Facebook Google+ Twitter

Christie na scenie czyli "Pułapka na myszy" w Teatrze Słowackiego

Tajemnicza zbrodnia, pensjonat odcięty od świata i wielu podejrzanych - tego można spodziewać się po sztuce Agathy Christie.

Pułapka na myszy / Fot. Teatr SłowackiegoSpektakl "Pułapka na myszy" w reżyserii Olgi Lipińskiej to adaptacja powieści Agathy Christie. Akcja rozgrywa się w niewielkim pensjonacie Monkswell Manor położonym pod Londynem. Jego właściciele, Mollie (Karolina Kazoń) i Giles Ralston (Grzegorz Łukawski), czekają na pierwszych gości - panią Boyle (Anna Sokołowska), artystę Christohera (Grzegorz Mielczarek), Majora Metcalfa (Feliks Szajnert) i pannę Casewell (Agnieszka Judycka). Gospodarze mają nadzieję, że pobyt w ich nowo otwartym lokalu będzie udany.

Niestety ani właściciela ani goście nie zdają sobie sprawy, że poprzedniego dnia w mieście dokonano zbrodni, a szaleniec zapowiedział kolejne ofiary. Ślady prowadzą do pensjonatu, który wkrótce zostaje odcięty od świata przez śnieżycę. Czy wśród nich znajduje się morderca? I czy rzeczywiście ktoś zginie? I co z tym wspólnego ma piosenka o trzech ślepych myszkach?

Marcin Kuźmiński (Agatha Christie) / Fot. Teatr SłowackiegoJeśli chodzi o grę aktorską, to na największe brawa zasłużył Marcin Kuźmiński za epizodyczną rolę Agathy Christie, która pojawia się na początku i na końcu spektaklu oraz za postać Paraviciniego, obcokrajowca włoskiego pochodzenia, który był groteskowy i bawił widzów swoją niepoprawnością językową.

Grzegorz Łukawski (Giles Ralston), Anna Sokołowska (pani Boyle) / Fot. Teatr SłowackiegoBardzo podobali mi się także Feliks Szajnert jako Major Metcalf, który próbował opanować sytuację oraz Anna Sokołowska, która wcieliła się w panią Boyle, zmanierowaną staruszkę. Zabawnym akcentem była rola Krzysztofa Piątkowskiego jako sierżanta Trottera, który wpadł do pensjonatu na nartach.

Warto wspomnieć także o scenografii Ryszarda Melliwy - przytulny pensjonat z niezliczoną liczbą wejść, pośrodku którego znajduje się salon z kanapą, kominkiem, stołem i fotelem. Podobały mi się również kostiumy Magdaleny Tesławskiej, które znakomicie oddały angielski klimat, a także pluszowy kot Pani Boyle - rekwizyt ten robił furorę.

Bardzo lubię powieści Agathy Christie, dlatego świetnie się bawiłam podczas spektaklu. Tym bardziej, że nie czytałam wcześniej książki i byłam zaskoczona rozwiązaniem kryminalnej zagadki. To był naprawdę udany wieczór pod znakiem zbrodni. Polecam te spektakl szczególnie miłośnikom królowej kryminału.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Cieszę się, że mamy podobne odczucia co do tego spektaklu :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podzielam odczucia przedstawione w recenzji. Ożywiły moje wrażenia, jakie niegdyś zebrałam w Teatrze Słowackiego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.