Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

29635 miejsce

Co będzie ze spektaklem Andrzeja Bartnikowskiego?

Rzadko zdarza się, ze zaraz po premierze sztuki, sala teatralna świeci prawie pustkami. Dziwi to tym bardziej, że spektakl do najgorszych nie należy, choć wstrzemięźliwością w słowach bohaterowie nie grzeszą. Czyżby to zniechęcało widzów?

scena końcowa spektaklu / Fot. Teatr PolskiCo jest takiego w sztuce Stasiuka, że Andrzej Bartnikowski postanowił, jako drugi już z kolei, zająć się nią i wystawić na deskach teatralnych? Jak to zrobił? Jakimi środkami się posłużył, i co dzięki nim chciał przekazać widzowi?

Kim jest reżyser? Co nowego ze sobą niesie?


Młody reżyser ma na swoim koncie pokaźny sukces w Teatrze Polskim w Poznaniu współczesnej sztuki z Hiobem XXI wieku w roli głównej "Postępujący zanik mięśni". Spektakl w jego reżyserii oceniany jest przez niektórych, za obecnie jeden z najlepszych spektakli stołecznego Teatru Polskiego. Bodźcem dla takiej oceny może być swoiste novum, polegające na odejściu od dotychczas stosowanej barokowej stylizacji scenicznej i czerpania z kanonu "lektur szkolnych" tekstów dramatycznych do lepszych lub gorszych inscenizacji. Szkoda, że coraz częściej przygotowuje się spektakle, których jedynym celem jest jak największa widownia, np. wystawia się spektakle przygotowane pod grupy szkolne. Trochę już tego za dużo, bo teatr z tak piękną tradycją, i przy tak ogromnym potencjalne, zarówno aktorskim, jak i technicznym, może tworzyć widowiska na miarę sukcesu "Irydiona" z 1913 roku.

Stereotypy jak "asy z rękawa"


Po "Zemście", "Śnie nocy letniej", "Balladynie", "Jak wam się podoba", "Przygodach Sindbada Żeglarza" i "DULSKICH Z OO", przyszedł czas na "Noc czyli słowiańsko-germańską tragifarsę medyczną" na podstawie tekstu Andrzeja Stasiuka o tym samym tytule. Pisarz znany z bezkompromisowego łamania decorum, łączy w swym dramacie patos z groteską, tragizm z komizmem. Nie mogło to umknąć Bartnikowskiemu, który w wywiadach podkreśla, że to właśnie mieszanie się konwencji i stylistyk: antycznej, średniowiecznej i współczesnej, stanowiło oś spajającą, niezbędną przy niemożności ustalenia ani czasu, ani przestrzeni dziejących się na, tak w tekście, jak i w spektaklu wydarzeń. Wszystko to dzięki spotkaniu w jednym dziele artystycznym postaci różnych narodowości oraz zabawie stereotypami. Te zaś są czymś na kształt typów ludzkich z klasycystycznej molierowskiej komedii. Nie tylko ośmieszają przedstawiane postacie, ale pokazują też absurd samego przypinania etykietek. Stereotyp tylko pozornie jest śmieszny. Zawsze posiada drugie dno. To dno tkwi gdzieś pod piętnowanym i krytykowanym przez Fredrę "pozorstwem", przybieraniem konwencjonalnej formy, posiadaniem gombrowiczowskiej "gęby" nawet. Stasiuk wychodzi z taką krytyką do inteligentnego widza, stosując obraną z zamysłem konwencję średniowiecznej pieśni eschatologicznej...

Młody Polak potrafi


"Noc" w reżyserii Bartnikowskiego jest w tym rozumieniu prawdziwa. Jeśli przyjąć takie przesłanie Stasiuka, łatwo zrozumieć niewspółgranie ze sobą wielu elementów spektaklu. Takimi są tu np. stylizowane na antyczny chór, obecne na scenie Monodia Polskie, komentujący zaistniałe fakty, a także sztuczne, jaskrawe i wyzywające wręcz stroje opłakujących bandytę. Opowieść o polskim złodzieju samochodów zastrzelonym przez niemieckiego jubilera podczas próby kradzieży jego majątku, jest głównym wątkiem fabularnym. Nieżywy już Polak rozmawia ze swoją duszą, która wyzywa go od idiotów i nie chce mieć z nim nic wspólnego. Wreszcie spotyka się z ofiarą napaści, wcześniej wspomnianym jubilerem, który okazuje się być posiadaczem polskiego serca. Tematyka mortualna i funeralna jest tu wszechobecna, co nie znaczy, że wymowa widowiska jest pesymistyczna...

Stasiuk pokazuje, że niezależnie od życia ziemskiego, zawsze istnieje dla człowieka jakaś nadzieja na zbawienie, i to jest jedno z głównych przesłań napisanego na zamówienie Teatru w Düsseldorfie dramatu. Premiera "Nocy" w reżyserii Mikołaja Grabowskiego odbyła się 8 stycznia. 3 lutego publiczność Starego Teatru w Krakowie mogła zobaczyć premierowy pokaz. Widowisko w reżyserii Bartnikowskiego mieli okazję ocenić bywalcy olsztyńskiego Teatru im. Stefana Jaracza. Co będzie dalej ze spektaklem, zobaczymy w przyszłym sezonie. Nie ulega wątpliwości, że z harmonogramu warszawskiego Teatru Polskiego "Noc" nie zostanie wykreślona, przynajmniej w pierwszych miesiącach powakacyjnych. Nawet jeśli dołączą nowe "hity z kanonu lektur szkolnych", "Noc" będzie jakąś odskocznią dla zorientowanego w temacie i względnie oczytanego widza.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Teatr Polski zakończył dziś Wieczorem piosenek Brassensa sezon 2007/2008 z wielkim sukcesem. W przyszłym powakacyjnym Noc będzie stałym punktem repertuaru, podobnie jak i Wieczór... Zarówno jedno widowisko, jak i drugie warte obejrzenia. Dwa różne święta teatralne, ale zdecydowanie inne niż spektakle dla młodzieży. Polecamy!Wartość w tym jest!

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co z tymi wychodzącymi widzami?? Gdzieś mi to umknęło? :/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.