Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1507 miejsce

"Chyba nie mam nic do przekazania ludzkości"

Felieton o "niewidzialnych", ale bardzo potrzebnych ludziach

"Chyba nie mam nic do przekazania ludzkości" - taki napis zauważyłem niedawno na ścianie obok wrocławskiego rynku. Bardzo mnie zainteresowało to zdanie i dało powody do przemyśleń. Nie wiem, kto był autorem tego napisu, gdyż był w cudzysłowiu i mógł być cytatem z jakiejś książki bądź myśli filozofa, choć mógł być dziełem po prostu zwykłego, zdesperowanego człowieka, który czuł się niepotrzebny w całym otaczającym nas świecie. Zapewne na świecie żyją miliony ludzi w przekonaniu, że nie mają nic do przekazania następnym pokoleniom, że są niepotrzebni i nie mogą sobie znaleźć miejsca na Ziemi. W takim kraju jak Polska to zjawisko jest, niestety, bardzo popularne, bo nasza Ojczyzna jak mało które państwo słynna jest z ludzi, którzy wstydzą się, że są Polakami. Najlepiej wyjechaliby na zawsze stąd, porzucając nadzieję, że będzie lepiej. Niektórzy za granicą wstydzą się przyznać, skąd pochodzą. Poniekąd mają trochę racji, gdyż zawsze znajdzie się łyżka dziegdziu w beczce miodu, która zepsuje obraz polskiego społeczeństwa.
A bo Polacy to kradną samochody, a bo zabiją, a że piją, a że rozrabiają... Moi drodzy, to tylko ludzie, którzy nie stanowią nawet 1 proc. Polaków. Czy ktoś z nas zastanowił się przez chwilę, dlaczego tak źle myślimy o samych sobie i Polakach? Myślę, że dlatego, bo taki obraz stwarzają nam media. Pokazują tylko mały wycinek życia, który nie powinien stanowić podstawy do tego, żeby Polacy zaczęli myśleć źle o swoich rodakach.
Wystarczy jednak, żeby ten wycinek życia wzbudził sensację i informacje docierają do ogromnej grupy odbiorców. Niestety, świadomie lub nieświadomie media pełnią rolę negatywnego public relations przekazując zazwyczaj tylko złe informacje, stwarzając nam zły "image" w świecie.

A czy media zajęłyby się życiem zwykłych ludzi? Takich, którzy uczciwie i ciężko pracują od rana do wieczora? Którzy kochają swoje rodziny, poświęcają im cały wolny czas? Czy zajęłyby się życiem przeciętnego Polaka, który przekazuje swoje ostatnie pieniądze na lekarstwa dla chorej babci, mamy czy córki odmawiając sobie przyjemności? Niestety nie. Są przecież ciekawsze informacje, oczywiście pesymistyczne.

A ja myślę, że jest tak jak śpiewał ś.p. Czesław Niemen "lecz ludzi dobrej woli, jest więcej". Moim zdaniem jest ich zdecydowanie więcej i myślę, że to jest to brakujące 99 proc. polskiego społeczeństwa.

Moi drodzy, pomyślcie sami, o kim więcej usłyszymy - o dwóch nieletnich polskich mordercach z Belgii czy o milionie ludzi wstających o 6 rano, idących po zakupy, odprowadzająch dzieci do szkoły, odwożących żonę do pracy i pracujących cały dzień? Żeby nie dać się zwariować musimy mieć świadomość, że właśnie taka jest rzeczywistość - ukryta i przemilczana.  Każdy z tego miliona ludzi mógłby pod wpływem takich informacji poczuć się gorszy od ludzi z innych państw, stracić nadzieję, stać się pesymistą, poczuć się niepotrzebnym i umieścić na murze tytułowy napis.

  W dzieciństwie zapewne każdy z nas marzył o tym, by stać się kimś sławnym, dokonać czegoś niezwykłego, odkryć coś wspaniałego, żeby usłyszał o nas cały świat. Lecz dzisiaj zdecydowana większość z nas jest nieznana, nie tylko ludziom na naszej planecie, ale i osobom, które mijamy na co dzień na ulicy.


Czy rzeczywiście ten człowiek, jak i my żyjący dla większości ludzi na świecie anonimowo, nie mamy nic do przekazania ludzkości? Uważam, że jest to błędne stwierdzenie... Nie dostrzegamy najważniejszego, że każdy z nas w różny sposób przysłużył się innym. Chociażby wystarczy dać notatki do skserowania koledze, żeby on rozdał je później na uczelni innym i żeby dzięki tym "kserówkom" wielu osobom udało się zaliczyć ważne kolokwium czy egzamin. Każdy z nas żyje dla kogoś - dla rodziny, przyjaciół, znajomych, ale także i dla ludzi, których nie znamy. Przecież i my możemy zobaczyć owoce pracy kogoś, którego nigdy byśmy nie rozpoznali na ulicy, a którzy o wiele bardziej mogli nam się przysłużyć, niż ludzie dokonujący jakiegoś wielkiego odkrycia. Także i oni nie dokonaliby tego, gdyby nie owi "niewidzialni ludzie (nie) mający nic do przekazania ludzkości".


