Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

174112 miejsce

„Cisza, Noc i Sny” według Zbigniewa Preisnera

17 września ukazała się nowa płyta Zbigniewa Preisnera – kompozytora, twórcy muzyki filmowej, związanego z „Piwnicą pod Baranami”. Jego wyjątkowe utwory już wielokrotnie poruszały publiczność w Polsce i na całym świecie.

Okładka płyty / Fot. fot. Anna Włoch/ Marcin SienkoNie ma chyba trudniejszego zadania, niż próba przełożenia muzyki na słowa. Nie jest to wyłącznie problem różnych środków komunikacji, lecz także ich bezpośredniej oraz pośredniej zawartości. W autorskiej melodii bywa ukrytych wiele emocji, a wielką sztuką jest nie zatracić ich podczas (prze)pisania.

Na nową płytę Zbigniewa Preisnera „Silence, Night & Dreams” składa się z zaledwie dziewięć utworów, wybrzmiewających razem przez niecałą godzinę. To niewielka, ale wystarczająca dawka, zapewniająca możliwość przyjemnego pogrążenia się w muzycznym świecie stworzonym przez kompozytora.

Muzyka Preisnera jest zachwycająca i ujmuje swoim „kształtem” – tak najłatwiej można opisać wrażenia po przesłuchaniu płyty. Jest spokojna i prosta, lecz nie oznacza to prostoty lub ubogich dźwięków. Brak w nich współczesnego przepychu czy blichtru, tak dobrze znanego z popularnej muzyki dla masowego odbiorcy. Połączenie wyraźnych głosów z delikatnie brzmiącym fortepianem jest co najmniej frapujące. Dochodzą do nich inne instrumenty – skrzypce, kontrabas, wiolonczela – wspaniale uzupełniające gamę muzyczną. W tym wyróżnieniu nie ma żadnego błędu. Chociaż muzykę odgrywa cała orkiestra, niektóre instrumenty mają wyraźnie przyznaną dominującą rolę.

W kolejności utworów nie ma przypadku. Zbigniew Preisner skomponował całość, która najlepiej brzmi odtwarzana w określonym niezakłóconym porządku. Stanowi wtedy pewną „historię”. Natomiast pojedyncze utwory to samodzielne „opowieści”.

Piotr Kaczkowski z radiowej Trójki nazwał muzykę Preisnera z płyty „Silence, Night & Dreams” ścieżką dźwiękową z filmu, którego nie ma, który jeszcze nie powstał i być może wcale nie zostanie nakręcony. Jakkolwiek słowa te brzmią paradoksalnie, niewątpliwie kryje się w nich przynajmniej pewna cząstka prawdy o stworzonych kompozycjach. Utwory Preisnera chyba jak żadne inne wzbudzają pragnienie zobrazowania, wizualizacji widoków kryjących się w dźwiękach. Przy czym nie odczuwa się tego jako dysfunkcyjnego braku, lecz raczej pragnienia wyrażenia również poprzez określony widok.

I na zakończenie mała ciekawostka. Na wydanej kilka lat temu płycie zatytułowanej „Głosy”, ostatni utwór – „11 września 2001 r.” – odnosił się do tragicznego zamachu terrorystycznego na WTC. Spokojna muzyka stanowiła hołd dla wszystkich, którzy wtedy zginęli, ale również, w moim odczuciu, można w niej usłyszeć żal nad „upadkiem” całego świata; w sensie moralnym i kulturowy. Na płycie „Silence, Night & Dreams” ostatni utwór „To Love” brzmi zaskakująco podobnie.

Mam nadzieję, iż nie jest to tylko przypadek. Może rzeczywiście jest tak, że ostatecznie rozpacz przemienia się w nadzieję.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.