Facebook Google+ Twitter

Churching - w poszukiwaniu najlepszego kościoła

Wielu księżom nie podobają się wędrówki parafian do sąsiednich parafii. Tymczasem ludzie szukają obecnie takich kościołów, w których kazania duszpasterzy trafiają prosto w serca. Dla księży to sygnał, by nie szli na łatwiznę, nie wygłaszali przemów, których wierni nie mają ochoty słuchać. Długa msza wyłącza człowieka, jego myśli podążają wtedy ku innym sprawom, a nijakie kazanie nie trafia do serca.

Zabytkowy kościółek drewniany pw. Wniebowzięcia NMP w Gliwicach, pochodzący z 1493 r. / Fot. Rajmund CzokCzym jest churching? To coniedzielne odwiedzanie innego kościoła w poszukiwaniu duchowej karmy. Zdaniem Szymona Hołowni, który churching wypromował, zyskuje on coraz bardziej na popularności, zwłaszcza wśród ludzi młodych, wybierających krótkie nabożeństwa z krótkim i mądrym kazaniem. Powodem takiego podejścia jest odstępstwo od tradycji.

Niektórzy nie chcą już uczestniczyć w liturgii, gdzie kapłan zachowuje się tak, jakby świat zatrzymał się na kilka wieków temu, posługując się podczas kazania językiem niewspółczesnym. Ponadto, do ważnych elementów należy także ciekawa oprawa samej liturgii mszy. Przykład takiego nabożeństwa z urozmaiconą liturgią i oprawą muzyczną, które trwa tylko 45 minut, jest co niedziela (na przemian katolicka i ewangelicka) w niemieckiej telewizji ZDF o godz. 9.30.

Nadeszły czasy, w których wielu wiernych odchodzi od pojęcia parafii w sensie terytorialnym, skłaniając się do parafii w sensie personalnym. Wybierają takie kościoły, które mają ciekawą liturgię, mądre kazanie i piękną oprawę muzyczną. W tym przypadku churching odnotowuje zalety - mobilizuje duszpasterzy do urozmaicania nabożeństw.

Dlatego nie dziwmy się, jeśli coraz więcej księży wymyśla różne sposoby, aby na nabożeństwa przyciągnąć jak najwięcej ludzi. Wielu rodziców wybiera też kościoły, w których ich dzieci podczas trwania nabożeństwa się nie nudzą. Innymi słowy, w których liturgia jest krótka, a kazanie ciekawe i łatwo przyswajalne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Dobry, choć krótki tekst. Ważne, że nie odchodzą od Kościoła, a "tylko" uczęszczają do innej parafii. I nie sama msza jest tutaj powodem, ale również zachowanie, stosunek księdza do wiernych czy danej osoby oraz inne rzeczy. No i faktycznie, część młodych (i nie tylko) znajduje "swoją parafię" gdzie indziej. Trafiają na dobrych księży, dobry kościół, bez chorych sytuacji. Z czasem mogą włączyć się w daną wspólnotę, czy zmienić parafię - to jest możliwe! No i jeżeli pomiędzy kościołami A, B, C jest "wymiana wiernych" to do parafii A również przyjdzie kilka osób z parafii B i C itd. A o "tacę" nie powinni się księża martwić, bo i tak "swoje ściągają" choćby przy udzielaniu i organizacji sakramentów, czy odprawianiu mszy w danej intencji - "co łaska", nie mówiąc o innych źródłach dochodu. Dobrych i owocnych zmian życzę! Ponadto być na mszy w innym kościele (a najlepiej kilku innych co niedzielę) jest również ciekawym doświadczeniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Minęły już czasy, że wspólnotę budowano tworząc parafię, czyli niejako odgórnie, a i "owieczki" już nie te, bardziej światłe. Skoro możemy wybierać lekarza specjalistę od ciała, to wybór duchowego lekarza specjalisty też jest jak najbardziej na miejscu. Nowe wspólnoty utworzą się samoistnie, a zastrzyk z "konkurencji" wyjdzie tylko na dobre, zarówno księżom, jak i wiernym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak wlasnie w Niemczech zaczela sie, reformacja organizacji zwanej kosciolem Rzymsko -katolickim ? Ludzie nie ge,si swoj rozum maja, , juz na dalszy cia,g czas reformacji w tej organizacji .!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.