Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

85554 miejsce

Chrześcijanie i ateiści, rachunek sumienia

Coraz bardziej głośny ateizm, nie przebierający w środkach, jeśli chodzi o walkę światopoglądową, nie ma do zaoferowania tego, czego współczesny człowiek potrzebuje najbardziej, nie ma nadziei. Warszawskie Dni Ateizmu są wyrazem bezsilności

Chrześcijaństwo zbudowane jest na osobie Jezusa, walcząc z chrześcijaństwem walczy się z Jezusem a z Jezusem nie można zwyciężyć, on już zwyciężył, oddał swoje życie za wszystkich ludzi, również za ateistów i zwyciężył.
Dialog między ateistami a wierzącymi z wielu powodów nie może być owocny, przede wszystkim ateiści odwołują się wyłącznie do nauki a człowiekiem rządzą emocje. Jest w człowieku tęsknota za Bogiem, w każdym człowieku, ale u wielu ludzi to pragnienie jest nie uświadomione, nie odkryte co powoduje pustkę emocjonalną, dyskomfort, pogoń za rozrywką, nadmierna konsumpcję, materializm, alienację, ucieczkę w alkohol i narkotyki.
Wiara w Boga zaspokaja podstawową potrzebę człowieka, potrzebę przynależności do Boga a ateizm nie zaspokaja nam tego duchowego, egzystencjalnego głodu.
Z racjonalnego i ziemskiego punktu widzenia, system etyczny, zaproponowany przez Jezusa w Kazaniu na Górze w Ewangelii Mateusza , rozdział 5 rozwiązuje wiele problemów, które nas obecnie gnębią. Ta moralność oparta na Chrystusie, nie była adresowana wyłącznie do jakiejś konkretnej grupy religijnej, Jezus zaprosił wszystkich ludzi, Żydów, Samarytan, Arabów, Ateistów aby wypróbowali na sobie jak można żyć w pokoju i sprawiedliwości tu i teraz.
Czy jest możliwy dialog między ateistą i wierzącym? Aby dialog był możliwy obie strony muszą się szanować, muszą przestrzegać norm moralnych z Kazania na Górze, wymaga to osobowości zbudowanej na fundamencie Chrystusa. A jak ateista ma być łagodnie usposobiony, pokorny, cichy, miłosierny, pokojowo usposobiony, skory do przebaczenia, jeśli dla niego ideał Jezusa nie jest autorytetem. Nawet dla wierzącego taka łagodna osobowość, to zadanie na całe życie.
Podsumowując, nie możemy się bać Dni Ateizmu, nawet Rok Ateizmu nie może konkurować z Jezusem, który jest naszym chlebem, naszym życiem, Zbawicielem. Syn Boży, cierpiący sługa Jahwe, pokazał, że nawet cierpienie i śmierć nie może pokonać potęgi jaką jest miłość.
Czy jest możliwa harmonia i zgoda między ateistami a ludźmi wierzącymi w Boga, niestety nie, możemy nie wchodzić sobie w drogę, szanować wolność sumienia i wolną wolę drugiej strony ale dalej istnieje konflikt światopoglądowy, który w każdej dziedzinie życia, powoduje rozdźwięki i spory. Wolna wola człowieka to dobro ale i wielka odpowiedzialność za dokonane w życiu wybory a najważniejszym takim wyborem jest to czy jesteśmy ludźmi wierzącymi w Boga czy nie.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (39):

Sortuj komentarze:

