Facebook Google+ Twitter

Chwila odblokowania

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2015-01-16 14:51

Skocznia w Zakopanem jest dla zawodników bardziej przyjazna niż ta w Wiśle. Sądzę, że trzech naszych chłopaków będzie w dziesiątce, z czego jeden na podium - mówi Łukasz Rutkowski, były reprezentant kraju.

Jak podsumuje pan czwartkowy konkurs w Wiśle?
Widać, że chłopaki ewidentnie zaczęli lepiej skakać. Jeśli natomiast chodzi o Maćka Kota, to był tylko wypadek przy pracy. Maćka stać w tej chwili na dużo lepsze skoki, co zresztą udowodnił wygrywając kwalifikacje do czwartkowego konkursu. Szkoda mi Kamila Stocha, bo trafił w ciężkie warunki i ciężko było mu odlecieć na miarę własnych oczekiwań. Najważniejsze jednak, że generalnie wreszcie widać postęp i oby jedynie ta zwyżka formy przełożyła się na powtarzalność skoków.
Ale w komentarzach internetowych i tytułach prasowych dominuje raczej nastrój rozczarowania i niedosytu…
No cóż, wszyscy przyzwyczailiśmy się już do określonego pułapu wyników. Po wcześniejszych sukcesach Adamach Małysza i niedawnych Kamila Stocha polskiego kibica cieszą już praktycznie tylko miejsca na podium. Zwłaszcza że i reszta naszych obecnych reprezentantów już wiele razy zdążyła pokazać, że potrafi skakać daleko. Myślę, że w Zakopanem na Wielkiej Krokwi polscy zawodnicy będą chcieli do tego nawiązać i usatysfakcjonować kibiców. Sam po sobie jednak wiem, że kiedy człowiek bardzo chce daleko skoczyć, to nie zawsze mu to wychodzi.
Czyżby zatem niektórzy ciągle przegrywali z presją?
Presja w skokach, i ogólnie w sporcie, jest zawsze. Po takim czasie w kadrze chłopaki powinni sobie już umieć z nią radzić. Przez wiele lat pracowali z psychologiem sportowym i sądzę, że teraz presja już im nie przeszkadza. Takie jest moje zdanie, choć wiadomo, że przy okazji takich szczególnych konkursów to ciśnienie bywa zupełnie inne niż normalnie w trakcie sezonu.
Gdyby w czwartek była inna pogoda, klasyfikacja końcowa zawodów wyglądałaby inaczej?
Z pewnością, gdyby warunki były bardziej sprawiedliwe, kolejność była nieco inna. Ale uważam, że nawet druga seria w takich okolicznościach zmieniłaby układ sił. Liczyłem, że większość z naszych chłopaków w swoim drugim skoku poprawi się i zanotuje awans o kilka miejsc. Nie zapominajmy jednak, że poziom skoków w tym sezonie jest bardzo wysoki i każde potknięcie trudno jest już później odrobić.
Konkurs w Wiśle i zmagania w Zakopanem będą takim punktem zwrotnym dla naszej drużyny w tym sezonie?
Nie ukrywam, że bardzo na to liczę. Chciałbym, aby na stałe wróciła sytuacja, do której zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że co najmniej czterech naszych zawodników zdobywa punkty, z czego ze dwóch w pierwszej dziesiątce. Inne reprezentacje cały czas liczą się z nami, a to też o czymś świadczy. Powtarzam, najważniejsze, aby chłopaki zaczęli systematycznie powtarzać dobre skoki. Jeżeli na sześć prób podczas treningu wyjdzie im cztery-pięć, to znak, że jest już nieźle. Ale jeżeli z sześciu skoków dobre są tylko dwa, to nie oszukujmy się, że później na zawodach będzie jakiś szał. Wszystko dzieje się w głowie i udane występy przed własną publicznością mogą pomóc się odblokować. Chodzi o to, żeby chłopaki w końcu uwierzyli, że skaczą powtarzalnie. Żeby nie myśleli o tym, co trzeba robić, tylko po prostu usiedli na belce i skoczyli. Wiem po sobie, że kiedy czułem się mocny, nie zastanawiałem się nad niczym, a jedynie siadałem i skakałem.
W Wiśle byliśmy świadkami kolejnego polskiego debiutu w Pucharze Świata. Co może pan powiedzieć o Stanisławie Bieli?
