Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

39513 miejsce

Ciucholandy, szmateksy, secondhandy, lumpeksy

Jako kilkulatka nienawidziłam wypraw do tych przybytków: pełno obcych kobiet (nie trudno zgubić mamę), kurz i nieprzyjemny zapach środka dezynfekującego do ubrań.

Fot. ilustracyjna / Fot. PAPJedynym pocieszeniem była możliwość wyszukania ubranek dla moich lalek. Później mogłam się chwalić przed koleżanką, mówiąc: patrz, moja lalka ma "prawdziwe" ubranko, takie samo jakie noszą żywe dzieci. Raz na jakiś czas zdarzało się, że bliższy/dalszy krewny lub znajomy przywoził, wory z ubraniami po swych pociechach i innych członkach rodziny. W worach często były również zabawki, nawet "niemieckie" lalki Barbie, którym zginały się nogi!

Kiedy wkroczyłam w wiek nastoletni, czyli w taki, gdy wygląd zewnętrzny zaczyna odgrywać bardzo ważną rolę w życiu człowieka, zaczęłam lubić wyprawy z mamą do szmateksów i szperanie w górach ubrań. Za niewielką cenę, mogłam mieć modne, markowe ubrania, jakich moje koleżanki nie mogły kupić w żadnym sklepie.

Dawniej ubieranie się w ciucholandach nie było powodem do dumy. Każdy, lub prawie każdy, uważał to za oznakę ubóstwa. Pewnie niejedna klientka secondhandu, zmyślała historyjki dla swoich znajomych z pracy, że ta "nowa" kurtka została zakupiona w wielkim mieście przez ciocię X i przesłana w paczce z innymi cudnymi ubraniami lub upolowana na promocji.
Teraz sytuacja jest zgoła inna. Dzięki gwiazdom takim jak Kate Moss czy Alexa Chung, które otwarcie mówią o swej słabości do buszowania po lumpeksach, rzesze kobiet również przestały się tego wstydzić.

Na fali popularności ubrań z drugiej ręki, powstaje coraz więcej sklepów oferujących modę vintage oraz portali internetowych, na których można wymienić, oddać lub sprzedać niechciany już ciuszek. Ludzie na całym świecie organizują swap party, podczas których wymieniają się ubraniami. Ojczyzną swapingu są Stany Zjednoczone. Warunkiem uczestnictwa w "wymieniankach" jest to aby ubrania były czyste i niezniszczone.

Od kilku lat na światowych rynkach odzieżowych, króluje styl "fast fashion" (szybka moda): nowe kolekcje pojawiają się w krótkich odstępach czasu, są wzorowane na projektach sławnych kreatorów mody (nierzadko są oni też zapraszani do współpracy przy ich tworzeniu), do tego są tanie. Założeniem firm produkujących tanią odzież jest minimum kosztów - maksimum zysków w jak najkrótszym czasie. Niestety produkcja ubrań na tak wysoką skalę niekorzystnie odbija się na środowisku naturalnym (nie wspominając już o przypadkach wykorzystywania siły roboczej przez znane marki odzieżowe). Coraz częściej mówi się o "świadomej konsumpcji" i promuje opozycyjny do szybkiej mody styl "slow fashion", który w swych założeniach stawia na jakość, a nie ilość. Na popularności zyskuje również
recykling ubrań i oczywiście secondhandy.

Niestety aby wygrzebać modne skarby w lumpeksach, trzeba się wykazać sporą dozą cierpliwości oraz odrobiną fantazji. Zakupy w sklepach z odzieżą używaną mogą być świetną zabawą i dobrym sposobem na zaoszczędzenie kilku groszy, jednak niektóre części garderoby (buty, bielizna) lepiej jest mieć pierwszy raz na sobie. Warto też zachować umiar, bo tak samo jak w przypadku sklepów z nową odzieżą, łatwo jest przesadzić - tym bardziej, że małe ceny zachęcają do zakupu.

