Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2045 miejsce

,,Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,co to będzie, co to będzie..."

Dziady to nie tylko dzieło Adama Mickiewicza, lecz także obrzęd wpisany w kulturę słowiańską.


 / Fot. Gosia KorczakW kalendarzu Słowian Dziady wypadają dwukrotnie: wiosną i jesienią. Celebracja tych świąt miała jednak zawsze na celu uczczenie pamięci zmarłych i zapewnienie spokoju i dostatku ich duszom. Wieczorem, 31. października w Będkowickim skansenie zebrali się rodzimowiercy, miłośnicy Ślęży oraz zaproszeni goście. Na miejscu pojawili się także przyjaciele wywodzący się ze stowarzyszenia Rodzima Wiara, których, zgodnie z obyczajem i tradycją, zaproszono do wspólnego udziału w obrzędzie Dziadów. Łącznie, grupa liczyła ponad dwadzieścia osób.


W miejscu spotkania rozpalono ogień, a drogę oznaczono zapalonymi zniczami, tak aby żaden z uczestników obrzędu, ani przybyli z zaświatów nie zbłądzili. Lampiony, rozpalone na kurhanach oraz rozstajnych drogach miały również za zadanie, wskazywać duszom przywołanym w czasie obrzędu powrotną drogę do, rządzonej przez Boga Walesa, krainy umarłych, zwanej Nawią.


Słowiański obrzęd tradycyjnie rozpoczął się od symbolicznego obmycia twarzy i dłoni we wspólnej misie z wodą. Następnie w milczeniu, w akompaniamencie bębnów oraz pod pochodniami, uczestnicy udali się między kurhany, gdzie rozpalono ognień obrzędowy oraz rozstawiono lampiony tworząc krąg. Kapłan, zwany Żercą poprowadził dalszą część obrzędu, na którą składało się okadzenie, symboliczne wstąpienie w krąg, przywołanie dusz zmarłych oraz złożenie ofiar: pokarmów, płodów rolnych i napitków. Za pamięć umarłych spełniono również róg.


Obrzędy słowiańskie tradycyjnie wieńczyły uczty. Tegoroczna odbyła się, jak zwykle, w ośrodku nad zalewem w Sulistrowicach. Przy ognisku rozmawiano i poznawano się. Spełniono jeszcze wiele toastów, jednakże powstrzymywano się od głośnych zachowań i śpiewów, aby nie przestraszyć towarzyszących biesiadnikom dusz bliskich. W kociołkach uwarzono przedniej strawy, a wszystkie pozostałe pokarmy pozostawiono dla zmarłych w okolicy Góry.


Organizatorzy i uczestnicy obrzędu dołożyli wszelkich starań, aby palenie ognisk oraz przemarsz z pochodniami odbyły się w sposób bezpieczny, kontrolowany i nie stwarzający zagrożenia dla przyrody.




Gniewomir Gizka
Adal Eugensson

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.