Facebook Google+ Twitter

Co dalej z Bayernem i Borussią?

Dopiero co dla Borussii Dortmund i Bayernu Monachium skończyła się Liga Mistrzów i piłkarze wrócili z Wembley, a tu już pojawiają się medialne zawirowania związane nie tylko z Robertem Lewandowskim, ale też kilkoma innymi zawodnikami.

 / Fot. EPA/TOM HEVEZIFinał Champions League przysporzył nam wiele radości. Przynajmniej dopóki sędzia nie zagwizdał po raz ostatni (mowa o tych, którzy ubrani w żółto-czarne stroje i szaliki czekali na pozytywne dla siebie rozstrzygnięcie). Mimo wszystko miło było patrzeć, jak Polscy piłkarze walczą zaciekle z tuzami europejskiego futbolu, jak zdobywają gole, jak cieszą się z wygranych, a kibice razem z nimi. Teraz przyszedł jednak czas, kiedy nie można już powiedzieć hasła w stylu Roberta Lewandowskiego "na razie mam kontrakt z Borussią i na tę chwilę jestem jej zawodnikiem", czy Jürgena Kloppa "mam nadzieję, iż Lewy z nami zostanie, a razem z nim Mats Hummels i Marco Reus", tylko trzeba zachować się, jak na zawodowca przystało i otwarcie powiedzieć, co, kiedy i z kim się planuje.

Mimo że Borussia nie dała rady wygrać w tym sezonie z Bayernem ani razu, przegrała w Lidze Mistrzów, Bundeslidze, Pucharze Niemiec, to cały czas jest to jedyna drużyna, patrząc przez pryzmat całego sezonu, która w przyszłym może poważnie zagrozić monachijczykom. Tym, którzy już bez twórcy ich sukcesu, czyli Jupp Heynckes, a z nowym "dowódcą sił", będą walczyli o pozostanie na piłkarskim szczycie. Tylko kto z obecnej gwardii, która tam się dostała, nadal będzie pełnił wartę?

Wiadomo już, że na pewno został z niej zwolniony Anatolij Tymoszczuk. Ukrainiec, który, mimo bagażu lat, nadal grał na przyzwoitym poziomie, nie będzie już współpracował z Guardiolą. Może to i lepiej, bo Hiszpan woli grę szybką, opierającą się na krótkim przytrzymywaniu piłki, a on do takiego stylu już się raczej nie dopasuje. Możliwe też, że odejdzie Robben, który dopiero teraz zaczął się zachowywać, jak przystało na piłkarza i zaczął podawać kolegom. Może nie w jego miejsce, ale pewne jest przyjście z BVB Mario Götze. Młody reprezentant Niemiec, po świetnym sezonie zdecydował, że chce współpracować właśnie z byłym trenerem Barcelony. Nic nie mogło mu przeszkodzić, a klauzula odstępnego tym bardziej, bo Bayern już zeszłego lata pokazał, że ma gest i wyciągnął z Bilbao Martíneza. Nie zatrzymał go też trener, który stwierdził, że "nie zmaleje dwudziestu centymetrów i nie wyłysieje". A jeśli już jesteśmy przy przejściach "z odwiecznego rywala, do odwiecznego rywala", to Robert Lewandowski, który był już sprzedany do każdego europejskiego zespołu, podobno postawił ultimatum w klubie, że właśnie chce iść śladami swojego kilka lat młodszego kolegi. A Cezary Kucharski tylko dolał oliwy do ognia i zamiast oznajmić już zaklepaną umowę, to stwierdził, że wszystko już jest ustalone, ale w Dortmundzie jakby o tym nie wiedzieli. Chociaż może Klopp coś tam usłyszał, bo dodał, że Polak będzie mógł tam grać, jeśli Mario Mandžukić przyjdzie do żółto-czarnych. I nikt teraz już nie będzie mógł mówić, że polityka Bayernu nie polega na osłabianiu najlepszych ligowych drużyn. Odbiegając od tematu, to podobna sytuacja ma miejsce w polskiej lidze, a Bawarczykami wschodu jest Legia, która nie dość, że podkupiła z Lecha Bereszyńskiego, chciała Linetty'ego, to teraz jeszcze nawet Marcin Kamiński stwierdził, że bardzo chętnie zagrałby w Warszawie. Ale to nie miejsce i czas na polską piłkę.

Bayern wzmocni się niezależnie od tego, czy będą to ligowi zawodnicy, Lewandowski, czy jeszcze jakiś Rooney, Suarez, czy inny wyeksponowany przez media piłkarz. A Dortmund? Czy tam nie będzie pieniędzy na transfery? Będą właśnie i to nie małe. Kupiony już został Sokratis Papastatopulos, a w kolejce czeka Gerard Deulofeu, którego chce wypożyczyć Barcelona. Nie wiadomo tylko, czy aby nie jest to zabieg mający na celu dojście do porozumienia w sprawie przejścia Matsa Hummelsa, który na razie nie wypowiada się na temat swojej przyszłości. Milczą też trenerzy, choć może słowo trener, w przypadku Juppa Heynckesa, już niedługo przestanie być aktualne, bo został wysłana na przymusową emeryturę. I nie pomógł płacz, ani wygranie dwóch trofeów, a także szansy na trzecie, bo jeśli można mieć Guardiolę, to trzeba go zatrudnić. A Klopp? Zachowuje się, jakby nadal wierzył, że już nikt z jego drużyny nie odejdzie, a tylko będą przyjścia. Możliwe, że tak też się właśnie stanie, bo nowy kontrakt podpisał Weidenfeller, a już niedługo ma uczynić tak samo Błaszczykowski. Zupełnie inaczej postąpił Santana, który chce grać na mundialu i odszedł do Schalke. Żeby wystąpić na tym turnieju przydałby się też transfer Mario Gomeza. Niemiec już teraz siedzi na ławce, a wkrótce może się z niej nie podnosić. Zapewne już niedługo wyjaśni się też kilka innych spraw, o których wiedzą tylko najbardziej zainteresowane strony, a złośliwi może przestaną twierdzić, że Lewandowski nie wbił gola Bayernowi w finale Ligi Mistrzów, bo nie chciał się narazić nowemu klubowi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.