Facebook Google+ Twitter

Ciało. Nie na pokaz; nie na sprzedaż...

Powiedz, o czym myślisz, widząc w lustrze codziennie różowe policzki i niewyspane oczy, które potrafią opowiedzieć mi, jakim jesteś człowiekiem. Spójrz na swoje delikatne dłonie, malinowe usta i biodra, którymi kołyszesz w tańcu. Czy mogę Cię kupić…?

Choć to pytanie brzmi dosyć paradoksalnie, dzisiejsza rzeczywistość zadaje nam je każdego dnia. Cielesność i seksualność człowieka nie są już tematem tabu, o którym wstydziły się rozmawiać nasze prababki. Pojmowanie ludzkiego ciała mocno się zmieniło na przestrzeni mijających lat i społecznych przeobrażeń. Ciało nie jest już schematem filozoficznej świątyni, w której zamknięto duszę, rozpalono ogień miłości i rozkazano sumieniu odbijać się od jej ścian – czyniąc wyrzuty.

Coraz częściej zapomina się o jedności ciała z duchem – swoistej symbiozie dwóch sfer i materii, które kryje w sobie człowiek. Starożytni myśliciele uważali, że jest to dar, jakim bogowie obdarzyli ludzi, czyniąc ich wyższymi od innych żywych stworzeń. „Postawiłem Cię pośrodku świata (…)” – pisał Giovanni Pico della Mirandola w „Mowie o godności człowieka”. Choć każdy dostał jedyną i niepowtarzalną szansę, by stać się kowalem własnego losu, zazwyczaj kończy się to na górnolotnych słowach, zapisanych w renesansowych traktatach i mijającą fascynacją nad człowiekiem. Własne ciało traktujemy jak niezniszczalną machinę; źródło zysku i zazdrości innych.

Współczesność zmusza nas do spoglądania na świat i życie przez pryzmat nowoczesności, „lansu” oraz pieniędzy. Na każdym kroku zatracana jest godność, umiar, smak, bez którego z dnia na dzień życie staje się coraz pikantniejsze. Brakuje nam określonych ścieżek postępu, jasnych celów i ideałów. Zapominamy
o niemal „archaicznym” dziś człowieczeństwie. Z koncepcji jedności ciała i duszy dostrzegamy jedynie fitness cluby, w których można ćwiczyć jogę, pocieszając się, że w zdrowym ciele zdrowy duch…

Cielesność człowieka od wieków postrzegana jest jako mocno zakorzeniona tradycja w kulturze chrześcijańskiej. Ciało było źródłem ascezy, a zarazem jednym z najważniejszych sakramentów – widzialnym znakiem łaski i mocy Boga. Mnisi, umartwiając swoje ciała wierzyli, że tym sposobem osiągną życie wieczne i dojdą ku doskonałości. To sfera sacrum; jedyny dom, do którego przynależysz w całej swojej okazałości; najlepsze narzędzie poznania zmysłowego. W swoim „cielesnym pudełku” skrywasz uczucia
i potrzeby. Językiem ciała wyrażasz w sposób niewerbalny wszelakie emocje. Ciało, jako coś osobistego – nie na pokaz; nie na sprzedaż… Dawniej cielesność człowieka inspirowała artystów, była przejawem piękna i harmonii. Jaką pozycję zajmuje w dzisiejszej rzeczywistości?

Chirurgia plastyczna, postęp w cyberprzestrzeni i media zmieniły dotychczasowy obraz cielesności. Wbrew rozwojowi cywilizacji, ciało ludzkie pozostaje jedynie zimną masą i siedliskiem grzechu. Jeżeli źle się czujesz w swojej płci, wystarczy kuracja hormonalna oraz parę zmian „tu i tam”, by stać się zupełnie innym człowiekiem. Moralne normy i osobowość zostają zniszczone, zdeptane i wyśmiane. Dziś liczą się jedynie trendy mody i nowa obyczajowość, która, niestety, nie zawsze zmierza w odpowiednim kierunku. Chociaż media pozornie apelują, by zaakceptować swoje ciało – manifestując pomysł i ideę w kolorowej prasie, tysiące kobiet jest niezadowolonych ze swojego wyglądu. Wzorcowy model ma określone proporcje i wymiary, które zrozpaczonym nastolatkom spędzają sen z powiek. Młode dziewczyny, spoglądają z trwogą w plazmowe odbiorniki fonii i obrazu, kartkują czasopisma i powtarzają za programami telewizyjnymi – „Chcę być piękna!”. A jak anoreksja; B jak bulimia; C jak cellulitis… Następstwem jest swoisty sylabus „ciała”. Tworzy on nowe hasła, z którymi utożsamiane jest perfekcyjne, „żurnalowe piękno”.

Ciało jest twierdzą seksualności każdego człowieka. Także na tej płaszczyźnie dostrzegamy liczne zmiany w sposobie postrzegania własnej cielesności. Traktowana jest ona jak towar, który można sprzedać
i kupić za ustaloną cenę. Brak szacunku i akceptacji dla własnego ciała, a przede wszystkim życia, zmienia emocjonalność i psychikę człowieka. Pornografia, prostytucja, pedofilia i handel organami są dowodem na to, że w dobie postępu, ludzka moralność ciągle pozostawia wiele do życzenia… Przestępstwa te bywają najczęściej świadomym aktem woli; siłową ingerencją człowieka w życie drugiej osoby bądź pogwałceniem barier cielesności. Nie są to już tylko sporadyczne wypadki, lecz skorumpowana siatka szerzącej się anarchii
i nieetycznego traktowania ludzkiej godności.

