Facebook Google+ Twitter

Citius, altius, fortius?

Citius, altius, fortius (szybciej, wyżej, silniej) - tak brzmi oficjalna dewiza każdych kolejnych igrzysk olimpijskich, poczynając od roku 1913. XXI Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Vancouver przejdą do sportowych annałów nie tylko jako najszybsze, najwyższe i najsilniejsze, ale także jako najniebezpieczniejsze w nowożytnej historii.

Felix Loch, złoty medalista w saneczkarstwie, osiągał na lodowym torze w Whistler prędkości na granicy 150 km/h i to z obniżonego o kilkadziesiąt metrów tzw. „damskiego“ startu. Ale to nie prędkość (lub nie tylko ona) była przyczyną śmierci jego młodego konkurenta z Gruzji. To raczej kombinacja nieustannie rosnącej prędkości i niespotykanego na innych torach zagęszczenia ostrych zakrętów. Ostatni, szesnasty, wyrzucający zawodnika niczym katapulta ostro w górę aby później równie ostro i brutalnie sprowadzić na ziemię i wyhamować był ostatnim w życiu Nodara Kumatritaschwili.

Tor w Whistler był także dobrze znany bobsleistom. Już w zeszłym roku, jeden z najlepszych niemieckich zawodników, André Lange, zwyczajnie i po ludzku odmówił startu. W tym roku, tylko podczas treningu, doszło do 14 ciężkich przewrotek a po pierwszych dwóch zjazdach doszły jeszcze cztery następne, w tym także, obytej z torem ekipy kanadyjskiej.

Najprawdopodobniej wszystkie stacje telewizyjne na całym świecie pokazywały angielskiego (lub australijskiego) zawodnika, który z nagim torsem i ociekającymi krwią plecami mechanicznie przeskakiwał przez kolejne barierki oddzielające tor od trybuny aby wziąć w ramiona skamieniałą z przerażenia żonę. Zdziesiątkowana ekipa Szwajcarii (absolutnie nie nowicjusze w tym sporcie) wycofała się z dalszych startów. Po prostu i zwyczajnie zabrakło zdolnych (i chętnych) do dalszej jazdy.

Podczas przedolimpijskiego meetingu kapitanów drużyn (a także wcześniej), wielu trenerów zwracało uwagę, że tor jest niebezpieczny dla zdrowia i życia zawodników. Reakcja? Powiedzmy, że były dwie. Obydwie walczące o palmę pierwszeństwa pod względem (jakże typowej dla tej olimpiady) arogancji. Szef komisji budowlanej toru powiedział (jeszcze przed tragiczną śmiercią saneczkarza), że skoro nawet jego syn może na tym torze jeździć, to trudno uznać go za niebezpieczny, a Światowy Związek Bobsleja wprowadził zakaz wypowiedzi dla atletów i ich opiekunów na temat samego toru jak i panujących na nim warunków (sic!).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.