Facebook Google+ Twitter

Christmas Cup: Polacy wygrywają ze Słowacją

Polscy piłkarze ręczni w świetnym stylu przywitali się z katowickimi kibicami w Spodku, pokonując w pierwszym meczu turnieju Christmas Cup Słowację 28:20.

 / Fot. By Lestat (Jan Mehlich) (Own work) [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html), CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/) or CC BPolacy z przytupem rozpoczęli spotkanie. Najpierw Szmal odbił rzut Kucharika, a kontrę biało-czerwonych na bramkę zamienił Krzysztof Lijewski. Słowacy od pierwszego gwizdka chcieli zaleźć Polakom za skórę, grając bardzo agresywnie, co odbiło im się czkawką, a to przez grę w osłabieniu, a to przez rzuty karne, które skutecznie na gole zamieniał Michał Daszek.

To jednak nie zniechęciło podopiecznych Zoltana Heistera, którzy grali coraz śmielej w ataku. Potrafili kilkakrotnie doprowadzić do wyrównania, choć głównym bombardierem ekipy był Peter Masica, który strzałami z drugiej linii zmuszał raz po raz Szmala do kapitulacji. Słowacy popełniali jednak sporo błędów w rozegraniu, przez co ich akcje kończyły się przechwytami.

Ten sam problem zresztą spotkał naszą drużynę, która nie mogła przez jakiś czas znaleźć sposobu na przeciwnika. Polacy przez błąd w rozegraniu stracili dwa gole, a mogli więcej, gdyby nie bardzo dobrze spisujący się między słupkami Szmal. Kiedy w 22 minucie Duris rzutem z biodra zaskoczył Szmala i doprowadził do remisu 10:10, Michael Biegler po raz pierwszy w tym meczu musiał wezwać swoich zawodników do siebie.

Manewr szkoleniowca biało-czerwonych przyniósł pożądany skutek od razu po wznowieniu gry. Od tej pory to oni nadawali ton rywalizacji, rzucając pięć bramek z rzędu i sprawiając, że kilkutysięczna publiczność w Spodku bawiła się dobrze. Na przerwę obie drużyny zeszli przy stanie 15:10.

W drugiej połowie Biegler dał szansę zawodnikom, którzy w pierwszej połowie nie zagrzali boiska. Początek tej części gry to bramka Piotra Chrapkowskiego, a skutecznością obronionych rzutów Szmalowi nie chciał ustępować Marcin Wichary, który w pierwszych pięciu minutach wybronił dwie bardzo groźne akcje Słowaków.

Biało-czerwoni skwapliwie wykorzystywali błędy Słowaków w ataku i sukcesywnie powiększali prowadzenie w tym meczu. Nie ustrzegli się jednak błędów, gdy kończyli akcje ze skrzydła – dwóch takich sytuacji nie wykorzystał Patryk Kuchczyński. Z biegiem czasu zawodnik Górnika wpasował się w grę drużyny, będąc najskuteczniejszym graczem drużyny. Dużo zamieszania swoimi rzutami z dystansu robi Mariusz Jurkiewicz, który został najlepszym zawodnikiem spotkania.

Słowacy w tym spotkaniu nie mieli nic do powiedzenia. Ponownie w ich ataki wkradła się niefrasobliwość, a szczególnie upodobali sobie szczególnie grę środkiem. Czasem wychodziło im to na dobre, wykorzystując nieszczelność polskiej defensywy, jednak Polacy do końca kontrolowali przebieg spotkania. Wynik spotkania ustalił Piotr Masłowski i podopieczni Michaela Bieglera zwyciężyli Słowację ośmioma bramkami.

Z Katowic dla W24 – Dawid Bożek

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.