Pozycja materiału w rankingach:
Aby znaleźć właściwe miejsce w światowej opinii publicznej dla własnej prawdy historycznej, potrzebna jest doskonale zorganizowana ofensywa historyczna, oparta na rzetelnych pracach badawczych historyków, publikacjach, tłumaczeniach.
Zobacz także:
Artykuły
(86)
Galerie
(16)
Średnia ocen
(4.27)
Miejscowość: Polska | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Andrzej Sienkiewicz 19.01.2009 16:50
Pani Ewo, nieco mnie Pani zna, jak widzę. Dziękuję za rady. Pod Instytutem dziś bylem i wzorem rasowego dziennikarza wypytałem kręcących się przy tam ludzi, (większość to zapewne studenci a reszta nie wiem co tam robi) o wspomniane osoby. Najciekawsza wypowiedź: Topolski ma się do Waldka jak ziemia do kwiatów.
Jak wspomniałem wyjątki potwierdzają regułę a dodam jeszcze "odkrywczo", że jedna jaskółka nie czyni wiosny. :)))
Nie będę sie tym tematem więcej tu zajmować, bo to dla mnie margines rzędu 2-3 % z tego co mnie autentycznie pasjonuje. Szkoda więc mi na to czasu, powiedzmy.
Poza tym wolałbym dyskutować o moich tezach, które jestem w stanie udowodnić miast o wyjątkach i peryferiach.
Autor usunął profil 18.01.2009 20:19
Migalski ma problem?
Są doktory :-D
Magda Wieczorek 18.01.2009 13:49
Pansa skoro szuka Pan uczciwych historyków i politologów, proszę się zainteresować problemem dr M. Migalskiego i napisać o tym. W ten sposób uwiarygodni się Pan jako człowiek hołdujący prawdzie.
Andrzej Sienkiewicz 18.01.2009 00:03
Pani Ewo, ależ ja nigdy i nikomu, a Pani w szczególności, nie zabraniałem komentowania moich komentarzy. Proszę pisać do mnie, i o mnie, ile wlezie. To miejsce może nie jest odpowiednie, bo nim dotrę na tę stronę, zapycha mi się już pamięć robocza.
O "gołębiach" chcę napisać dopiero po zbadaniu, wypytaniu o życie i dorobek, kogoś kto zna(ł) wzmiankowane osoby osobiście. Jeżeli chce Pani na już, to tak na chybcika powiem, że "wyjątki potwierdzają regułę".
ps. Helvetia :))
Andrzej Sienkiewicz 16.01.2009 19:14
:))) Panie Tomaszu, dobrze Pan to wykoncypował, bo te wydarzenie z 1410 roku rzeczywiście trzeba sprzedawać pod hasłem potyczka grunwaldzka, gdyż Unia wstrzyma nam jeszcze dofinansowania, gdy się dowiedzą, że zatrzymaliśmy gwałtem, z udziałem dziczy litewskiej i innej, wprowadzanie zachodniej kultury i postępu. Obawiam się, że nazwanie Krzyżaków rabusiami i chełpienie się jednocześnie zwycięstwem nad nimi zdenerwuje wysokich komisarzy - dostrzegą niekonsekwencje w rozumowaniu. Kto wie czy krewniacy ówczesnej zbieraniny rycerskiej z Zachodu nie upomną się o odszkodowania i barbarzyńskie potraktowanie Wielkiego Mistrza. Dowiodą nam że Zakon to misjonarze cywilizacji, na wycieczce krajoznawczej a nie jakaś armia...
No, ewentualnie, zwali się na tych ze Wschodu, z sulicami, którzy akurat się tam napatoczyli. My przecież zawsze byliśmy przyjaźnie nastawieni do eleganckich rycerzy Zachodu. Nasze białogłowy kochają się po dziś dzień z potomkami tych rycerzach z Alzacji, Palatynatu i Helvetiii... :)))
Autor usunął profil 15.01.2009 17:20
Pani wwwwwwwwwww po co mam artykułować wyartykułowane?
Szkoda czasu i czytania.
Napisałem, naucza - fajnie, ze zrozumieniem przypadłości mentorskich.
Co do zacytowanego ze mnie tekstu, to wszystko prawda, bardzo proszę przeczytać, na spokojnie ze zrozumieniem.
Jeśli się nie uda, dopiszę didaskalia. :-)
Autor usunął profil 15.01.2009 15:52
Pansa ma racje dać mu wódki !!!
Autorka napisała tekst i teraz naucza :) Fajne :)
Co to była, ta Grunwaldzka potyczka ?
Magda Wieczorek 15.01.2009 14:40
Ewa jeżeli ktoś ma wiedzę historyczną i zainteresowanie historią to trudno uwierzyć , że nie słyszał nazwiska prof. W. Roszkowskiego czy J. Topolskiego. Zresztą w swoim tekście wspomniałam o prof. Roszkowskim . Widać w jakim stopniu Pansa zapoznał się z tekstem zanim napisał komentarz.
Andrzej Sienkiewicz 14.01.2009 20:24
Pani Ewo, dziękuję za spełnienie mojej prośby. Zaskoczyły mnie te nazwiska, przyznaję, ponieważ panowie Topolski i Łazuga wywodzą się ze środowiska poznańskiego, w którym mam wielu znajomych, ale jakoś nigdy w rozmowach ich nazwisk nie wymieniono. Podejrzewam, że ci panowie nie wypowiadali się dostatecznie głośno, czyli należą raczej do gołębi niż jastrzębi. Tym razem wypytam się o nich gezielt, jak mówią Niemcy. Ja wszystkiego uczę się, jeżeli już, to pilnie i bez uprzedzeń a języków w szczególności.
Magda Wieczorek 14.01.2009 11:04
Ale on nie potrafi dyskutowac na argumenty i trzeba go zostawić w spokoju.
Łatwiej wyrzucać śmieci w krzaki i do lasu? [Zdjęcia]
(odsłon: +1151)