Rozmawiałem z nim jeszcze w trakcie sezonu letniego. To bardzo ambitny chłopak i zdolny do tego, aby daleko skakać. Momentami może nawet zbyt ambitny, czasem za bardzo chce, podobnie jak to miało miejsce ze mną. Pozostaje trzymać za niego kciuki, aby dalej się rozwijał i wszystko wychodziło mu tak jak sobie zaplanuje.
Jak wynika z notowań firmy bukmacherskiej Fortuna w Zakopanem najlepszym z Polaków powinien być Kamil Stoch, ale większe szanse od niego na wygraną mają Stefan Kraft, Peter Prevc i Michael Hayboeck. A pan czego oczekuje pan po kolegach pod Giewontem?
Sądzę, że trzech naszych zawodników powinno być w dziesiątce, z czego jeden na podium. Nie ma co się zbytnio czarować – skocznia w Zakopanem jest bardziej przyjazna skoczkom niż ta w Wiśle i klimat pod Wielką Krokwią również jest inny niż wokół Malinki. Z tego, co wiem, większość biletów rozeszła się już w listopadzie i na trybuny znowu będą wypełnione. Pomimo słabszego początku sezonu, kibice dalej wierzą w nasz zespół i licznie wybierają się na zawody. Trudno o lepszy dowód zaufania, który może tylko uskrzydlić chłopaków.
Walka toczy się nie tylko o kolejne pucharowe punkty, ale i miejsce w drużynie na mistrzostwa świata. Na razie ze świecą szukać kogoś, kto odważyłby się wytypować całą czwórkę…
Faktycznie, Łukasz Kruczek ma bardzo twardy orzech do zgryzienia. Różnice pomiędzy poszczególnymi zawodnikami są bardzo małe i wygląda, że sprawa miejsca w kadrze będzie się rozstrzygać do samego końca. Chyba że trener ma już swoje typy, o których dotąd nie mówił. Nie wiem, jakimi kryteriami będzie się kierował przy ustalaniu składu. Może będzie to powtarzalność danego zawodnika w dłuższym okresie, a może dyspozycja w tylko w tym konkretnym terminie przed mistrzostwami.
A jak skomentuje pan aktualną czołówkę klasyfikacji generalnej Pucharu Świata?
Na pewno nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem dobra postawa Austriaków. Jak tylko usłyszałem, że Heinz Kuttin zostanie ich trenerem, mówiłem znajomym, że to będzie ich sezon. Austriacy wyszli z dużego dołka i należą im się za to duże brawa. Fajnie skaczą również Niemcy na czele z Severinem Freundem. Zwraca też utrzymanie wysokiej formy z poprzedniego sezonu przez Petera Prevca. Cały czas wielki szacunek należy się także Noriakiemu Kasaiemu, który zachwyca mimo upływu kolejnego roku.
Kwestia zdobycia Kryształowej Kuli w tym sezonie rozstrzygnie się między zawodnikami będącymi obecnie w pierwszej piątce klasyfikacji generalnej? Czy ktoś jeszcze może włączyć się do walki?
Nie doszliśmy jeszcze nawet do półmetka sezonu, więc trudno jednoznacznie wyrokować. Zmiany w czołówce są jak najbardziej możliwe, ale coś czuję, że zwycięstwo w Pucharze Świata będzie wewnętrzną sprawą Austriaków. I Krafta, i Hayboecka stać na utrzymanie wysokiej formy do samego końca sezonu. Heinz Kuttin jest bardzo mądrym szkoleniowcem i z pewnością tak to sobie wszystko przekalkulował, żeby ci jego podopieczni długo nie mieli problemów z wahaniami dyspozycji. Inna sprawa, że taka wewnętrzna rywalizacja nadałaby całym zmaganiom dodatkowego smaczku. Zarówno media, jak i kibice bardzo lubią takie historie. Osobiście jednak bardzo mocno kibicował będę Simonowi Ammannowi oraz Kasaiemu. O Kamilu nawet nie wspominam, choć wiadomo, że te problemy zdrowotne mocno pokrzyżowały mu plany obrony trofeum.
(Mat Pras)

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: Rutkowski


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.