Facebook Google+ Twitter

Chrześcijanie są mordowani - TERAZ!"Bóg jest Czerwony" - Recenzja

Zachwycamy się tym, co nam dało chrześcijaństwo, ale z pobłażaniem patrzymy na ludy Afryki, Ameryki Południowej, czy Dalekiego Wschodu, gdzie entuzjazm nowych wyznawców jest tak wielki. Śmierć za wiarę dla nas jest frazesem, dla nich faktem

Reportaż "Bóg jest czerwony" to kolejny z niebanalnych reportaży wydawnictwa Czarne. Stajemy wraz z głównym bohaterem pomiędzy światem ogromnych fabryk, wielomilionowych miast i ogarniętego pędem rozwoju państwa komunistycznego a zapomnianymi wioskami i niezwykłą scenerią chińskiej prowincji, gdzie rozwinął się ruch Chrześcijan. Historia nie jest jednak tym, czym się wydaje na początku. To nie jest spokojna relacja z podróży krajoznawczej. Nie jest to też relacja misjonarza, który pokazuje swoją codzienność. To opowieść o bohaterstwie, rezygnowaniu z tak zwanego dobrobytu i kariery. Opowieść o wyborze pięknego, fascynującego, ale i niezwykle niebezpiecznego życia.
Liao Yiwu znał już wcześniej opisywane realia. Nie potrafił jednak zrozumieć niektórych historii. Nie pojmował, w jaki sposób religia może dawać siłę. Nie pojmował: jak zamożny i doskonale prosperujący w Chinach lekarz może chcieć porzucić swoją karierę dlaczegoś jeszcze ważniejszego. Autor podąża za niezwykłymi ludźmi w ich codziennym życiu, w chwili, gdy chrześcijaństwo przeżywa największy rozkwit w Chinach. Nie jest to jednak podróż, którą można bezpiecznie zaplanować.
Chrześcijaństwo w totalitaryzmie jest sposobem myślenia piętnowanym i za wszelką cenę zwalczanym. Ludzie w Chinach giną za wiarę w Jezusa Chrystusa. To zdanie tak łatwo zapisać, ale tak trudno zrozumieć! Przecież przywykliśmy od lat myśleć o Zbawicielu jako o "naszym". Nieczęsto też myślimy o człowieku - naszym Bliźnim - właśnie w kontekście człowieka z Dalekiego Wschodu, który oddaje właśnie życie. Chrześcijaństwo nam spowszedniało: nie widzimy w nim miejsca na nadzieję, nie jest dla nas już tak często drogowskazem w codziennym życiu, a wartości, jakie promujemy swoimi postawami często tak bardzo różnią się od tego, co dawniej deklarowaliśmy.
"Bóg jest czerwony" - to historia niezwykłego poznawania i uczenia się wiary na nowo: nie od wielkich hierarchów, nie od Ojców i Doktorów Kościoła, ale od bardzo prostych ludzi, często nie mających pojęcia o tym, gdzie leży Polska i z jakimi problemami się zmaga. Kłopot Chińczyków na dalekich prowincjach to przetrwanie - w zdecydowanie trudniejszych warunkach, niż może się nam wydawać. To też jednak walka z reżimem o wolność myślenia. Chrześcijaństwo to synonim nadziei i jedyna szansa na pozostanie człowiekiem w świecie, który coraz częściej promuje wartości destrukcyjne.
Chrześcijaństwo Chińczyków jest świeżym powiewem nadziei i wiary w człowieka, który nie ustaje w wysiłkach, by stawać się lepszym. Ma jasno określonego przeciwnika, podejmuje wyzwanie i walczy - niejednokrotnie do ostatniej kropli krwi. Oddaje życie za wiarę i myślenie o Człowieku jako o wielkiej wartości. Oddaje życie za Boga, którego uznaje za jedynego, prawdziwego, dającego życie wieczne.
Chińscy chrześcijanie zawstydzają podróżującego po ich terenie autora. Pokazują prawdziwą miłość, żarliwość. Nie muszą być wykształceni, by z pełnym przekonaniem i zaangażowaniem umieć wytłumaczyć, dlaczego Bóg jest w życiu tak ważny. Analfabeci stają się najbardziej wiarygodnymi nauczycielami życia: to, co my staramy się sobie tłumaczyć na wiele sposobów, dla nich nie podlega dyskusji: ochrona życia, wiary, godność człowieka, prawość postępowania, uczciwość - to jest dla nich naturalna oznaka człowieczeństwa.
Nie tego się spodziewaliśmy po Chińczykach. A jednak książka "Bóg jest czerwony" powoduje, że zaczynamy na nowo budować własny ogląd świata i naszej wiary.
Autor reportażu towarzyszy miejscowemu lekarzowi w jego działaniach: w kontaktach z ludźmi, w konspiracji, w ukrytych rytuałach chrześcijan, którzy nie mają prawa afiszować się z własnymi poglądami. Sam odczuwa ogromny lęk o swoje życie, gdy konspiracja i pozory przestają wystarczać w ochronie życia tamtejszych Wyznawców. Współodczuwa i rozumie, dlaczego chińskie chrześcijaństwo zaczyna być jedyną nadzieją na przetrwanie w niezwykle trudnych warunkach życia.
Nie przestaje być ateistą, ale jest przekonany, że doświadczenie zapisane w książce uczyniły go lepszym człowiekiem.