Kolejnym tematem dyskusji są ciała gwiazd. Narzędzie prowokacji i medialnej reklamy nazwiska. Ubezpieczane na miliony dolarów nogi i pośladki stają się czymś normalnym i wręcz wymaganym, by osiągnąć szczyt kariery. Skandale i afery, jakie serwują nam VIP-y, tworzą kolorową paletę fotografowanych ciał i szczegółów z życia prywatnego. Brak wyczucia w tej dziedzinie zmienia także rolę kobiety. Dawniej, gdy suknia nie zakrywała kostki u jej nogi, jawiło się to jako coś gorszącego i niestosownego. Dziś pokazuje się wszystko – wszystkim... A delikatność, subtelność i kobiecy smak? Wyrafinowanie zostaje zastąpione wszechobecnym seksapilem, połączonym ze szczyptą nagości – w zależności od osobistych upodobań „przyprawianego” życia…

„Ciało tak święte, że trzeba je ukryć; przed wzrokiem naszym otoczyć milczeniem (…)” powiedział Jan Twardowski. Cielesność łączy dwoje kochanków. Ciało jest najskrytszą tajemnicą i tożsamością człowieka; źródłem bólu i przyjemności. Jego przyjacielem jest upływający czas i nadchodząca śmierć. W ciele skrywamy swoje potrzeby, pragnienia i uczucia. Ciałem poznajemy, nadajemy realności życiu. W nim kryje się piękno człowieka – nie musimy pokazywać nagości; sprzedawać go i niszczyć, by udowodnić, że właśnie tacy jesteśmy… Z natury piękni?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (28):

Sortuj komentarze:

Klara: wyraziłaś już swoje zdanie na temat mojego artykułu, więc dziękuję.
Tak - Twoje "wyczucie kunsztu" może być nieco inne, niż innych.
Nie widzę powodu, żeby teraz spierać się, kto ma rację.

Dzieki za wszystkie uwagi - jedne budują; inne motywują...
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

pani Troll,
śmieszna pani jest coraz bardziej:)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)
Nie wiem, co myślą trolle,
wiem natomiast, że artykuł powyższy tak się ma do Pani artykułów, jak najlepsza szkocka whisky do bimbru pędzonego w brudnej wannie.
Klaniam się pogodnie,
A.

Komentarz został ukrytyrozwiń

może "pewne osoby" mają inne wyczucie "kunsztu"
i nie zawsze u innych pewnych osób pewne działania powodowane są zazdrością, jak są skłonne mniemać pewne trolle.

Maciek trudno ci odmówic racji:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z wyjątkiem tego jednego wspomnianego przeze mnie zdania, artykuł jest napisany dobrze i bardzo ładną polszczyzną.
Przykre trochę, że kunszt wzbudza zawiść pewnych osób
kłaniam się pogodnie,
A..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maciek, dobrymi intencjami to piekło jest wybrukowane;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

moim zdaniem to bardzo dobry materiał - nie chodzi mi o treści jakie niesie ale, iż pobudza do dyskusji i wyzwala emocje (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcinie, jak każda (zakladam) kobieta, jako tako wrażliwa powiedzmy, przechodziłam różne stany swamoakceptacji i jej dotkliwego braku, inne potrafię sobie wyobrazić.
Powiem Ci jednak że...nie wyobrażam sobie mieć penisa. To byłby dla mnie koszmar nie z tej ziemi:)
pozdrawiam,
A.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Że to była ironia, ciężko było wychwycić - było to jednak jedno zdanie na dość długi tekst, z którego jasno wynika dla mnie, że się z Eweliną generalnie zgadzamy i mamy dość zbliżone obserwacje.
Każdemu zdarza się napisać coś, co ktoś inny odczyta inaczej, niż by się życzyło (mnie często :/).

Agnieszko, zaryzykuję twierdzenie, że na własne ciało w zbliżonym stopniu nie zgadzają się przynajmniej niektóre z dziewczyn, które - porównując się z wizerunkiem kobiety idealnej - same nie czują się kobieco tylko dlatego, że nie wyglądają jak to photoshopowe cudo. Presja jest podobna: wyglądasz inaczej - nie jesteś prawdziwą kobietą, zrób coś ze sobą, zatuszuj te różnice zanim wyjdziesz do ludzi. Skatuj się w imię lepszego życia, umiejętności obejrzenia z zadowoleniem własnego odbicia w lustrze, znalezienia partnera, akceptacji otoczenia etc. I w ten sposób, choć transi odbierają to wyjątkowo dotkliwie, nie tylko dla nas nasze ciała są obce i wrogie i nie tylko my cierpimy z powodu ich niedostosowania do głęboko zakorzenionych w nas oczekiwań.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale ta ironia może ranić. To przecież niewyobrażalne nieszczęście, taka niezgoda na swoje cialo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.