Pozycja materiału w rankingach:
Pamięć o tych, którzy oddali życie w walce o wolność Polski odchodzi wraz z przedwojennym pokoleniem. Dziś niewielu może powiedzieć o świadectwie tamtych lat z własnych doświadczeń.
Mój mąż Kazimierz miał czterech braci – zaczyna opowieść Helena Waręcka. Wszyscy pochodzili z Krakowskiego Przedmieścia, gdzie prowadzili gospodarstwo, byli rolnikami. Rodzice Paweł i Marianna byli dobrymi gospodarzami. Ojciec społecznik, był między innymi sołtysem, ławnikiem w sądzie i kasjerem w mleczarni, to był mądry człowiek.
Niestety rodzice zmarli zbyt szybko jeszcze wiele lat przed wojną zostawiając liczne potomstwo – pięciu synów i dwie córki – samych. Może przez to mój mąż nie chodził tak często do kościoła jak ja. Tylko w karty grali o tam w kuchni, pamiętam. Siadali przy stole i grali. Nie miał go kto nauczyć kościoła nie było rodziców. Potem ze mną chodził, ale to jak już byliśmy małżeństwem. A jaki przystojny był. Ja proszę pana mogę się moim mężem i rodziną pochwalić. I inteligentny był i w chórze śpiewał a za młodu to i w teatrze grał. I wszystko. Jak to mówią i do tańca i do różańca. Tylko mi go teraz brakuje, tak sama teraz siedzę.Zobacz także:
Artykuły
(133)
Galerie
(5)
Średnia ocen
(4.81)
Wiek: 24 | Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Łatwiej wyrzucać śmieci w krzaki i do lasu? [Zdjęcia]
(odsłon: +1151)