Pani Lucyno, jestem jak najbardziej za pluralizmem politycznym, bo jego brak prowadzi najczęściej do totalitaryzmu. Natomiast nie mogę zaakceptować sytuacji, w której ludzie zieją do siebie nienawiścią, bo inaczej interpretują wolę tego samego Boga. Dlatego wolę traktować wiarę jako coś osobistego, wyrażającego się stosunkiem do świata i innych ludzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Lucyno, gdyby ludzie pozostali przy tej cząstkowej wiedzy, nie próbowali stworzyć własnej wizji Boga i narzucać ją innym, to wśród chrześcijan nie byłoby rozłamów ani krwawych waśni.
Znamiennym przykładem może być los staroobrzędowców, którzy w XVII w. nie podporządkowali się reformie patriarchy Nikona. Rosyjski Kościół Prawosławny uznał ich za heretyków, co sprowadziło na nich długotrwałe prześladowania. A nie chodziło o różnice doktrynalne, tylko o liturgię, którą Nikon dostosował do rytu greckiego. Herezja staroobrzędowców polegała m.in. na tym, że czynili znak krzyża dwoma palcami zamiast trzema, szli w procesji zgodnie z pozornym ruchem słońca zamiast przeciwnie do tego ruchu, uznawali tylko chrzest przez zanurzenie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ostatni komentarz pani Lucyny trochę wprawił mnie w osłupienie. No jakże to? Jak można być świadkiem "czegoś" lub "kogoś" nie znając go? Taki świadek jest przecież niewiarygodny!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.04.2014 17:29

"nie możemy uformować Boga".

Przeciwnie. Dzieci uczy się od małego, że Bóg zabrał Maryję wraz z duszą do nieba. A tymczasem dekret o tym powstał niedawno i stworzyli go biskupi. Nie Bóg. W Piśmie Sw. nie ma o tym mowy. Zatem "formujemy" Boga. Podczas konklawe wierni wierzą, że to Duch Św. wybiera papieża, a nie konszachty i układy kardynalskie. Nie ma nigdzie w Biblii napisane, że Duch Św. cokolwiek wybiera - to jest również "formowanie" Boga. Na wielkanoc święcimy pokarmy, bo "zmartwychwstały Pan chce z nami być przez całe nasze życie, w każdej jego chwili także, gdzy zasiadamy w rodzinnym gronie do świątecznego stołu, by złożyć sobie życzenia i być razem" (wzięte ze strony internetowej jakiejś parafii). A przecież Chrystus powiedział "bierzcie i jedzcie moje ciało", a nie święćcie jajka i ciasta drożdżowe. Kolejne "formowanie" Boga.

I tak można wymieniać, i wymieniać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No właśnie, jednych fascynuje niepoznawalne np. bóg lub UFO, a inni twardo chodzą po ziemi i poznają to, co da się poznać. I wszystko jest OK do momentu, gdy ktoś nie narzuca mi się ze swoim poznawaniem "niepoznawalnego".

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Hm... To jest trochę tak: Bóg stworzył człowieka, a ten, korzystając z wolnej woli, od wieków próbuje uformować Boga na swój kształt i podobieństwo.."

Marto, nie możemy "uformować" Boga na swoje podobieństwo, bo aż tak dobrze Boga nie znamy, Bóg jest Duchem, mamy cząstkową wiedzę o Bogu.
Czy jest pani w stanie dobrze poznać drugiego człowieka, ludzie, których znamy ciągle nas zaskakują, o ileż bardziej Bóg jest dla nas trudny do poznania. To poznawanie Boga jest właśnie najbardziej fascynujące.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.04.2014 01:36

Nie zmienia to treści tego, co napisałem, pani Anno Koralun. To człowiek, nie Bóg, wpadł nagle na pomysł, że należy Mary uznać za doniebawziętą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do Łukasza Brzezickiego: Dogmant o wniebowizięciu Maryi ( z ciałem i duszą) jest z roku 1950 a nie ze średniowiecza. I tak a propos ateistów: facet umarł i znalazł się w niebie. Wita go Św. Piotr, facet zdziwiony pyta: jestem w niebie? Tak odpowiada Św. Piotr. Ojej, a ja myślałem, że jako ateista pójdę do piekła.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brzezickiemu wracają stare nawyki zaglądania innym do łóżek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marku,właściwie już nie muszę odpowiadać - Pan Artur mnie wyręczył:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.