Facebook Google+ Twitter

Citko: Jako piłkarz dostałem tyle, na ile zasłużyłem

Jeszcze 15 lat temu był na szczycie, grał w Lidze Mistrzów, strzelał gole Anglikom i Brazylijczykom. Po kontuzji jednak nie wrócił do dawnej formy. Dzisiaj Marek Citko, bo o nim mowa, niczego nie żałuje.

Marek Citko, Najlepszy Sportowiec Polski w 1996 roku. / Fot. Sławek, CC 2.0, http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Marek_Citko.jpg&filetimestamp=20071104104552Panie Marku, zanim przejdziemy do sedna, wszystkiego najlepszego z okazji 37. urodzin. Zrobił Pan rachunek sumienia z tej okazji?

Nie (śmiech). Szkoda jeszcze czasu na takie rzeczy. Jeżeli chodzi o urodziny, to była to uroczystość w gronie rodzinnym. To już nie te lata, żeby robić huczne imprezy urodzinowe.

Takie święto, to jednak zawsze dobra okazja do tego, aby wrócić myślami do tych złych i dobrych momentów. Nie ukrywam, że właśnie w takim celu chciałem się z Panem spotkać. To może zaczniemy od początku. Pamięta Pan, jak to się stało, że zaczął kopać futbolówkę?

Nic szczególnego, historia jakich pewnie wiele. Po prostu, jako mały chłopak ganiałem za piłką z kolegami całymi dniami. Zaczynaliśmy rano, po Teleranku, a kończyliśmy późnym wieczorem. Pamiętam, że z piłką nie rozstawałem się od małego, już w przedszkolu kopałem. Niektórzy żartowali, że urodziłem się z futbolówką. Potem, jak podrosłem, były pierwsze kluby: Włókniarz i Jagiellonia Białystok. Dalej to już jakoś się samo potoczyło.

Czytaj też: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/citko_dla_wiadomosci24_pl_beenhakker_ustalil_zla_taktyke_68256.htmlCitko dla Wiadomości24.pl: - Beenhakker ustalił złą taktykę

Nie powiedziałbym, że jakoś. Początek kariery w małym białostockim klubie, później gra w Widzewie i mistrzostwo kraju, Liga Mistrzów, gole strzelane Brazylii i Anglii, pieniądze, sława, a wszystko dramatycznie przerwane przez kontuzje. Pana biografia przypomina scenariusz z dobrego filmu.

A ja nie powiedziałbym, że to były jakieś dramatyczne okoliczności. Czasami się tak zdarza w sporcie, że przychodzi wielki sukces, a zaraz potem przytrafia się kontuzja i coś się kończy. Natomiast zawsze coś się również zaczyna. Nigdy specjalnie się nad tym nie zastanawiałem - z takimi rzeczami trzeba się zmierzyć. Zawsze jestem optymistą. Mam takie swoje ulubione powiedzenie: "Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba". Jako piłkarz dostałem od życia tyle, ile dostałem, widocznie tak miało być. Myślę, że i tak było to dużo. Nie każdemu było dane tak jak Pan wspomniał zdobywać mistrzostwo kraju, grać w Lidze Mistrzów, strzelać gole w reprezentacji takim firmom jak Brazylia, czy Anglia. Byłem również najlepszym sportowcem Polski w 1996 roku. To bardzo dużo.

Piąta edycja konkursu Dziennikarz Obywatelski 2010 Roku trwa! Dołącz, wygraj 10 tysięcy



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.