Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4898 miejsce

Chorzów. Tysiące drzew pod topór

Zarząd Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku w Chorzowie zamierza wyciąć 3367 drzew w największym i najpiękniejszym parku miejskim w Polsce. Prezydent miasta, Andrzej Kotala, przed wyborami prezes parku, wydał zgodę na wycinkę.

 / Fot. fot. Sebastian Brudys16 stycznia br. prezydent Chorzowa, Andrzej Kotala, wydał zgodę na wycinkę 3367 drzew w WPKiW, największym, bo obejmującym powierzchnię prawie 600 ha, parku w Europie. 1900 drzew to topole różnych odmian, reszta to egzemplarze innych gatunków.

Konieczność wycinki władze WPKiW tłumaczą przede wszystkim koniecznością zagwarantowania bezpieczeństwa użytkownikom parku, bowiem jak wykazał biegły, wszystkie 3367 drzew temu bezpieczeństwu zagrażają. Na tej podstawie prezydent Chorzowa zwolnił zarząd parku z wszelkich opłat za wycięcie drzew.

- Podejmując tę decyzję, prezydent nie wziął pod uwagę stanowisk organizacji pozarządowych, będących stronami w postępowaniu, a więc stowarzyszeń "Nasz Park" , "Tradycja i Wsparcie" z Chorzowa jak również Klubu Gaja z Wilkowic - twierdzi Barbara Mirek, ze stowarzyszenia „Nasz Park”. - Przeciw masowej wycince opowiedzieli się również biolodzy z Centrum Dziedzictwa Przyrody Górnego Śląska. W swej opinii, po przeprowadzeniu oględzin drzew, napisali: "Niektóre spośród przewidzianych do usunięcia drzew charakteryzują się wbrew zapisom w inwentaryzacji dobrym stanem zdrowotnym, a przy tym nierzadko również okazałymi rozmiarami".

Bezpośredni wpływ na decyzję prezydenta miała opinia Mirosława Siudy, biegłego sądowego, który na zlecenie Urzędu Miasta w Chorzowie, 6 grudnia 2011 roku, w ciągu zaledwie kilku godzin przeprowadził ogląd 3382 drzew oraz dokonał diagnozy ich stanu fitosanitarnego. Rezultat godny wpisu do Księgi Guinnesa.

- Koniecznie trzeba zaznaczyć, że biorąc pod uwagę ilość drzew i długość dnia o tej porze roku, pan biegły na zbadanie jednego drzewa miał aż... 6 sekund, oczywiście bez możliwości przemieszczania się - zauważa Barbara Mirek. - Co więcej, przy całkowitej bezlistności drzew podał procentowy posusz w ich koronach. Czy taką opinię można uznać za rzetelną? Okazuje się, że dla prezydenta Chorzowa była ona jak najbardziej wiarygodna. W zeszłym roku w parku wycięto już ponad 5000 drzew, po cichu, bez rozgłosu. W zamian za wycięcie tysięcy, zarząd parku w decyzji został zobowiązany do nasadzenia... 564 szt. z czego część stanowią odmiany niskopienne, ozdobne, które nigdy nie osiągną rozmiarów potężnego drzewa.

W tej chwili Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Katowicach rozpatruje odwołania od decyzji, które wpłynęły od wszystkich trzech organizacji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (48):

Sortuj komentarze:

Ludzie nie dajcie się oszukać, wszystko pod przykrywką rewitalizacji. Polski park to duże drzewa a nie niskopienny szajs. Oszustwo i rzeź, tyle drzew.... Pamiętajmy jaką rolę pełnią drzewa w naszym życiu, ludzi coraz mniej zieleni a więcej betonu!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Zainteresowana
  • Zainteresowana
  • 18.07.2012 13:29

Czy wycięto już te drzewa?Jaka była decyzja kolegium odwoławczego?

