Facebook Google+ Twitter

Cmentarz w Książu Śląskim. Trudne życie z pamięcią

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-10-31 12:49

Gdyby nie pamięć świadków, nikt nie dałby wiary, że stąpa się po grobach. Ponad trzydzieści lat temu istniał tu niemiecki cmentarz. Zdewastowali go Polacy, nowi osadnicy. Przypominało to mroczne epizody z Alfreda Hitchcocka.

Uczynili zniszczenia fachowo i z nie do pozazdroszczenia, dokładnością. Gdyby nie żyjący jeszcze świadkowie tego aktu barbarzyństwa, byłoby dziś trudno wskazać dokładnie miejsce nekropolii w lesie. - Kto niszczy groby ten szybko umiera - powiedziano nam. I to się, po części, sprawdziło.

Byliśmy w tym miejscu.

Przywitała nas niczym niezmącona cisza, chociaż miejsce te, we wsi Książ Śląski (Lubuskie), nie jest tak daleko oddalone od ruchliwej drogi Kożuchów - Nowa Sól - Zielona Góra. Las sąsiaduje z boku z terenem, gdzie dwadzieścia lat temu założono polski cmentarz i zaadoptowano budynek mieszkalny na miejscowy kościółek.

Spacerujemy po leśnych, łączących się w całość (obszar prostokąta?) dróżkach, najprawdopodobniej alejkach cmentarnych. Pokryte są mchem, podobnie jak pobliski teren. Jest kilkanaście dość sporych rozmiarów zagłębień, w których rosną wysokie, smukłe sosny i karłowate samosiejki dębów. Gdzieniegdzie – przywiezione tu ludzką ręką - śmiecie. Uczynili już to mieszkańcy stąd. Nieco dalej wysokie wzniesienie, mała leśna górka. Też z rosnącymi drzewami... Najzwyklejszy las, gdzie można jesienną porą zbierać grzyby. Przyjemna leśna woń, z domieszką wilgoci. Spokój, jak makiem zasiał. Jedynie mój pies Morus, tu i ówdzie biega, wącha wzniesienia i zapadliny, i od czasu do czasu poszczekuje.

To tu.

Zagłębienia to miejsca, gdzie były okazałe grobowce. Górka – to miejsce, gdzie spychano elementy grobowców. Potem wszystko okryto warstwą ziemi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

*O cmentarzu. Mój powtórnie publikowany tekst o zniszczeniu poniemieckiego cmentarza w Książu, odnoszący się także do podobnych barbarzyńskich zjawisk, jakie miały miejsce na kożuchowskiej ziemi &#8211; właśnie teraz &#8211; pobudza do zadumy nad czasem minionym, i gdzie byśmy wówczas byli, kiedy inni, nasi znajomi, a nawet nasi bliscy, dokonywali takich zdziczałych aktów w imię tzw. racji politycznych. Otrzymałem w tej sprawie osobisty list z Włoch od byłej mieszkanki Książa. &#8222;W czasach, o których Pan pisze, miałam 10 lat i bardzo dobrze pamiętam ten poniemiecki cmentarz, ponieważ bardzo często tam chodziłam i opiekowałam się grobami&#8221; - pisze Czytelniczka &#8222;Gońca&#8221;. Nadmienia, że wówczas nie zgadzała się z decyzją władz, &#8222;ale kto chciał słuchać małej dziewczynki, która protestowała&#8221; - nadmienia. To ważna kwestia: więc gdzie wówczas byli inni, w jakim miejscu stali, dlaczego milczeli na niszczenie cmentarza? O tym nawet obecnie świadkowie tamtych zdarzeń - nie chcą mówić. Może dopiero teraz, z perspektywy czasu, spostrzegli swoje zaniechanie? Zadziwiające jest nadal milczenie hierarchów kościoła katolickiego. Jakbym ja sam wówczas zachował się, z tą propagandową, komunistyczną sieczką, która wtaczana była do mojej głowy przez nauczycieli w szkole powszechnej i średniej? Do Książa przybyłem, niestety, już po dewastacji cmentarza. &#8222;Będąc w Książu, bardzo często zachodzę tam i modlę się za dusze tych, którzy zostali tam pochowani, ponieważ dla Pana Boga nie ważna jest narodowość, wszyscy są jego dziećmi&#8221; - pisze autorka listu. Prostuje też informację, że w trakcie usuwania mogił i pomników, walały się ludzkie szczątki. &#8222;Odbywało się to wszystko z wielkim szacunkiem, nawet jeżeli jest to ciężko zrozumieć&#8221; - dodaje. Nie kwestionuję tego, niemniej w rozmowach z innymi obserwatorami tego procederu &#8211; takie opinie o ludzkich kościach spychanych do dołu &#8211; słyszałem, i to dość często. To były przerażające opisy. &#8222;Jutro jest 1.11., jest to okazja, aby Pan zapalił znicz na tym cmentarzu, chociaż tam nie ma pomników, to <ciała> tych zmarłych są tam nadal. A ja myśląc o zmarłych, myślę też i o tych, którzy zostali tam pochowani i wiem, że nie mi oceniać uczynki innych na ziemi&#8221; - pisze na koniec Czytelniczka &#8222;GL&#8221;. Oczywiście, to co czyniłem w latach ubiegłych, uczynię też teraz: będą znicze w miejscach zniszczonych pochówków żyjących przed nami tu mieszkańców. Smutne to: będąc na mszach św. odprawianych na polskich cmentarzach wiejskich, które usytuowane są w sąsiedztwie zniszczonych mogił po zmarłych tu niemieckich mieszkańcach &#8211; nie zauważyłem, aby w czasie poświęcania grobów, kropidło księdza powędrowało również i w tamtą stronę. I mało kto wówczas z wiernych odważa się udać się tam i zapalić przynajmniej jedną symboliczną świeczkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.