Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17938 miejsce

Ciociu, mogę dostać piątkę?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-09-23 10:04

Absolwenci gimnazjów z małych wiosek byli bardzo zdziwieni, że nie dostali się do najlepszych szkół średnich w większych miastach Polski. Co zdecydowało o ich porażce?

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Mirosław Trembecki/PAPSpędzałam wakacje u rodziny w małej podkrakowskiej wiosce. Stałam w kuchni i zmywałam naczynia. Nagle usłyszałam trzaśnięcie drzwiami, stukot obcasów i pełne oburzenia głosy koleżanek mojej kuzynki, do której przyjechałam na wakacje. Wróciły wściekłe z Krakowa. "Jak to możliwe, że mnie nie przyjęli?! Miałam przecież świadectwo z czerwonym paskiem!" - tego typu wrzaski dało się słyszeć już od progu. Wiedziałam, jakie wieści niosą. Uśmiechnęłam się pod nosem, bo przewidziałam taki scenariusz dużo wcześniej. Zważywszy na fakt, że jestem od nich trzy lata starsza, kazałam im usiąść i zrelacjonować przebieg dzisiejszych wydarzeń.

Nieświadomość


Dowiedziałam się, że żaden z krakowskich ogólniaków nie palił się do przyjęcia dziewczynek. Ściśle mówiąc: nie znalazły się na żadnej z list liceów, do których złożyły podania. Zaskoczone dziewczęta nie wiedziały co robić. Dzwoniły do rodziców z pretensjami. Dostały polecenia, które musiały wykonać ze łzami w oczach. Jeździły po Krakowie, szukając szkół z wolnymi miejscami na listach. W ten oto sposób moja kuzyneczka od września stała się uczennicą klasy o profilu matematyczno - informatycznym, chociaż ledwo zna tabliczkę mnożenia, a jej wiedza informatyczna ogranicza się do umiejętności włączenia komputera. Na podobnych zasadach rozpoczęły naukę w szkole średniej jej koleżanki. Zdziwienia nie kryli również ich rodzice. Nie mogli uwierzyć, że ich kochane córeczki, najlepsze uczennice w gimnazjum, musiały korzystać z list rezerwowych. Dlaczego tylko ja byłam przekonana wcześniej o ich niepowodzeniu?

Jaka prawda?


Gośka, bo tak ma na imię moja kuzynka, czasami opowiadała o przebiegu swojej edukacji. Do przedszkola nie chodziła, bo po co? Zerówkę też zgrabnie ominęła, bo wówczas nikt nie egzekwował uczęszczania do niej. Podstawówka to było dosłowne sześć lat zabawy, żadnych prac domowych, ani przywiązywania większej wagi do egzaminu szóstoklasisty. Nie było powodu, skoro na wsi było jedno gimnazjum i klasy automatycznie były przenoszone "wyżej". Nikogo punkty nie obchodziły. W podstawówce w klasie było ich siedmioro. W gimnazjum nieco więcej. Cieszyli się z atmosfery w szkole, bo prawdę powiedziawszy, wszyscy byli tam jedną wielką rodziną. Dosłownie. Pokrewieństwo zachodziło również między uczniami i nauczycielami! Skoro wszyscy pochodzili z jednej wsi, to niemożliwe było w jakimś stopniu nie być spokrewnionym lub spowinowaconym. Uczniowie usprawiedliwiali nieobecności słownie, klasówki przeprowadzane były na zasadzie: "Wujku, a jakie będą pytania?". Sama byłam świadkiem sytuacji, gdy moja kuzynka zapytała sąsiada, który był jednocześnie jej nauczycielem wychowania fizycznego, czy może mieć piątkę na koniec roku. Odpowiedział: "Nie ma sprawy", chociaż na moje oko wychodziła jej z ocen słaba trója. Uczniowie się cieszyli, nie zdając sobie sprawy, że nauczyciele wyrządzają im krzywdę. Gosia przekonała się o tym, gdy nie odnalazła swojego nazwiska na liście w wymarzonym liceum. Co prawda miała świadectwo z czerwonym paskiem i wysoką średnią, ale cóż z tego, skoro egzamin gimnazjalny wypadł kiepsko.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 24.09.2009 16:50

Owszem, może uciekają ze wsi, ale niekoniecznie rozpoczynają studia. Zdecydowana większość musi rozpocząć pracę, aby móc z tej wsi uciec. A statystyki? Nie zawsze mówią prawdę. Nie twierdzę, że wszyscy zaniedbują wykształcenie. Napisałam o tym, co ja zaobserwowałam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.