Komentarz został ukrytyrozwiń
KosmoPolak
  • KosmoPolak
  • 10.03.2012 22:20

Ludzie ..
Za tą decyzją stoi pan Uszok i jego ekipa. Dogadał się z panem Kotalą - zamieszanym w aferę z klinkierem / która nie przeszkodziła mu zostać prezydentem miasta Chorzów/
Na te działania sa dokumenty - sprawozdanie ze spotkania przed pierwszą partią wycinki, które odbyło sie w Dyrekcji WPKiW. Pod tą decyzją obiema rękoma podpisał sie niejaki dr Jerzy Paruzel - szef Centrum Dziedzictwa Przyrody Górnego Śląska - finansowanego przez UW. Jeżeli dodamy do tego że w tym centrum zarabiaja niezłą kasę pracownicy "Naukowi" Wydziału Biologi i Ochrony Środowiska U.Śl - proszę przejrzeć listę autorów wydawnictw tegoż Centrum - nikt tu nic nie zadziała .
Ci Naukowcy z U.Śl, protestowali przeciwko budowie Auchana przy ul Reńców - bo niszczy się siedliska ...
A w sprawie dewastacji WPKiW nabrali wody w usta ...
Tylko zdecydowana akcja społeczeństwa jest wstanie uratować WPKiW - ale w to nie wierzę

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Piotrze, pełna zgoda. Nie mogę nic więcej napisać, bom ślepy. Po prostu nie widziałem "problemu". Pozdrawiam, serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Piotr Gach
  • Piotr Gach
  • 21.02.2012 07:21

Znowu zgoda - jeśli chodzi o podrosty. Problem w tym, że przeznaczone do wycinki drzewa to w znaczącej części bardzo duże w porównaniu do pozostałych i niezwykle cenne krajobrazowo okazy (zwłaszcza topól kanadyjskich, ale także innych - w tym rodzimych jak klon jawor czy dąb szypułkowy - gatunków). Gdyby chodziło jedynie o "przerzedzenie zarośli" to myślę, że nikt nie widziałby (przynajmniej tak dużego) problemu. Natomiast mam wrażenie, że wyznaczono do wycięcia właśnie największe i najcenniejsze - także jeśli chodzi o produkcję tlenu - choć niekoniecznie najbardziej niebezpieczne i nieuleczalnie chore drzewa. Pojawia się pytanie dlaczego akurat one (bo mają najwięcej drewna?). Jeszcze co do wycinania "chaszczy". Również uważam, że park to nie puszcza i generalnie należy wykonywać w nim czynności, nazwijmy je sanitarno-pielęgnacyjne. Uważam jednak, że w tak dużym parku można wygospodarować mały skrawek, w którym mieściła by się taka "mini-puszcza", gdzie wszystko szło by swoim rytmem. Miałoby to walor edukacyjny a nawet nawiązywało do założeń twórców parku, którzy nieprzypadkowo nazwali jedną z alejek "Leśna". Przecież taki mały skrawek można by odseparować od reszty nie prowadząc przezeń ścieżek a tylko obok niego, żeby ludzie choć z pewnej odległości mogli go podziwiać.

Pozdrawiam, Piotrek

Komentarz został ukrytyrozwiń

Proszę zrozumieć, że mój głos jest najbardziej związny z niekompletnoscią tekstu. Nie znam yego parku, byłem w nim raz jedyny w latach siedemdziesiątych XX wieku. Znam tylko bogactwo natury - która na powierzchni hektara może nas obdarować nawet setkami tysięcy małych drzew. Cóż wtedy znaczyłoby wycięcie 3 tysięcy? Szczególnie, że w "dorosłym" lesie rośnie na hektarze około 200, może 300 drzew (reszta wypada w wewnętrznych zmaganiach o światło i pokarm). Podrost drzew w parku nie zawsze jest rzeczą wartościową, właściwą, ani estetyczną; przesłania widoki, zasłania stare i dorodne drzewa powodując ich szybsze ginięcie. Rozumiem oburzenie i przypuszczam, że jest racjonalne. Jednak rozważając całkiem hipotetyczny przypadek konieczności redukcji podrostu (młody samosiew pod okapem starodrzewia) możliwe byłoby wyznaczenia do usunięcia większej liczby "drzew" w krótszym, niż się wskazuje w tekście, czasie. Z pewnością jednak, nie byłoby to możliwe w samym starodrzewiu. Cieszy mnie miłość do drzew i do przyrody. Jestem zwolennikiem pełnego jej udostępniania wszystkim chętnym. Bo tylko żywy kontakt może naczyć nas szacunku i wzajemnego zrozumienia. Nauczy nas rzeczywistych praw jakie występują w naturze. A są one zupełnie inne niż w świecie człowieka. I musimy to zrozumieć dla naszego przede wszystkim dobra. Bo to jest nierozerwalnie związane z bogactwem i żywotnością natury.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Piotr Gach
  • Piotr Gach
  • 20.02.2012 13:03