Czy ktokolwiek z nas zastanawiał się zasiadając do śniadania, kto upiekł chleb, który mamy rano na stole i kto go przywiózł do sklepu, gdzie go kupiliśmy? Kto uszył ubrania, które wkładamy rano? Kto zbudował dom, w którym mieszkamy? Przykłady można mnożyć. Każdy z tych ludzi jest potrzebny, aby wszystko rozwijało się w odpowiedniej harmonii, aby ludzkość dobrze funkcjonowała i wykonywała swoje obowiązki, tak, żeby przekazać coś następnym pokoleniom. Gdybyśmy byli tylko takim Robinsonem Cruzoe na bezludnej wyspie, wszystko musielibyśmy stworzyć od początku, właściwie od zera. Tymczasem kiedy przychodzimy na świat, wiele rzeczy jest już gotowych, jest dziełem wielu pokoleń. My jesteśmy już tylko po to, żeby ulepszyć to, co już jest i sprawić, by życie było jeszcze lepsze w następnych latach. Nie moglibyśmy dzisiaj patrzeć na najnowsze modele samochodów, gdyby jakieś 100 lat temu nie wymyślono silnika spalinowego i nie zaczęto robić pierwszych modelów aut. Nigdy byśmy nie mogli podróżować pociągiem, gdyby nie wymyślono znacznie wcześniej maszyny parowej i nieznana by była nam stal. Również i inni wynalazcy musieli wpaść na pomysł, że taka maszyna może jeździć po szynach. Są to oczywiście tylko wybrane przykłady i można by było zastąpić je innymi. Nie potrzeba jednak jakiś ogromnych wynalazków, żeby zostawić ślad po sobie. Czasem wystarczy dobre słowo, uśmiech i sama obecność, żeby ktoś nas mile wspominał całymi latami.

  Wracając do tego napisu cieszy mnie jednak jedno słowo w nim użyte, a mianowicie "chyba". Świadczy to o tym, że ta osoba nie była do końca pewna tego, co napisała, czy naprawdę tak jest i w głębi serca na pewno miała nadzieję, że jednak jest inaczej. Bo przecież każdy z nas jest tym dobrym duszkiem - niewidzialnym dla innych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 18.06.2009 21:15

Krzysztofie: W cudzysłowie czy w cudzysłowiu?

Ten wyraz sprawia nam trudności, gdy tymczasem, nie będzie trudno, gdy uświadomimy sobie, że:

cudzysłów ( od „cudze słowo”) – w cudzysłowie (słowo - w słowie).

Byłam świadkiem następującej rozmowy studentów polonistyki na PWSZ w Elblągu:

- Jak się mówi: w cudzysłowiu, czy w cudzysłowie?
- A jak się mówi: w dupiu, czy w dupie ?

To był oczywiście studencki żart, ale uważam, że takiego wykładu, który kończy się wybuchem śmiechu – na pewno się nie zapomni, dlatego Ci tę anegdotkę przytoczyłam :)

Polecam też zakładkę Pokaż język w portalu "Razem z Tobą" http://razemztoba.pl/index.php?NS=spistematow&nrartyk=pokazjezyk

A jeśli chodzi o artykuł, to zgadzam się z Tobą, że więcej jest dobra niż zła i że to media są odpowiedzialne za kreowanie okropnego i na szczęście nieprawdziwego wizerunku rzeczywistości. Gdyby świat był taki okropny, jak nam go pokazują, to nikt by chyba do domu cały nie wrócił, bo by go zabili, zgwałcili, obrabowali, sfałszowali metrykę, przejechali w tą i z powrotem, nakarmili narkotykami i ukradli nerkę ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"... podaruj uśmiech swój, tym, których napotkałeś na jawie i wśród snów, a może ktoś skazany na samotność ogrzeje się twym ciepłem, zapomni o kłopotach ..." Ten fragment piosenki DŻEMU moim zdaniem idealnie podsumowuje ten artykuł. Czasami naprawdę nie zdajemy sobie sprawy ile znaczymy dla innych, jak wiele może zdziałać zwykły uśmiech, dobre słowo itp. Nie każdy musi dokonać wielkich rzeczy na tym świecie, nie wszyscy muszą o tym wiedzieć. Ale te pozornie małe rzeczy są właśnie najważniejsze.
I na koniec cytat G.G.Marqueeza: " Może wydaje Ci się, że dla świata nie znaczysz nic, ale dla niektórych ludzi jesteś całym światem ..."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.