Postawa Chrześcijan, których spotykał Autor nie pozwoliła mu uwierzyć, dała jednak niezwykłą szansę na przewartościowanie swojego myślenia, dostrzeżenie prawdziwego powodu, dla którego ludzie są gotowi oddać życie za wiarę.
Dla nas to odległa przeszłość. Dzisiaj komfort i wygoda, zaspokajanie potrzeb materialnych staje się treścią życia. Tylko nieustanne zadawanie pytania " po co to robię?" może nas w końcu skłonić do wniosku, że bez głębiej zakorzenionych celów, nasza egzystencja jest przypadkiem beznadziejnym.
Chińscy chrześcijanie żyją w zwyczajny sposób. Prostota ich życia wydaje się wręcz archaiczna. A mimo to, po zamknięciu książki "Bóg jest czerwony" widzimy, że ich najprostsze czynności: gotowanie, sprzątanie, rozmowa z drugim człowiekiem mają prawdziwą wartość. Prowadzą do realizowania się ich w pełni człowieczeństwa, bo nie są pustymi frazesami - są formą nieustannego okazywania sobie szacunku i wzajemnej miłości, dodawaniem sobie otuchy i nadziei. To prawdziwa, choć niezwykle prosta droga do zbawienia. Droga, na której ciągle stoi opresyjne państwo, które chce wyciąć z ich umysłów coraz mocniej zakorzeniającą się wiarę. Państwo jest gotowe odbierać życie, chrześcijanie są zaś gotowi stawiać czynny opór temu reżimowi. Nie rozumieją procesów politycznych, nie mają informacji, które dla nas są oczywiste. Mimo to, zawstydzają nas w swej zdecydowanej i autentycznej postawie trwania w swoich przekonaniach i dawania temu wyrazu - gdziekolwiek się znajdują i cokolwiek robią.
Domykając pozycję "Bóg jest czerwony" stwierdziłam, że rzeczywiście, już od dawna to nie Europa jest chrześcijańskim centrum świata: to nowe Kościoły są naszą szansą na renesans myślenia o człowieku jako najwyższej radości. My jesteśmy doszczętnie zepsuci ideami materialistycznymi. Bóg Wszystkich zamieszkał zaś w ostępach wysokich gór, w odosobnionych wioskach i w małych, ukrytych izbach, gdzie odbywa się właśnie tajne nauczanie. Jest czerwony, bo w Europie wydaje się, że coraz rzadziej chcemy dla Niego znaleźć miejsce. A jak widać w książce - potrafi poruszać serca nawet tych, którzy nie podzielają wiary w Niego.

Liao Iywu - Bój jest czerwony. Opowieść o tym, jak chrześcijaństwo przetrwało i rozkwitło w komunistycznych Chinach
z angielskiego przełożyła Barbara Gadomska
Wydawnictwo Czarne 2014
Wołowiec

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (30):

Sortuj komentarze:

a jeśli to Marek jest królem komunału.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja nie będę politykować, a recenzja zachęciła mnie do przeczytania książki "Bóg jest czerwony"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku - nie ten tor właśnie. Ja się z całego serca zgadzam z tym, że frazesów powinno się unikać, ale w tym bardzo konkretnym kontekście: tej książki, tej recenzji i tych niefortunnych pytań, które nas doprowadziły aż tu czuję się w obowiązku dopisać jedną jedną rzecz. Recenzja według mnie to nie tylko wskazanie treści i pewnych własnych przemyśleń, ale pewne uogólnienie treści, wskazanie wartości przewodnich, pewnych wniosków i możliwych ścieżek interpretacji. Z tego uogólnienia wynikają niestety właśnie takie konsekwencje, jak problem "rozwijania" pewnych treści już poza analizą tekstu książki albo bez znajomości jej przekazu. I tu niestety popłynęliśmy. Książka jednak arcyciekawa i mimo pewnych komplikacji interpretacyjnych, jakie tutaj się pojawiły zapewniam, że język, jakim napisano tekst właściwy jest jasny i czytelny. Gorąco zachęcam do lektury :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ta dyskusja poszła zupełnie w bok i wcale bym się nie zdziwił, gdyby Pani Monika nas stąd przepędziła...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trochę porównanie wygląda, jak gdyby porównać g... z twarogiem, ale niech tam... Skoro tak patetycznie i górnolotnie mówi Pan o "zawdzięczaniu", no to ja musiałbym chwalićtylko tę czerwoną część, bo tak się złożyło, że musiałem w niej żyć, a gdy już zaczynałem "coś" rozumieć, to wtedy już ojczyzny nie mogłem zmienić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku, nie rozumiem dlaczego miałbym jako patriota nie potępiać "czerwonych" elementów historii? Niemieccy patrioci powinni wg pana chwalić Hitlera?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marto, zrozumiałaś mnie błyskawicznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to mamy klops, Panie Bartłomieju. Tutaj deklaruje się Pan jako patriota pełną gębą, ale "czerwoną" część jej historii, gdzie tylko może, to potępia. Które Pana deklaracje są szczere?

Komentarz został ukrytyrozwiń

I wydaje mi się, że Markowi nie chodzi o to, żeby człowiek widział tylko koniec własnego nosa, tylko o zaprzestanie pustosłowia, powtarzania frazesów, którymi można szermować w przekonaniu, że i tak nikt nie powie "sprawdzam".

Komentarz został ukrytyrozwiń

W kwestii młodych emigrantów, to nie mogę ich potępiać. Większość wyjeżdża z przymusu, dlatego że w kraju (głównie dzięki naszym "elitom") nie mają miejsc pracy. Nie słyszałem też żeby wypowiadali się w tonie pana Marka. Potępiam za to "nowoczesnych" i "postępowych" ludzi, którzy Polskę uważają za obciach i twierdzą, że nic jej nie zawdzięczają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.