najbliżsi.

Okładka powieści "Cholonek - czyli dobry pan bóg z gliny" Janoscha / Fot. Wydawnictwo ZnakZ radością więc zatopiłem się w lekturze, szczególnie, że temat, której powieść dotyczy, jest mi osobiście, jako hanysowi, bardzo bliski.

Janosch (fot. Wydawnictwo Znak) / Fot. Wydawnictwo ZnakBardzo wiele do książki wnosi wstęp Jerzego Illga, z którego wyłania się postać Janoscha - właściwie Horsta Eckerta - który przyszedł na świat w Zaborzu (tuż przy granicy polsko-niemieckiej) w 1931 roku i to właśnie w tym miejscu osadził realia swojej powieści. Życie nie rozpieszczało autora od najmłodszych lat, z traumą wraca do dzieciństwa, w którym czuł się zastraszany przez babkę, księdza i nauczyciela. Nie jest to autobiografia, jednak łącząc wspomnienia ze swojego dzieciństwa, czarny humor i często niemal reporterskie spojrzenie, Janosch w jedyny w swoim rodzaju sposób tworzy obraz Śląska okresu międzywojnia. Naturalizm i groteska sprawiają, że czytelnik, odkrywając kolejne dzieje bohaterów, czuje się niemal jak ich sąsiad z familoka, często też wybucha śmiechem, nawet czytając o przypadkowych zgonach na skutek knajpianego zakładu i zabawy dynamitem wykradzionym z kopalni.

W tym miejscu delikatna dygresja. Rzeczą, która mnie trochę razi, jest użycie w narracji czystej polszczyzny, rozumiem, że wydanie powinno przybliżyć dzieło Janoscha maksymalnie wielu czytelnikom, jednak może warto byłoby się zastanowić nad wersją przetłumaczoną w całości na gwarę? Jestem pewien, że znalazłaby na południu kraju wielu sympatyków. Ale powróćmy do meritum.

Historia Stanika Cholonka i jego rodziny (od momentu poczęcia ich ukochanego syna), przez przygotowania do zbliżającej się nieubłaganie II wojny światowej (nasilające się nastroje antyżydowskie, rodzące się organizacje proniemieckie), aż po wyzwolenie kraju przez Krasnoarmiejców (z tego powodu wydanie "Cholonka" z 1974 r. zostało ocenzurowane) jest okazją do poznania wielu mieszkańców górniczej osady. Autor jest daleki od osądzania poszczególnych postaw, czytelnik również nad analizę psychologiczną przedkłada możliwość podejrzenia codzienności przygranicznej mieściny, w której od wieków ścierają się różne kultury, języki, której mieszkańcy często muszą się borykać z określeniem własnej tożsamości. Poza ciężką pracą, codziennymi zajęciami mają jednak czas na zabawę, wspólne dyskusje przy kuflu Tyskiego i miłość (być może nie zawsze piękną, ale na pewno prawdziwą).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ola
  • Ola
  • 16.02.2012 09:29

"Cholonek..." to moja ulubiona książka odkąd przeczytałam ją pierwszy raz jakieś 20 lat temu. Znam ją prawie na pamięć. Jest genialna.
Wciskałam wszystkim znajomym do czytania - po reakcjach widziałam, że z wrażliwością u niektórych ciężko.
To najlepsza książka jaką znam. A zaraz za nią chyba już zupełnie zapomniane "Serce" Amicisa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.