Panie Marku, zanim przejdziemy do sedna, wszystkiego najlepszego z okazji 37. urodzin. Zrobił Pan rachunek sumienia z tej okazji?Nie (śmiech). Szkoda jeszcze czasu na takie rzeczy. Jeżeli chodzi o urodziny, to była to uroczystość w gronie rodzinnym. To już nie te lata, żeby robić huczne imprezy urodzinowe.
Takie święto, to jednak zawsze dobra okazja do tego, aby wrócić myślami do tych złych i dobrych momentów. Nie ukrywam, że właśnie w takim celu chciałem się z Panem spotkać. To może zaczniemy od początku. Pamięta Pan, jak to się stało, że zaczął kopać futbolówkę?Nic szczególnego, historia jakich pewnie wiele. Po prostu, jako mały chłopak ganiałem za piłką z kolegami całymi dniami. Zaczynaliśmy rano, po Teleranku, a kończyliśmy późnym wieczorem. Pamiętam, że z piłką nie rozstawałem się od małego, już w przedszkolu kopałem. Niektórzy żartowali, że urodziłem się z futbolówką. Potem, jak podrosłem, były pierwsze kluby: Włókniarz i Jagiellonia Białystok. Dalej to już jakoś się samo potoczyło.
Czytaj też:
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/citko_dla_wiadomosci24_pl_beenhakker_ustalil_zla_taktyke_68256.htmlCitko dla Wiadomości24.pl: - Beenhakker ustalił złą taktykęNie powiedziałbym, że jakoś. Początek kariery w małym białostockim klubie, później gra w Widzewie i mistrzostwo kraju, Liga Mistrzów, gole strzelane Brazylii i Anglii, pieniądze, sława, a wszystko dramatycznie przerwane przez kontuzje. Pana biografia przypomina scenariusz z dobrego filmu. A ja nie powiedziałbym, że to były jakieś dramatyczne okoliczności. Czasami się tak zdarza w sporcie, że przychodzi wielki sukces, a zaraz potem przytrafia się kontuzja i coś się kończy. Natomiast zawsze coś się również zaczyna. Nigdy specjalnie się nad tym nie zastanawiałem - z takimi rzeczami trzeba się zmierzyć. Zawsze jestem optymistą. Mam takie swoje ulubione powiedzenie: "Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba". Jako piłkarz dostałem od życia tyle, ile dostałem, widocznie tak miało być. Myślę, że i tak było to dużo. Nie każdemu było dane tak jak Pan wspomniał zdobywać mistrzostwo kraju, grać w Lidze Mistrzów, strzelać gole w reprezentacji takim firmom jak Brazylia, czy Anglia. Byłem również najlepszym sportowcem Polski w 1996 roku. To bardzo dużo.