Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2879 miejsce

Ciekawe są dalekie kraje... Wywiad z Marcinem Bruczkowskim

Marcin Bruczkowski stał się znany w Polsce w momencie publikacji swojej pierwszej książki - "Bezsenność w Tokio". Książka w dużej mierze autobiograficzna, debiut literacki i to debiut głośny. Oto rozmowa z autorem.

Bohater wywiadu - Marcin Bruczkowski / Fot. Paweł BruczkowskiKolejną książką "Singapur, czwarta rano" udowodnił, że pisać umie i lubi. Jego następne dzieło - "Zagubieni w Tokio" - ponownie wywołało wypieki na twarzach czytelników.

Będzie następna książka? Osobiście przyznam, że nie mogę się doczekać.
- Ależ oczywiście - już jest na warsztacie.

Swoje książki opierasz na osobistych doświadczeniach. Masz ich spory bagaż i stanowi to całkiem niezłą bazę pisarską - ale czy napiszesz jakąś książkę nie opartą na krajach Dalekiego Wschodu?
- Następna będzie się działa częściowo w Polsce, częściowo w Azji, a częściowo w USA. Z przewagą Polski. Może to rozczarować paru z moich czytelników, którzy by chcieli, żeby następne dziesięć powieści działo się w Japonii (a najlepiej wszystkie stanowiły kolejne sequel'e "Bezsenności w Tokio"), ale ja jestem jednak pisarzem, a nie autorem przewodników po Dalekim Wschodzie... Dołożę więc starań, żeby czwarta książka była ciekawa i żeby nie rozczarować wiernych fanów, nawet, jeśli ośmielę się umieścić część akcji nieco bliżej domu... :-)

Okładka książki "Bezsenność w Tokio" / Fot. skanZafascynował mnie świat jaki poznałeś i Twoja umiejętność jego opisywania. To naturalny talent, czy wydawnictwo musiało zatrudnić oddział redaktorów do "wygładzenia" diamentu?
- Każda książka jest produktem pracy zespołowej, w której autor to tylko pierwszy gracz - potem do boju wkracza redaktor, potem łamacz, potem korektor, potem artysta-grafik, itd. Najważniejszą osobą jest tutaj redaktor - jak producent w filmie. Ja jestem tylko scenarzystą, aktorem i reżyserem. Niby dużo, ale bez producenta, operatorów kamer, dźwiękowców i całej armii innych specjalistów nie byłoby czego oglądać. A wracając do świata słowa pisanego - w moim wypadku nie jest to oddział redaktorów, tylko jedna pani redaktor - Dorota Koman, która ma tę ciekawą cechę, że jest geniuszem. Przy okazji rozumie lepiej, o co mi chodzi, niż rozumiem ja. A nie zawsze jest to łatwe, bo mam tendencję do myślenia po angielsku i moja proza w wersji surowej brzmi często jak tłumaczenie z języka obcego.

Czy łatwo Ci się pisze, czy też odczuwasz wyraźny "ból tworzenia"?
- Odczuwam w ogóle okropny ból egzystencji, ale nie jest to nic, czego kubek gorącej herbaty z żubrówką nie jest w stanie uleczyć.
Okładka książki "Singapur czwarta rano" / Fot. skan Okładka książki "Zagubieni w Tokio" / Fot. skan

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Ciekawie przeprowadzony wywiad. Plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2018 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.