Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

23251 miejsce

Ciężkie życie żony kibica

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-03-08 12:45

Miłość do sportu pojawia się znikąd i atakuje skrycie. Kto raz połknął tego bakcyla, nigdy się od niego nie uwolni.

Sama się dziwię, że mnie się udało, wynika to najpewniej z silnych antyciał piłkarskich, zaszczepionych w dzieciństwie. Wspólnie z tatą chodziłam do kina, czytałam ciekawe książki i sporo wędrowałam. Po prostu jak sport to czynnie i aktywnie, poezja owszem na łonie natury a dramat nie w życiu a w teatrze.

Mój towarzysz życia wręcz przeciwnie – sport telewizyjny, mecz na stadionie. O ja nieszczęsna, zakupiłam dekoder telewizji satelitarnej, marząc by światowe kino dotarło pod nasze strzechy. Nie przewidziałam pakietu sportowego, składającego się przede wszystkim ze sportowych atrakcji. I tak Bertolucci, Fellini zostają odesłani do rezerwy, za to pojawia się cała gama kopnięć, gwizdków, chorągiewek… ryk maszyn, ekwilibrystyka na deskorolce, ping-pong i w cieniu dla uspokojenia mych skołatanych nerwów bilard.

Bila biała, czerwona i czarna, elegancko ubrany pan z kijkiem. Z odrętwienia, kiedy to patrząc i ziewając obserwowałam ruchy bil po stole, wyrwał mnie nagle spiker z innego kanału: GOL! Podskoki męża, syna i córki, radosne wiwaty… szybkim ruchem odebrałam pilota, ale cóż rasowy napastnik przechwycił urządzenie i już zmiana kanału, śledzimy teraz Li Ponga serwującego podanie.

Gra pięknie, podrzut, odbicie i …siatka kobiet. Komentarze, wzajemne poklepywania, trzymanie kciuków. Zdążyłam się nawet już wciągnąć w te siatkarskie klimaty, kiedy ponownie brutalnie oderwano mnie od obserwacji. Oto atak Nakamury na przeciwnika, idzie pięknie jak burza, przedziera się przez zawodników ustawionych niczym słupki, bezpośrednie podanie i co? GOL! Oczywiście szał radości nie tylko na stadionie ale również na moim parkiecie, przypomina mi to ciężki ostrzał artyleryjski…

Idę w przewie zrobić sobie herbatkę z melisy, tak dla wyciszenia moich emocji, dochodzą mnie jednak dźwięki: Leć Adam, leć ! No przecież leci, wiadomo, tylko nie wiemy, gdzie ewentualnie doleci. Nie doleciał. Mój towarzysz życia sfrustrowany rozpoczął właśnie kampanię przeciwko obcym, zasiedlającym planetę Ziemia. Ciekawe i wciągające kino, wymaga stałej uwagi, bo akcja nakręca się z minuty na minutę. Cisza! - napomina dzieci. Oglądamy. Niestety, ponosimy klęskę a miła pani zaprasza do zakupu odpowiedniej pasty do zębów, środków nabłyszczających i wybielających odplamiaczy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 17.03.2009 21:29

Jak to dobrze że ja dwa lata temu sprzedałem telewizor na szczęście omija mnie tyle "atrakcji". Sport nie jest najważniejszym elementem mojego dnia ale czasem się pojawia jednak na szczęście nigdy przez szybkę :)

a i + oczywiście :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.