źródła: http://modnieietycznie.pl/
http://www.clothingswaps.com/

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Ciucholandia
  • Ciucholandia
  • 11.08.2011 16:49

Lumpeksy nie są dla każdego. Nie każdy potrafi coś w nich znaleźć, niektórzy pokręcą się i wychodzą nie zauważając często cudów jakie kryją wieszaki ;)

http://www.facebook.com/pages/Ciucholandia/139854472762772 - ciucholandomaniaczki, łączmy się! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Sylwia
  • Sylwia
  • 12.05.2011 10:04

Ja również polecam sklepik z ciuszkami na Powstańców Śląskich -u pani Ewy !!!! obok targowiska ,budynek obok drogi -po schodkach w górę do raju ;-)))))))))))). Świetne ciuszki ,tanio i z metkami często ,więc nie zawsze są one używane..Ja mam już stamtąd pełną szafę perełek !!! I pani Joasiu niech pani sobie wyobrazi - te ciuszki są tak atrakcyjne ,że niestety często dochodzi do kradzieży.

Komentarz został ukrytyrozwiń
S.p
  • S.p
  • 04.05.2011 22:39

Skrajnie niehigieniczne? Ja słyszałam ,że zdrowiej jest kupić ciuch z ciucholandu(wyprany kilkanaście razy) niż nosić nowy z bawełny którą psikają różnymi chemikaliami dla zabicia szkodników..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Haniu!! bardzo fajny artykuł:)
Ja z kolei nie bywam w lumpeksach, ale ... często noszę ciuchy z tzw."szmateksów" Jakim sposobem? A takim, że ilekroć przyjeżdżam z Krakowa do domu rodzinnego w Dębicy to zawsze czeka na mnie w szafce sterta wypranych, wyprasowanych a co najważniejsze oryginalnych i markowych ciuszków z "ciuchów":) wygrzebanych przez moją mamę!! Ma naprawdę świetne oko, no i w przeciwieństwie do mnie potrafi grzebać. Efekt jest taki, że co druga znajoma pyta mnie gdzie kupiłam taki fajny sweterek/sukienkę itp.:)
Piąteczka dla Ciebie, rzecz jasna:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łukaszu - mój pierwszy w życiu tekst, debiut na w24
link

Tak więc Hania nie jest pierwszą, ale zapewne nie ostatnią, piszącą o szmateksach. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znam osoby, które potrafią z lumpeksów wygrzebać świetne ubrania, ja jednak tam nie chodze.. dla mnie te ubrania nawet po praniu śmierdzą i nie wiem, co z tymi rzeczami wcześniej się działo i kto je miał, więc nie odwiedzam takich miejsc. Ale nie neguje tego, każdy robi, to co lubi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

to sa pożyteczne miejsca dla osób które maja swój styl a nie mają za dużo kasy! Nie raz kupiłam super ciuch i każdy się nim zachwycał, a kosztował mnie 5zł. To prawda, są niehigieniczne, ale wystarczy wyprać.i jak nowe

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki, poprawione:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"łatwo jest przesądzić" chyba przesadzić :) mala literówka; tak lumpeksy odżywają, sama lubię czasem poszperać :D

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.11.2009 19:25

Myślę, że trzeba mieć "dobre oko" oraz jakiś rodzaj intuicji które znacznie ułatwiają wyszukiwanie ciuchowych perełek. Ja sama takiego daru nie posiadam, ale w secondhandach bywam często z nadzieją, że tym razem to już na pewno znajdę dla siebie coś ładnego. A gdy juz wpadnie mi coś w oko, to okazuje się, że albo nie mój rozmiar albo leży na mnie nie tak. A że nie poddaję się tak łatwo, próbuję dalej. Za to moja przyjaciółka ma z tego typu sklepów sporo fajnych rzeczy i za każdym razem gdy słyszę ile one kosztowały to aż mnie ściska ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.