Pozycja materiału w rankingach:
Agencje werbujące do programu Au Pair adresują go, jak czytamy na ich stronach internetowych, do "osób śmiało patrzących w przyszłość."
Au Pair ma być szansą na poznanie nowej kultury, przeżycie ciekawej przygody oraz zawiązanie przeróżnych znajomości. Dziewczyna (rzadziej chłopak) przyjęta ma być przez rodzinę goszczącą z otwartymi ramionami, poczuć ma się tam niczym członek rodziny - czytamy w broszurach reklamujących program Au Pair.Zobacz także:
Artykuły
(53)
Galerie
(8)
Średnia ocen
(4.00)
Wiek: 25 | Miejscowość: Berlin | Kraj: Niemcy
O mnie: Slawistka, filozofka. Miłośniczka kotów, Huxley'a i piwa z imbirem.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jolanta Maria Dzienis 07.12.2009 08:16
Jak udało mi sie zauważyć, w wielu uczelniach w moim mieście wyłożone są ulotki zachwalające uroki programu Au Pair! Nie wiem ile studentek dało się nabrac, bo o tym się po prostu nie mówi, a szkoda!
Ewa Kuryło 07.12.2009 02:54
o cholerka, a właśnie myślałam o czyms takim zamiast erasmusa (który z kolei wcale nie jest "dostepny dla wszystkich", bo drogi jak nie wiem co!).Jeszcze raz sprawe przemysle. tymczasem 5
Damian Leciak 07.12.2009 01:51
Aleksandro nie wiem czy jest aż tak dużo przypadków czy tylko te co podałaś. Moja koleżanka nadal jest Au Pair i ma wyśmienite warunki. Jak potrzeba to i za nadgodziny płacą. Może miała szczęście
Autor usunął profil 06.12.2009 23:51
Najbardziej krzywdzący jest fakt, że stale nagrywa się nowe programy o au-pair oraz opiekunkach do dzieci, pokazując je jako osoby leniwe, nieodpowiedzialne, urządzające imprezy pod każdą nieobecność pracodawców, a przede wszystkim stwarzające zagrożenie dla zdrowia lub życia dziecka!!! Szkoda, że nikomu nie przyszło jeszcze do głowy nakręcić czegoś o programie au-pair ale tym razem od tej drugiej strony.
Tadeusz Śledziewski 06.12.2009 23:11
No i słusznie, że znalazł się ktoś co opisał prawdziwą stronę medalu. Może jakaś młoda dziewczyna zapoznawszy się z artykułem w porę się zreflektuje.
Autor usunął profil 06.12.2009 23:05
Ja pamiętam jak parę dni po moim przyjeździe moja Aupair-mama, jak to mam w zwyczaju ją nazywać, rozmawiając ze swoją znajomą przez telefon powiedziała: "Słuchaj, nie uwierzysz, mam własną au-pair!" Tak się złożyło, że byłam ich "pierwszą". Poczułam się jak modny gadżet.
Tym ludziom wydaję się, że kupują sobie niewolnika, który bez żadnego "ale" powinien się podporządkować wydumanym potrzebom rodziny. Pamiętam, jak musiałam wielokrotnie pracować również, gdy mój pracodawca zostawał sam z dwuletnią córką, której tak czy siak włączał telewizor. Mała gapiła się w niego godzinami jak zaczarowana, przestawała odbierać bodźce z zewnątrz, i tak aż do powrotu mamy. No ale tatuś czuł się przecież zestresowany, więc ktoś musiał czuwać razem z nim.
Au-pair to najczęściej wiele wylanych łez, jeszcze więcej kłótni, czasem zaciskanie zębów, czasem walki o swoje. Ja również nasłuchałam się mnóstwa historiiod innych dziewczyn. Rodzina u której ja byłam, mimo wielu problemów, wypada na tle całej reszty najlepiej. Interesowano się moją osobą, moimi gośćmi, rozmawiano ze mną o moim zainteresowaniach, zdarzało mi się dostawać dodatkowe pieniądze. A wiem, że niewielu tego uraczyło. Bilansu zysków i strat jednak nie ma co robić, wynik byłby jednoznaczny. Au-pair? Ja, ateistka, odpowiadam - Boże uchowaj!
Aleksandra Puciłowska 06.12.2009 21:39
Panie Adrianie- to raczej internacjonalny problem. Podobnych historii wysłuchałam nie tylko od dziewczyn pracujących w Niemczech. W Anglii jedna dziewczyna nie została odebrana przez rodzinę z lotniska, bo się rozmyślili, w ogóle jej nie powiadomiwszy. W Hiszpanii inna dziewczyna musiała uciekać ze swego miejsca pracy, bo ojciec okazał się alkoholikiem bijącym żonę. Żóna z dziećmi odeszła, "operka" została z rozwścieczonym "au pair- tatą", to raczej problem mentalności rodzin decydujących się na Au Pair, a nie problem mentalności jakiejkolwiek nacji.
Pani Aspazjo- ja też mam za sobą Au Pair. Z ręką na sercu- nie polecam najgorszemu wrogowi.
Autor usunął profil 06.12.2009 21:22
Do obowiązków "Operek" zaliczyć należy także nauczanie języka obcego bo wiele rodzin chce mieć dzieci "kilkujęzyczne".
Niestety żadna ze znanych mi dziewczyn, nie dostaje z tego tytułu ani centa więcej, bo wg. rozumowania niemieckich rodzin powinny się cieszyć, że mogą odezwać się po polsku. Praca (przy mieszkaniu kątem u rodziny) 24 godziny na dobę to standard. Skoro już u nas mieszkasz (niekiedy w piwnicy bez okna przerobionej na pokoik) to chyba możesz (czytaj powinnaś) zajrzeć do dzieci, gdy już wyszłaś do ubikacji? My niestety nie możemy, bo w tym czasie uprawiamy "sporty małżeńskie" - Ty zaś mieszkasz sama (odwiedziny wykluczone) więc chyba nie sprawi ci to specjalnego problemu? To nic innego jak nowoczesna forma niewolnictwa, podobnie jak niemieckie "Zeitarbeitsfirmy". Przy okazji poddałem temat na kolejny artykuł.:) Pozdrawiam i naturalnie 5 gwiazdek:)
Anna Krajewska 06.12.2009 21:02
Oferty agencji programu Au Pair zawsze wydawały się kuszące ......
W jednej z reklam czytamy--;Najlepszy sposób na poznanie świata,odkrycie innego sposobu na życie i naukę języka;.
Z relacji Pani Agnieszki wynika, ha ha ha ,iż rzeczywiście agencje postarały się o realizację sloganów zamieszczonych w reklamie,ze szczególnym uwzględnieniem- ;odkrycia innego sposobu życia;.
Sama również zachęcałam syna do udziału w tym programie...jakże się myliłam!
Cieszę się ,że zamieściła Pani artykuł,który będzie przestrogą dla wszystkich,a szczególnie dla takich matek jak jak,czyli -nadgorliwych.
Pozdrawiam
Anna
Otwarcie galerii handlowej Sky Tower we Wrocławiu
(odsłon: +1244)