Facebook Google+ Twitter

Cisza przed burzą. Moja Gruzja

  • Anna K.
  • Data dodania: 2008-09-10 12:51

„My wojny nie chcemy, ale jak nie daj Bóg… Będziemy walczyć! Gruzin taki właśnie jest, Gruzin jest waleczny. Jak kocha to całym sercem, a jak nienawidzi, to też z całej siły. Ale my tej wojny nie chcemy…”

Panorama na Tbilisi - lipiec 2008 / Fot. Anna KaliszewskaPojawia się taka chwila, kiedy polskie góry wydają się przedeptane wzdłuż i wszerz, a wszystko znane i nijakie. Wtedy zaczyna się wodzić wzrokiem po mapie coraz dalej, odkrywa się nieodwiedzone dotąd łańcuchy górskie, wzbudza swoją ciekawość, a czasem nawet sięga się dalej niż pozwala na to kartka z mapą Europy. Na wschodnim wybrzeżu Morza Czarnego leży Gruzja. Kraj położony w wysokich górach Kaukazu, zachęcający piękną przyrodą, pradawnymi zabytkami, skomplikowanymi drogami historii oraz słynną gruzińską gościnnością. Czego chcieć więcej? Nic dziwnego, że kraj ten jest popularny wśród uciekających od zgiełku, którym niestraszna jest daleka podróż. Stąd w Gruzji znaleźliśmy się i my, w lipcu 2008 roku.

Pierwszy napotkany Gruzin zaprosi cię do domu

Po czterodniowej podróży autobusami, dotarliśmy do Tbilisi. Tu okazało się, że powtarzane często powiedzenie, że pierwszy napotkany Gruzin zaprosi cię do swojego domu, jest nadzwyczaj bliskie prawdy. Nie mogąc zebrać myśli, wykończeni podróżą, zaczepiliśmy dwie młode dziewczyny. Językiem rozmowy szybko stał się rosyjski, dziewczyny władały nim biegle. Po wykonaniu kilku telefonów, przedstawiły nam kilka propozycji miejsc noclegowych. Jedno z nich znajdowało się na piętrze dworca i choć było blisko, to po czterech dniach w autobusie, pragnęliśmy oddalić się od dworca jak najszybciej. Następna proponowana kwatera okazała się strzałem w dziesiątkę – dom na wzniesieniu nad miastem, przestronne pokoje, cena przystępna i standard adekwatny do ceny. Właściwie można trawestować wspomniane powiedzenie – otóż każdy napotkany Gruzin, jeżeli nie zaprosi cię na kolacje i nocleg do swojego domu, to przynajmniej wykona telefon do rodziny lub znajomych i zapewni ci nocleg. A jeśli na to nie ma czasu, to wetknie ci do ręki kartkę z adresem, gdzie macie się udać.

Uwaga, krowa na drodze!

Trekking w Kaukazie / Fot. Anna KaliszewskaZ Tbilisi dotarliśmy wynajętą taksówką do Kazbegi. Taksówkarz, po negocjacjach, zgodził się nas przewieść „gruzińską drogą wojenną”, traktem biegnącym z Tbilisi na północ, zatrzymując się po drodze przy zabytkach i w miejscach widokowych. Przyznać trzeba, że Gruzini, kierując samochodem, odznaczają się ułańską fantazją. Prędkość jazdy rzadko spada poniżej 100 km/h, gdy ktoś jedzie wolniej zostaje „popędzony” za pomocą klaksonu, a następnie wyminięty z rozmachem. Kolorytu dodają krowy – pojedyncze lub w stadzie – zalegające na drodze. Leżą, śpią, stoją, a trawa i łajno wokół nich świadczy o tym, że nie przemieszczają się od długiego czasu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Czytanie pięknie napisanych tekstów zawsze było balsamem dla mojej duszy, dlatego pokłon składam niski autorce za artykuł, który jest przedniej dziennikarskiej próby. Miło jest, że ktoś potrafi o świecie jeszcze pisać bez zbędnej (czasem kabotyńskiej) egzaltacji, tak po prostu, jak się pisze w listach do rodziny. A z tekstu tego wyłania się prawda taka, że nawet w najdalszych zakątkach świata żyją ludzie zwykli i poczciwi, tacy co to do domu zaproszą i ugoszczą jak należy. A na drogę krzyżem pobłogosławią gościa, aby mu szczęśliwie dalsza podróż przebiegała. To jest tak piękne, jak obrazy w muzeach. Bo z takich ludzi składa się świat cały, a nie z tych, co to w telewizji występują i głównymi aktorami w ludzkim spektaklu się mienią, albo tych, co to karabinem wymachują dla postrachu. Gospodarzem Świata jest poczciwy człowiek! Jest wszędzie i tylko czasami się lęka, że ta jego poczciwość może zostać wykorzystana nieuczciwie. Dlatego brońmy tej uczciwości i poczciwości, aby nigdy wojen nie było i aby ci, którzy nad drugim lubią górować, wiedzieli, że dobro zawsze zwycięża.

Komentarz został ukrytyrozwiń

wina skosztować i z życzliwymi ludźmi pogadać;-))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Super relacja :) Tez chętnie bym pojechała.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.09.2008 18:01

Świetna relacja, miło się czytało. Dzięki:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Super, aż chce mi się jechać do Gruzji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajna relacje;-)+ Szkoda, że tak się dzieje...

A co do Gruzinów, to już Wysocki lubił napić się wina w Tibilisi i o ciekawych jego przygodach czytałem jakie napotkał w Gruzji;-) m.in. że kiedy skończyło im się paliwo... w środku głuszy, nie wiedzieć skąd pojawiło się dwóch gruzinów z narzędziami, a gdy nie udało im się naprawić auta zaproponowali im nocleg a gdy dowiedzieli się, że to Wysocki;) była impreza na całego bo lubili jego pieśni...;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.