Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10059 miejsce

Chora na raka: mam ładniejszą czapkę niż włosy

4 lutego- Międzynarodowy Dzień Walki z Rakiem. Kto obchodzi to święto? Gdzie i o której odbędą się uroczystości w Łukowie? Burmistrz wygłosi płomienne przemówienie? Obejmie honorowy patronat?

 / Fot. Jerzy KirzyńskiFlorentyna (zawsze chciała mieć takie imię) ranne pastylki popije kawą zbożową, jedne przed jedzeniem inne po śniadaniu. Jak się dobrze czuje, siedzenie przy stole zajmuje jej góra piętnaście minut. Zazwyczaj siedzi godzinę, dwie kanapki z masłem memła i memła. Na siłę przełyka, by nie mieć pustego żołądka.

Akurat w swoje święto ma wezwanie do orzecznika, do Radzynia Podlaskiego. Nie jest przesądna, ale spodziewa się, że komisja przyzna jej wcześniejszy zasiłek, na walkę z rakiem.

Właściwie to do swojej pani doktor zapisała się z przeziębieniem, ale dr Katarzyna Milcarz spojrzała na wyniki badań, pokręciła głową, uśmiechnęła się i wypisała skierowanie do ginekologa. Ten poprosił o konsultację z doktorem z Lublina. I w niecały miesiąc znalazła się w ogromnym szpitalu na Kraśnickiej. Cóż za fantastyczna opieka lekarzy i pielęgniarek. Nie bała się operacji, a jak otworzyła oczy zobaczyła nad sobą uśmiechnięty czepek.

Zaproponowali chemię u siebie, podpowiedzieli też, że bliżej będzie miała dojechać do Białej Podlaskiej. Z radości, serdeczności, troski o nią pokręciły się jej wszystkie nazwiska aniołów z Kraśnickiej. Twarze jednak pamięta i przypomina je sobie każdego dnia.

 / Fot. Jerzy KirzyńskiW Białej Podl. też trafiła na miłych, ciepłych i wyrozumiałych ludzi. Na najważniejszego, wspaniałego doktora, samego ordynatora, dr. nauk medycznych Piotra Centkowskiego mówili między sobą, po cichu: „doktor Piotr już jest”, albo po prostu :„Piotruś będzie wiedział, co z nami zrobić”. I spokojnie czekali na badanie krwi, na chemię.

Papież Jan Paweł II przypominał, że ludzie chorzy, cierpiący spychani są na margines społeczeństwa. Zawsze taką się czuła.
Mało zarabiała, znikąd pomocy, życzliwego słowa. Musiała liczyć tylko na siebie.

Nie ma do nikogo pretensji ani żadnych oczekiwań. Losu nie odwróci.

Ale właśnie, w czasie choroby spotkała fantastycznych, mądrych, wykształconych ludzi. Jest im bardzo wdzięczna, że ją ratują, pomagają…

Zmaganie z rakiem odmieniło jej życie. Do tej pory nigdzie się z Łukowa nie ruszała. Praca, zakupy, dom. Nie paliła papierosów, nie piła wina ani wódki. Nawet kawy. Pracowała fizycznie.

Teraz, będąc na emeryturze, dużo podróżuje. Do dworca PKP, nie ma siły, nie dojdzie, to zamawia taksówkę. Do Białej pociągiem i dalej, do szpitala komunikacją miejską.

Spotyka na korytarzu starych i nowych znajomych.

 / Fot. Jerzy Kirzyński-Opowiadamy sobie różne sprawy, wiemy, że nie wylecą plotką. Sympatyczna pani, która mieszka niedaleko szpitala, podarowała mi piękny ręcznik. Często z nią rozmawiam.

Jutro zadzwonię, do Lublina. Zapiszę się na radioterapię. Pójdę na swój dawny oddział…

Wzywają mnie,jak już wspomniałam, w środę, do Radzynia. Pojadę. Dlaczego nie poprosili o przesłanie pocztą dokumentacji i opinii ze szpitali?

Są różni ludzie.

Często spotykam na klatce, sąsiadkę z dołu. Za każdym razem pyta mnie dlaczego w piątek, świątek, w mroźny dzień i słoneczny chodzę w tej samej czapce?

Mam ładniejszą czapkę niż włosy- odpowiadam.

Oszczędza każdego miesiąca, ile się da, na perukę. Kosztuje 270 zł.

- Może zdążę uzbierać?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Historia "życiem pisana". Zyczę wytwałości i mam nadzieję, że perukę kupi Pani sobie taką, jaka będzie do twarzy i w jakiej się będzie Pani dobrze czuła.

Tekst napisany rewelacyjnie. Czy nie myslała Pani o tym, aby zwrócić się o pomoc do MOPS- u? Rozumiem, jak ciężko prosić o pomoc, ale może warto?

Serdecznie pozdrawiam i życzę zdrowia

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.