Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

161155 miejsce

Ciąg dalszy mody na kobietę szczęśliwą

Ostatnio ze wszystkich stron atakują nas nowoczesne kobiety: "Seks w wielkim mieście", "Desperate Housewives", "Lejdis"... Można mieć ich trochę dość. Czy film "Kobiety" może pokazać coś więcej, coś innego? Okazuje się, że tak!

Amerykańska aktorka Meg Ryan pozuje fotoreporterom po przybyciu na Bliskowschodni Międzynarodowy Festiwal Filmowy (MEIFF) w Abu Zabi. Na festiwalu zostało zaprezentowanych ponad 130 filmów z 35 krajów. Festiwal trwał od 10 do 19 października. / Fot. PAP/EPA /ALI HAIDERFilm zaczyna się od skanu sklepu z luksusowymi ubraniami, potem mamy charytatywne spotkanie wyższych sfer, ploteczki, upiększania i poznawanie kolejnych ogniw kobiecego kółka wzajemnej adoracji. Na tym tle pojawia się zdrada - główny temat nakręcający akcję. A jak jest zdrada to jest i chęć zemsty, wsparcie przyjaciółek, puszczenie wodzy egoizmu, który oczywiście wychodzi kobiecie na dobre.

Schemat? Tak, to przecież Hollywood, czego innego można się spodziewać?! Ha, a tu psikus! Można! Meg Ryan (w roli zdradzonej żony, zagubionej nieco matki, zaniedbanej zawodowo kobiety) jest trochę mniej słodka niż zwykle, co wychodzi jej na dobre. Jej przyjaciółki (Debra Messing, Jada Pinkett Smith, Candice Bergen, Bette Midler i Annette Bening) dzielnie ją wspierają. To wsparcie nie jest już jednak wcale takie schematycznie solidne. W tym filmie przyjaciółki to też ludzie (z własnymi problemami), a nie "pocieszające głowy", które główna bohaterka może włączyć o każdej porze dnia i nocy. Jest jeszcze jedna rzecz, której udało się twórcom uniknąć: nie ma jasnej opozycji źli faceci - super kobity. Eve Mendes w roli niezłej zdziry jest całkiem wiarygodna.

Film Diane English nie przypomina więc opowieści o krucjacie nowoczesnych, wyzwolonych kobiet. To film o tym co owo wyzwolenie daje i co zabiera. Pozwala nam na wiele: na samorealizację, rozsądny egoizm, rozwój zawodowy. Zdradzonej żonie pozwala na walkę o godność (co nie ma nic wspólnego z zemstą). Pokazuje też problemy: strach o utratę stanowiska, rysy w przyjaźni, cierpienie zdradzonej żony i opuszczenie dziecka. To świetnie wyważona komedia. Nie za słodka, nie za smutna. Taka ludzka, kobieca. Można dać się na niej olśnić ("Tak, tak właśnie jest!", "Skąd oni to wiedzą!") i popłakać ze śmiechu (jak ja).

"Kobiety" są na ekranach już od 10 października. Zastanawiałam się więc czy w ogóle jest sens o nich jeszcze pisać. Napisałam, licząc na to, że ci którzy boją się naszej inwazji, zmienią zdanie i udadzą się do kina, póki jeszcze ten film grają. Myślę, że to jest najlepsza rekomendacja.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Film ten bardzo mi się podobał :) plus za zwrócenie na niego uwagi :) też właśnie dzisiaj wrzuciłam jego recenzje :) zachęcam do przeczytania

Komentarz został ukrytyrozwiń

o, no to szybko! ciekawa jestem czy sie ze mna zgodzisz :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.10.2008 17:44

czy jest sens pisac? pewnie, że jest! też przymierzam sie do "kobiet" juz ponad tydzien i nie moge sie zebrać... ale gdy juz obejrzę, recka bedzie napewno :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.