Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Na luzie > Ckliwa historia, którą wstydziłam się napisać...

Pozycja materiału w rankingach:

30561 miejsce

Dział: Na luzie

Ocena: 60pkt

Oceń:

Ckliwa historia, którą wstydziłam się napisać...


Ale i tak ją napisałam. Musiałam. Choć przecież niby nic się nie stało...

Spotkałam wczoraj w kinie zgarbioną starszą panią. Weszła do sali spóźniona i rozejrzała się niepewnie. Siedziałam z brzegu, więc widziałam ją wyraźnie i wiem na pewno, że nikogo tym wzrokiem nie szukała. Cofnęła się kilka stopni, ale po chwili wróciła i poprosiła, żeby zrobić jej miejsce. Zabrałam kurtkę. Usiadła.

Wczoraj były Walentynki. To był jakiś zagraniczny film o miłości. Komedia, więc od czasu do czasu sala wybuchała śmiechem. A ona siedziała na krześle, wtulona w płaszcz. Być może nie widziała napisów, a może znudziła ją melodia obcego akcentu. Grunt, że co jakiś czas jej głowa opadała jeszcze niżej.

Zdziwiło mnie, że starsza kobieta przyszła sama, w Walentynki na film zupełnie nie dla starszych kobiet. Zdziwiła mnie jej drzemka, bo film wcale nie był zły. Zapłaciła za bilet, by spać?

A potem pomyślałam, że może musiała tu być. Może przez ostatnie siedemdziesiąt lat przychodziła tu z kimś, kogo dziś już nawet nie mogła szukać na tej sali? A może raz do roku wspominała jedyną w swoim rodzaju wiosnę, która już nigdy potem się nie powtórzyła? Albo chciała po prostu pójść do kina i usiąść wśród ludzi. Choćby z samego brzeżku.

Wyszłam z kina o nic jej nie pytając. Po co mam znać odpowiedź? Ta kobieta jest jedną z tych osób, które czasem widzi się na ulicy albo w innych szarych i zwyczajnych miejscach, a które wprowadzają do tych miejsc trochę magii. I będę ją pamiętać bez względu na to dlaczego i po co pojawiła się wczoraj obok mnie. Nawet jeżeli przyszła do kina tylko po to, by potem przez cały rok narzekać na wielkość napisów.

Zobacz także:


Komentarze: 28

Sortuj komentarze:

Piotr Wierzbicki 24.02.2010 21:50

Ocena: Ocena pozytywna 52 Ocena negatywna 67

Pamiętam pewną Polkę spotkaną pod kościołem Św. Antonius we Frankfurcie a/Mein. Wiek około 30 lat i to do bólu przykre spojrzenie. Depresja, tęsknota za ojczyzną, jakie jeszcze inne problemy mogły ją trapić? Nie wiedziałem jak jej pomóc, nie wiedziałem jak zacząć rozmowę, sam byłem w nie najlepszym nastroju.
Po jakimś czasie organizowaliśmy spotkania w restauracji gdzie właścicielem był Polak, pochodził z Nowego Sącza. Mieszkał w Niemczech do tego czasu około 15 lat. Kiedy zapytałem go, jakie problemy asymilacyjne mogą mieć Polki w Niemczech, odpowiedział: "Wszystkie kończą nędznie, tylko z tej całej puli 5% najbardziej bystrych, twardych na trudy życia układa sobie względnie bytowanie w Niemczech. Po spędzeniu tam kilku lat sam przekonałem się że w Niemczech najważniejszy jest kot, potem pies a dziecko najlepiej to wcale, bo kosztuje. Dlatego byłem przeciwko wyjazdowi do Niemiec moich córek. Dzisiaj mają w Polsce dobrze płatną pracę i są zadowolone.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Wierzbicki 17.02.2010 21:17

Ocena: Ocena pozytywna 47 Ocena negatywna 48

Otwierając się na starszych można wiele poznać. Wymiana kilku zdań może spowodować utworzenie całych rozdziałów. Ludzie starsi nie narzucają się z rozmową, lecz kiedy wiedzą że są poważnie traktowani, mogą przekazać wiele cennych informacji. Ja wolę słuchać przekazów z pierwszej ręki od czytania naginanych książek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aleksandra Puciłowska 17.02.2010 18:48

Ocena: Ocena pozytywna 60 Ocena negatywna 44

Droga Ewo,
pani pytać nie należało, tekst napisany naprawdę zgrabnie, oddający magię chwil, które nam tak szybko uciekają...

A, że niektórzy ową magię przekładają na dysksuję, czy starsza pani była "pijana", czy trzeźwa, to już inna strona medalu.

