Facebook Google+ Twitter

Cisi bohaterowie

Krew, pot, walka do samego końca, rzuty równo z syreną, błyski fleszy i gwiazdy w swoim żywiole. Jednak czy aby na pewno to oni są głównymi bohaterami obecnych finałów konferencji w NBA?

Kobe Bryant, Dwight Howard czy Lebron James te osoby zna każdy kibic koszykówki na świecie. Potężne wynagrodzenia, jeszcze większe umiejętności i największe ambicje sięgające mistrzostwa NBA. To oni mieli prowadzić swoje drużyny a tymczasem prawdziwymi bohaterami są
ci o których dopiero będziemy się dowiadywać.


Luty 2009, Los Angeles Lakers dokonują wymiany z Charlotte Bobcats w ramach której do "Jeziorowców" wędrują Adam Morrison( nr 3 draftu) i mniej znany Shannon Brown w zamian za Serba Vladimira Radmanovicia. Obaj mieli być jedynie pomocą aby w nadchodzącym lecie zespół z Kalifornii miał jak największą pulę pieniędzy do wykorzystania na kończące się kontrakty m.in. Lamara Odoma i Trevora Arizy.


Początkowo obaj gracze okupowali listę graczy nieaktywnych-do czasu. Wszystko zaczęło się od pewnego bloku Browna na West'cie z Atlanty Hawks:


Od tamtego momentu Brown sukcesywnie powiększał swoją rolę w rotacji Lakersów. "Kradł" minuty doświadczonemu Fisherowi czy ambitnemu Farmarowi. Jednak prawdziwy postęp Browna przypadł na fazę Play-off. Brown imponuje atletycznością, szybkością i energią kiedy pojawia się na boisku. Nawet Bryant tak opisuje poczynania młodziana:
'Shanon wszedł z ławki i dał nam ogromne wsparcie. Dał nam energię, napędził cały zespół, tego potrzebowaliśmy'

Może to właśnie Brown jest tym czego brakowało dotychczas Bryantowi w sięgnięciu po tytuł NBA bez Shaquilla O'Neala, swoistym Pippenem jakiego miał przy swoim boku Jordan?




Na wschodzie sprawa ma się również bardzo podobnie. Kibice mieli emocjonować się pojedynkiem Dwighta Howarda z MVP sezonu zasadniczego Lebronem James. James stara się ze wszystkich sił ale sam finału nie wygra a w jego zespole nie ma nikogo kto wybijałby się poza resztę. W Orlando oprócz Howarda jest niedoceniany i najniżej opłacany w Orlando i całym NBA...Gortat. Tak wiem, że obecnie najłatwiej jest powiedzieć że Gortat przebojem się wdziera do NBA ale tak jest naprawdę. Wysoka skuteczność w całym postseason, sięgająca blisko 80% z gry, efektywne bloki i walka na całego. Gortat pokazuje w każdym swoim ruchu że nie tracił czasu, że jego wypowiedzi że jest gotowy, że chce grać więcej są jak najbardziej na miejscu. Gortat gra o kontrakt o to aby wreszcie jakiś Polak zaczął odgrywać ważniejszą rolę a nie jak np. Lampe który uczestniczył tylko w wymianie miedzy klubami. I Gortat ma tą szansę i póki co ją wykorzystuje.


Naszego rodaka komplementuje jeden z barwniejszych komentatorów Jalen Rose :
Lubię tego chłopaka. Zawsze jak wchodzi na parkiet, to swoją posturą wspomaga drużynę. Razem z Redickiem i strzelcem Pietrusem tworzą solidną ławkę rezerwowych o której Lebron póki co może pomarzyć


Zarówno Lakers jak i Orlando są na najlepszej drodze do awansu do finałów NBA. Trzymajmy kciuki za rodaka w końcu NBA to miejsce 'where amazing happens'

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.