Panie Robercie,

Myślę, że to, iż park nie jest rezerwatem ścisłym i pewne czynności pielęgnacyjne są w nim konieczne, jest oczywiste dla każdego racjonalnie myślącego człowieka. Jednak w tym przypadku zastanawia kilka rzeczy. Po pierwsze skala wycinki. W ubiegłym roku pod piłę poszło ok. 5000 drzew, w tym planuje się kolejne prawie 3500. Czy to aby nie za dużo? Po drugie czy nie wydaje się Panu dziwne, że te ponad 8000 drzew trzeba (było) od razu wycinać a nie na przykład obciąć niebezpieczne konary i / lub leczyć? Czy były to drzewa aż tak groźne i w aż tak złym stanie? Sądząc po oznaczonych do wycięcia drzewach, które widziałem nie wydaje mi się. Tym bardziej nie dostrzegam nic groźnego drzewach rosnących z dala od ścieżek albo nawet już leżących, które przez pana biegłego zostały także oznaczone jako zagrażające bezpieczeństwu. Po trzecie wreszcie kwestia oceny stanu zdrowotnego w rekordowym czasie, zwłaszcza biorąc pod uwagę podanie (zimą!) z 1%-ową dokładnością udziału posuszu dla każdego drzewa. Jeśli dodamy do tego arogancję Pana Prezydenta związaną z odrzuceniem bez uzasadnienia wniosków Stowarzyszenia Nasz Park i Gaji to naprawdę sprawa robi się nieciekawa. Nie twierdzę, że organizacje ekologiczne działają zawsze zgodnie z duchem prawa i zdrowym rozsądkiem, ale to samo można powiedzieć o naszych włodarzach, więc akcentowanie jednej strony wydaje mi się niesprawiedliwe.

Pozdrawiam, Piotrek

Komentarz został ukrytyrozwiń
Barbara Mirek
  • Barbara Mirek
  • 19.02.2012 22:05

Przepraszam! Oczywiście moja wiadomość jest skierowana do Pana Roberta nie do Pana Grzegorza!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Barbara Mirek
  • Barbara Mirek
  • 19.02.2012 22:03

Panie Grzegorzu! Jeśli mieszka Pan w pobliżu Parku, to proszę wybrać sie tam i samemu ocenić zasadność tak ogromnej wycinki. Drzewa z wyrokiem śmierci mają żółtą farbą wypisane numery. A znajdzie je Pan np. idąc aleją od ul. Wschodniej do Bażanta (teren leśny po lewej stronie). Po prawej będzie zaś Pan miał teren po zeszłorocznej wycince. Jak również w okolicy Elki stacja Planetarium, czy idąc wzdłuż muru ZOO.
Tam też natknie się Pan na 13 topól, które przycięto tak bardzo, że uschły. Wygladają jak słupy telegraficzne. Ale jak stwierdził Pan biegły nie miało to wpływu na ich żywotność. Dzięki temu Park uniknął wysokiej kary pieniężnej.
Jestem członkiem stowarzyszenia będącego stroną w sprawie, uczestniczyłam w wizjach lokalnych, rozprawach administracyjnych w sprawie wycinki i mogę zaświadczyć, że artykuł jest rzetelny i jak najbardziej prawdziwy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu, proszę napisać co takiego Pana wzburza w moim komentarzu. Z czym się Pan konkretnie nie zgadza?
Tekst nie wskazuje na żadne żródła. Czy autor był obecny przy tych wszystkich wydarzeniach?
Jeśli prawdą jest to wszystko - powierzchowna ocena stanu drzew - to rzecz jest jak najbardziej karygodna.
Przedmiotem ogólnego ubolewania jest ilość a nie jakość. Uważam, że nie słusznie. Pozwólmy więc autorowi uzupełnić informacje i bardziej je uwiarygodnić. Pan wybaczy Panie Grzegorzu, ale nie mam w zwyczaju przyjmować do wiadomości i uważać za pewniki informacji pochodzących ze źródeł ekologistycznych. Jak w wielu miejscach wskazałem, są to najczęściej manipulacje.
Oczywiście nie twierdzę, że tak jest tym razem, czego prawdopodobnie niesłusznie doszukał się Pan w moim komentarzu, niezbyt uważnie go czytając. Ale dotychczasowe doświadczenia kazały Panu już mnie osądzić. Jestem z natury osobą wątpiącą i ciekawą. Stąd moje uwagi i głębsze zainteresowanie. Wiem, że to często przeszkadza i może stwarzać pozory jednoznaczności. Ale na to już wpływu nie mam, Panie Grzegorzu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.