Jeszcze raz brawa za świetny tekst- miło się czytało :>

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 17.02.2010 18:24

Ocena: Ocena pozytywna 58 Ocena negatywna 50

Mam nadzieję, że Bóg mi to wybaczy hehe poza tym "nie mam czasu na sen, więc kładę się wcześnie spać" ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ryszard Jan Zagórski 17.02.2010 17:08

Ocena: Ocena pozytywna 57 Ocena negatywna 65

"Ale i tak ją napisałam. Musiałam. Choć przecież niby nic się nie stało..." To świadczy o tym, że autorkę tego tekstu coś trapi. Sama nie wie co, jeszcze nie wie. Bywa tak, że się kiedyś dowiemy...
Może jest to sposób odbierania i przeżywania tego co nas otacza - zamykamy oczy i wyobrażamy w oparciu o dochodzące odgłosy, teksty, zapachy. A może chodziło o jakieś wspomnienia z dawnych lat?
Łukaszu, pisząc swój tekst do Ewy byłeś już śpiący. Wybaczam ci to. A jak ty teraz postąpisz? Niech to będzie twój problem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 16.02.2010 23:56

Ocena: Ocena pozytywna 57 Ocena negatywna 38

Amen Ewo Amen :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Kuryło 16.02.2010 20:41

Ocena: Ocena pozytywna 51 Ocena negatywna 51

oho, mamy trzy frakcje. Ci z "temperamentem pytającym", "przeciw w ogóle" i "za". Cieszę się, że text wywołał dyskusję. Uważam to za swój osobisty, "ckliwy" sukces :) A sprawę podejścia do tego typu sytuacji jeszcze raz przemysle. Byc moze powinnam zapytac, ale sądzę jednak, że nie zawsze prawda jest najważniejsza i że gdybym to kiedys zrobiła, to "nie byłabym ja". Bo niestety (a moze stety) nie należę do takich, którzy zaczepiają przypadkowe osoby i pytają "A po co tu pani przyszła?". Jakoś nie mam śmiałości... ani potrzeby. Wolę się uśmiechnąć, zapamiętać i poczekać aż ktoś się kiedyś do mnie uśmiechnie. I prędzej czy później się uśmiecha.... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 16.02.2010 15:56

Ocena: Ocena pozytywna 51 Ocena negatywna 47

Jak to dobrze, że nie wiemy kim jest osoba mijana na ulicy.... w tym kontekście napisał wiersz Czesław Miłosz - jak wiadomo noblista. Niestety nie pamiętam tytułu :( Przeczytałem go przypadkiem - był wywieszony na tablicy ogłoszeń w holu biblioteki miejskiej. Zapamiętałem na całe życie... tak przypadkowo! Jak myślicie? To dobrze, czy źle? Chcielibyście wiedzieć wszystko o każdym mijanym człowieku? Bo mi by chyba głowa pękła... na szczęście jest MAGIA, ale tylko dla wrażliwych (czyt. naiwnych).

Ewo! Ty wiesz... !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Edward Ksantowicz 16.02.2010 10:26

Ocena: Ocena pozytywna 52 Ocena negatywna 45

Poraziły mnie komentarze, w których znalazłem:
"wstydziła się, że jest taka stara" - czego się tu wstydzić?!?
"bilet w nagrodę za zmywanie" - każdy sądzi wg siebie
"była pijana" - a fe za owo podejrzenie, które staje się pospolitym pomówieniem!
"kobiecina" - bardzo lekceważące.....
Zapewniam was, że też będziecie starzy. I życzę wam, żeby wtedy nie było już tak bezdusznych, albo powiem wprost: okrutnych młodych ludzi.
Dzisiejsi seniorzy w wieku 70 lat uprawiają sporty, prowadzą samochody, żyją, a nie wegetują, jak tu niektórym się wydaje.
Joanno, brawo! Ty jedyna tutaj z pełnym zrozumieniem odebrałaś postać staruszki, która na pewno miała więcej niż 70 lat.
To mówi wam senior liczący 80 lat z okładem i choć czasami zdarzy mu się przysnąć przed TV, to jeszcze ma wielki apetyt na życie i z niczego nie myśli zrezygnować.
Nawet z pójścia do kina.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 15.02.2010 22:10

Ocena: Ocena pozytywna 41 Ocena negatywna 28

Tekst sympatyczno - naiwny... :)

Nie chodzi mi o wspomniana "ckliwość". Chodzi mi o sposób wypowiedzi. Wybacz, Ewo, ale ten przypomina mi styl nastolatki, piszącej wypracowanie na temat: "co przeżyłam podczas weekendu" :)

To nie złośliwość, zapewniam. Jestem po prostu zdania, ze to zdarzenie można opisać w sposób dużo ciekawszy. I, uwierz mi, ckliwość nie jest konieczna, by wzbudzić emocje czytelników...

Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.