Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13739 miejsce

Chwile grozy Justyny Kowalczyk na treningu!

Takim zdarzeniom powinniśmy zapobiegać. Justyna Kowalczyk omal nie wjechała w małe dziecko, na szczęście uniknęła dramatycznego wypadku.

Justyna Kowalczyk od dłuższego czasu prosiła o "normalną" trasę nartorolkową. Bo ta, która jest obecnie tej nie przypomina. Gdyby odpowiednie osoby zareagowały, może by nie doszło do takiej sytuacji. Przecież kogo, jak kogo, ale mistrzynię olimpijską powinni posłuchać. Justyna Kowalczyk dobrze wie, co mówi, że trasa jest źle wyprofilowana, że w ogóle nie powinno się na niej uczęszczać. Tym bardziej, że tak jak wczoraj na trasie pojawiło się małe dziecko. Justyna zobaczyła je kilkadziesiąt metrów przed sobą, krzyczała, ale to nie pomogło, dziecko nie zeszło z trasy. Justyna by uniknąć kolizji musiała zjechać do lasu, oczywiście narażając przy tym swoje zdrowie. Jak napisała na blogu wyszła z lasu poobijana, zadrapana, ale z ulgą, że nic nikomu się nie stało. Bo przecież nartorolki jadą szybko, wczoraj jechały około 60 km/h. Wiadomo, że taki sprzęt nie ma hamulców i nie zahamuje się natychmiast. Jedyną alternatywą jest szus w las, jak powiedziała Justyna. Ale przypadek Kowalczyk nie jest jedynym. Wszyscy pamiętamy kontuzję Sylwii Jaśkowiec, czym była spowodowana? Wiadomo znowu zawiniły władze, które nie mogą wybudować normalnej trasy, tylko narażają zdrowie zawodników. Wypadek Jaśkowiec miał troszkę inny przebieg, bo jeździła ona na normalnej ruchliwej drodze ( bo przecież nie ma gdzie) i wyjechał jej autobus. Do pełnej sprawności dochodziła długimi miesiącami.
Te wszystkie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Może teraz władze miasta pójdą po rozum do głowy i stworzą warunki przynajmniej przyzwoite. I oby Justyna nie musiała już szusować do lasu, ratując czyjeś i swoje zdrowie. Choć Justyna w tej sytuacji na prawdę naraziła swoje zdrowie, mogła to przepłacić kontuzją. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, tylko oby już tego typu sytuacje nie miały miejsca. Polska organizuje przecież PŚ w Jakuszycach, wysokiej rangi zawody. I nie mamy trasy? To jest naprawdę wielki wstyd Nie mówimy o nie wiadomo jak długim kawałku trasy, ale przynajmniej zapobieglibyśmy tym sytuacjom, które mogą zakończyć się tragicznie. Ta sytuacja, którą przeżyła Justyna Kowalczyk powinna dać do myślenia wszelkim władzom, którzy są za to odpowiedzialni. Obyśmy nie musieli czekać do następnego razu, aż zdarzy się naprawdę tragedia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.