Pozycja materiału w rankingach:
Wysoka szklanka, słomka i parasolka to marzenie w upalny, letni wieczór. Drinki w łódzkich lokalach kuszą jednak nie tylko wyglądem i smakiem, ale także coraz bardziej wymyślnymi nazwami...
Wielbiciel serialu na pewno zamówi "Gliniarzy z Miami". "Cienka czerwona linia" to nie tylko tytuł hollywoodzkiej produkcji, ale nazwa drinka z campari, dżinu, wermutu i toniku. Pod symbolem "B-52" kryje się nie tylko samolot, ale również zmieszane kahlua, bailey's i cointreau. Janis Joplin oraz Bob Dylan byliby zapewne zachwyceni, sącząc drinki ochrzczone ich nazwiskami. W klimat rockowy można się też wczuć, wciągając przez słomkę "Wild Thing" lub "Foxy Lady" " nawiązujące do tytułów przebojów z lat 60.

Spragnionym kontaktu z rodziną polecić można "Dziadka i Babcię", zaś wyemancypowane panie rezygnują z tradycyjnego "Wściekłego Psa" na rzecz... "Bardzo Wściekłej Suki". Na randce najlepsze będzie "Buzi na Rynku", a krok dalej to... "Sex On The Beach". Potem już tylko "Orgazm" i do domu. Lepiej jednak taksówką niż własnym samochodem - nawet po "rozchodniku" o nazwie "BMW" (bailey's, malibu, wódka, mleko)...
A Ty jakie znasz drinki?
Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Tomek Bartoszak 28.07.2006 21:07
Smakowity na pewno. Ale jak muszą kopać :)
MEDtube.pl hitem internetu! Polacy zrewolucjonizują medycynę?
(odsłon: +492)