Facebook Google+ Twitter

Co dalej z Arką Gdynia?

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2007-03-24 08:17

Zawieszenie klubu piłkarskiego Arka Gdynia we wszystkich rozgrywkach to decyzja bezprecedensowa. Powrót Arki do gry możliwy jest wtedy, gdy zamieszani w aferę korupcyjną działacze przyznają się do winy.

Kadr ze spotkania Arka Gdynia - Pogoń.Fot. Dziennik Bałtycki/Tomasz BołtNajbliższe dni będą jednymi z najważniejszych w historii klubu. Jeśli działaczom Arki nie uda się anulować zarządzonego przez PZPN zawieszenia w rozgrywkach, klubowi grozi nawet degradacja do III ligi. Michał Tomczak, przewodniczący Wydziału Dyscypliny PZPN, mówi twardo: taki klub nie powinien grać w najwyższej klasie rozgrywkowej. Skala zarzucanych Arce czynów jest ogromna i bezsporna. To, co o działaniach Arki przeczytałem w dokumentach, można określić jednym słowem – obrzydlistwo.

– Działaczy podejrzanych o korupcję w klubie już nie ma, a ich następcy nie wiedzą nawet, do czego mieliby się przyznać – ripostuje Krzysztof Sampławski, wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Arki Gdynia. – Nikt nam nie chce pokazać dowodów. Sytuacja jest nienormalna.

Zawieszenie na miesiąc piłkarzy Arki we wszystkich rozgrywkach piłkarskich ma zmusić działaczy gdyńskiego klubu do przemyślenia swojego postępowania w sprawie udziału w aferze korupcyjnej w polskim futbolu. Zamiast iść w zaparte, powinni wreszcie przyznać się do winy. Takiego działania oczekuje od gdynian Wydział Dyscypliny PZPN.

Kibice żółto-niebieskich chcą natomiast, by piłkarska centrala przestała niszczyć ich klub…

– Pan Michał Tomczak, wraz z pozostałymi członkami wydziału, wzięli na siebie osobistą odpowiedzialność za wypaczenie wyników sportowych w trakcie rozgrywek. Wydział, zamiast podjąć trud wyjaśnienia sprawy, postanowił pójść drogą ordynarnego szantażu – można było przeczytać w specjalnym oświadczeniu, rozdawanym przed wczorajszą konferencją w warszawskim hotelu Sheraton przez jednego z fanów Arki.

Tymczasem przewodniczący WD stwierdził, że nie było innego wyjścia: – Zawieszenie Arki to zachęta dla klubu, by przestał mówić, że nic się nie stało. Nie powiem, że gdynianie ustawili trzynaście meczów w sezonie, ale mogę potwierdzić, iż skala zarzutów jest ogromna. Równowaga etyczna nie pozwala nam na bezczynność. Nie ma sensu przedłużać grzebania w brudach, dlatego daliśmy sygnał nie tylko Arce, ale również pozostałym klubom, zamieszanym w korupcję, że nie da się całej sprawy załatwić pięcioma ujemnymi punktami – przyznał Tomczak.

Inne kluby mogą na razie spać spokojnie, bo albo posypały głowę popiołem, albo w handlowanie meczami byli zaangażowani nie działacze, tylko ich piłkarze. Drugi przypadek dotyczy – zdaniem Tomczaka – Zagłębia Lubin…
– Wiemy, że operacja odbywa się na żywym organizmie. Cenę za czyszczenie polskiej piłki muszą ponieść wszyscy i najlepiej, żeby nie trwało to zbyt długo – dodał Zbigniew Koźmiński, rzecznik prasowy i członek zarządu PZPN.

Działacze piłkarskiej centrali nie byli przygotowani na pytania, co dalej z Arką w lidze. – W regulaminie nie uzyskaliśmy informacji, że po trzech walkowerach gdyński klub zostanie zdegradowany o dwie lub trzy klasy niżej. Natychmiastowa dyskwalifikacja Arki nie byłaby właściwa, bo klub musi mieć prawo do obrony – zauważył Tomczak.

Krzysztof Sampławski, wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej SSA Arka Gdynia powiedział nam tuż po zakończeniu wystąpieniu działaczy związku, że mimo kary klub w normalny sposób funkcjonuje. Piłkarze trenują, działacze pracują. – Od decyzji Wydziału Dyscypliny odwołaliśmy się już natomiast do Komisji Odwoławczej PZPN i rzecznika dyscyplinarnego związku – powiedział Sampławski. – Liczymy na poważne potraktowanie sprawy i zwołanie posiedzenia komisji w najszybszym możliwym terminie, w poniedziałek lub wtorek. Szczerze jednak powiem, że spodziewamy się, niestety, odrzucenia naszego odwołania. Nie uciekamy oczywiście od odpowiedzialności za korupcję, nie chcemy jednak, aby nad Arką był przeprowadzony sąd kapturowy.

