Facebook Google+ Twitter

Cięcia budżetu dotkną każdego Polaka

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2009-05-24 09:31

Gdy w piątek w Sejmie występował prezydent Kaczyński, a później premier Tusk, w siedzibach ministerstw gorączkowo uwijali się urzędnicy.

 / Fot. PAP Tomasz GzellSpadają wpływy z podatków, szczególnie z VAT. W pierwszych czterech miesiącach roku były one o 1,5 mld zł mniejsze niż przed rokiem (a według rządowych założeń miały one wzrosnąć). Wszystko to spowoduje, że wpływy do budżetu się drastycznie zmniejszą. Mówi się, że dziura budżetowa wyniesie nie jak zakładał rząd 18,2 mld zł, a 30-40 mld.

Minister finansów Jacek Rostowski zapowiada, że na ogłoszenie zmian w budżecie trzeba jeszcze będzie poczekać. Wtóruje mu Michał Boni, szef doradców premiera: - Konkretne decyzje podejmiemy dopiero wtedy, gdy będziemy mieć oficjalne dane GUS za pierwszy kwartał, kiedy policzymy, jakie mamy wpływy z PIT i zobaczymy, jak stabilna okaże się produkcja przemysłowa. Spore znaczenie ma także sytuacja na rynku pracy - tłumaczy w rozmowie z "Polską" Boni.

My jednak już teraz zapytaliśmy ekspertów o to, na czym rząd będzie musiał zaoszczędzić, by ratować finanse państwa. - Dalsze oszczędności to jest i będzie priorytet. Każde inne działania muszą być bardzo ostrożne, bo są groźne dla gospodarki. Wolimy ciąć wydatki, niż zadłużyć się na poczet przyszłych pokoleń - mówi w rozmowie z "Polską" Adam Szejnfeld, wiceminister gospodarki.
Pierwszym oberwie się - jak zawsze zresztą w takich sytuacjach - palaczom i osobom lubiącym trunki. Według rządowych szacunków podwyżka akcyzy zasiliłaby budżet 5 mld zł.

Rząd rozważa podwyższenie składki rentowej (o 7 pkt proc.). Gdyby tak się rzeczywiście stało zapłacą za to wszyscy. Ubędzie nam bowiem z pensji od kilkudziesięciu do kilkuset złotych miesięcznie. Budżet zyska na tym ok. 18 mld zł.Tutaj rząd będzie miał największy problem, bo niemal na pewno taką propozycję czeka prezydenckie weto. Rząd myśli także o zniesieniu lub ograniczeniu dotacji państwowych dla górnictwa, Ochotniczych Hufców Pracy i szkół wyższych.

Cięcia będą czekały też ministerstwa, urzędy centralne i agendy państwowe. Według obliczeń ekspertów można na tym zarobić do 10 mld zł.Inny pomysł to zmniejszenie państwowej dotacji do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i pozwolenie ZUS-owi na zaciąganie zobowiązań w bankach. Ten pomysł podoba się byłemu wiceministrowi finansów i znanemu ekonomiście Stanisławowi Gomułce:
- Lepiej będzie, gdy zadłużać się będzie FUS, a nie rząd. To jest działanie na zasadzie przelewania z pustego w próżne, ale na krótką metę może pozwolić zbilansować budżet - tłumaczy profesor Gomułka.

Spółki Skarbu Państwa czeka ostry drenaż zysków. Rząd bezwzględnie będzie ściągał z nich dywidendę za rok 2008. Może to przynieść ok. 3 - 4 mld zł.

Jest jeszcze jedno pole oszczędności, które z rocznym opóźnieniem pozwoliłoby wygenerować dodatkowe kilkanaście miliardów oszczędności. To zwiększenie składki na ubezpieczenie społeczne od rolników i gruntowana reforma KRUS. Ale tu niemal na pewno na drodze PO stanie koalicjant, czyli Polskie Stronnictwo Ludowe.

Czytaj dalej na stronie polskatimes.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 24.05.2009 10:11

Kto żyw będzie bronił swoich interesów, więc najsłabsi jak zwykle zapłacą najwięcej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.