Arkę Gdynia czekają teraz najprawdopodobniej walkowery. Zupełnie odmienny scenariusz, czyli przełożenie spotkań skorumpowanej drużyny i rozegranie ich w innym terminie, też raczej nie wchodzi w rachubę. – Teoretycznie mecze mogą być przełożone, ale myślę, że Ekstraklasa SA nie wyrazi na to zgody – tłumaczy Koźmiński.

W siedzibie klubu panował wczoraj spokój, cisza, jakby nic się nie stało, ale oprócz sekretarki i pracownika działu marketingu trudno było kogokolwiek tam zastać. Pomieszczenia świeciły pustkami, bo działacze nie wrócili jeszcze z Warszawy, gdzie w związku z korupcyjnymi podejrzeniami orzeczono wobec Arki karę zawieszenia. Nikt jednak nie ukrywał, że sytuacja jest niewesoła, a przyszłość klubu poważnie zagrożona.

– Ale co by się nie stało, będziemy dalej trenować, piłkarze urlopów nie dostaną – mówi trener Wojciech Stawowy. – W przypadku gdyby zawieszenie nie zostało anulowane, przez ten miesiąc dla podtrzymania formy rozgrywać będziemy sparingi. Liczymy jednak na zdrowy rozsądek działaczy PZPN, bo chcemy dokończyć sezon. Przecież piłkarze i sztab trenerski nie są winni tej całej sytuacji, a decyzja WD bije właśnie najbardziej w nich i w kibiców. Najgorsze jest to, że jeżeli zawieszenie stanie się faktem, a meczów ligowych organizatorzy rozgrywek nie pozwolą nam przełożyć, dalsza gra nie będzie miała sensu. Walkowery, które dostalibyśmy w tym czasie, oznaczają przecież automatyczną degradację do III ligi.

Orzeczeniem WD PZPN zaskoczeni są przedstawiciele firmy Prokom, sponsora tytularnego klubu. Na razie zamierzają jednak wykonywać żadnych nerwowych ruchów.– Czekamy spokojnie na rzetelne wyjaśnienie korupcyjnych zarzutów – mówi Anna Stopka, wiceprezes Prokomu. – Część byłych działaczy Arki nie przyznaje się przecież do ustawiania meczów, inni, których w klubie od dawna nie ma, przyznali się, nie wiadomo jednak do czego, bo nie zostały nam przedstawione materiały w tej sprawie. Jeśli dojdzie do degradacji Arki o dwie klasy rozgrywkowe, na pewno trzeba będzie zastanowić się, co dalej. Będziemy analizować, ile ponieśliśmy nakładów na ten projekt, jaki to odniosło skutek i z jakimi zadaniami musimy się jeszcze zmierzyć, jaka będzie przyszłość choćby grup młodzieżowych.

Mariusz "Megofon" Jędrzejewski, przedstawiciel kibiców, już zapowiada, że fani zorganizują protesty, jeśli działacze PZPN nie pozwolą Arce dokończyć sezonu. – Decyzja PZPN jest niezgodna z jakąkolwiek logiką, a moim zdaniem także z prawem – mówi. – Najpierw zapowiedziano, że kluby będą karane dopiero po sezonie, teraz zarządzono takie dotkliwe sankcje. Na pewno nie zostawimy tego.

Działacze Wydziału Dyscypliny liczą na to, że przez tydzień gdynianie wykażą skruchę, czym otworzą drogę do odwieszenia Arki jeszcze przed kolejnym ligowym spotkaniem.

Juniorzy i rezerwy mogą grać

Miesięczne zawieszenia ligowej drużyny Prokomu Arki Gdynia wywołało dodatkowe pytania i wątpliwości o losy występujących w klasie okręgowej rezerw tej drużyny i dwóch zespołów juniorów. Teoretycznie skoro klub został zawieszony, to i te drużyny nie powinny grać. O rozwianie tych wątpliwości poprosiliśmy prezesa Pomorskiego Związku piłki Nożnej Henryka Klocka.

– Kiedy usłyszałem we wtorek o zawieszeniu Arki zwróciłem się do futbolowej centrali o wyjaśnienie losów trzech pozostałych drużyn tego klubu występujących w rozgrywkach. Ponieważ nikt nie potrafił mi udzielić natychmiastowej odpowiedzi, postanowiłem, że zarówno rezerwy Arki jak i zespoły juniorów żółto-niebieskich będą grały zgodnie z terminarzem.
– To słuszna, ale i dość ryzykowna decyzja.
– Słyszałem takie głosy, ale na szczęście w piątek w godzinach popołudniowych otrzymałem informacje z PZPN, że zawieszenie w rozgrywkach dotyczy tylko drużyny występującej w ekstraklasie.
– A co sądzi pan o tym zawieszeniu?
– Czekam na posiedzenie zarządu PZPN i dodatkowe wyjaśnienia w tej sprawie. Jak wielu jestem tą decyzją zaskoczony i nie do końca rozumiem jej sens w obecnym kształcie.

Szymon Szadurski, RADOSŁAW PATRONIAK - Dziennik Bałtycki

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.