Facebook Google+ Twitter

Co ja panu zrobiłem Pignion? Recenzja

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2014-05-29 15:17

"W dzisiejszych czasach łatwiej w teatrze widza wzruszyć, niż rozśmieszyć" -powiedziała Krystyna Janda. Niestety sztuka "Co ja Panu zrobiłem Pignion" ani nie wzrusza, ani nie rozbawia...przynajmniej mnie ...

 / Fot. fot mat prasoweSztuka w teatrze Kwadrat - klasyczna komedia omyłek- niestety mnie nie zachwyciła. Podkreślam mnie, ponieważ muszę uczciwie przyznać, że część publiczności bawiła się dobrze. Przez to mam "zagwostkę" czy ta sztuka jest po prostu słaba? czy to ja jestem "stetryczła"?... Cóż na własne pocieszenie dodam, że w rzędzie obok mnie też siedzieli ludzie których sztuka ta nie bawiła. Patrzyłam na ich twarze kątem oka ( choć jak wiemy z reklamy nie mamy kąta oka) i w najlepszym wypadku na ich twarze wypełzał leniwy uśmiech....Tak czy owak, postaram się nakreślić -na ile to możliwe -uczciwie co to za sztuka była...

Historia zawarta w sztuce "Co ja Panu zrobiłem Pignion?" ma potencjał. Pomysł polega na zderzeniu dwóch mężczyzn o zupełnie różnych osobowościach. Płatny morderca, zimny i oschły zostaje uwikłany w perypetie płaczliwego i nieogarniętego fotografa, którego zostawiła żona. Sam tekst autorstwa Francisa Vebera wydaje się obiecujący.

W rolach głównych zagrali Paweł Wawrzecki (Pignion) oraz Grzegorz Wons (Ralf). Obaj Panowie warsztat aktorski mają bardzo dobry. Grają z lekkością, stwarzają wrażenie jakby rola była "szyta" dla nich na miarę. Postać Pawła Wawrzeckiego, jest straszliwie "upierdliwa" i skamląca. Pignion jest takim bluszczem, który kiedy tylko owinie się wokół czyjegoś palca zaczyna absorbować coraz bardziej i bardziej ...jedna z tych osób, która najpierw przychodzi pożyczyć szklankę cukru, i ani człowiek się obejrzy, a już razem z nią piecze ciasto...Można go kochać, lub nienawidzić. Podsumowując tą kreacje muszę przyznać, że postać zbudowana została dosyć wiarygodnie i przekonująco.

Podobnie Grzegorz Wons, całkiem dobrze poradził sobie z rolą. Mi jednak w jego kreacji zabrakło mroku i grozy jaki pasowałby do płatnego zabójcy. To spłaszczyło przedstawienie, gdyż zabrakło kontrastu pomiędzy głównymi bohaterami. Obaj wydawali mi się nieudacznikami. Przez to miałam wrażenie momentami, że spektakl jest przeładowany takimi wygłupami, które śmieszą przez pierwsze 5 minut...

Podsumowując ogólnie miałam wrażenie, że w sztuce za dużo było akcentów bazujących na prostym, przaśnym humorze. A to Boy hotelowy wchodząc nakrył dwóch panów w pozycji dwuznacznej, a to kogoś roleta w głowę uderzyła, a to Pignion zawodzi swoim skrzeczącym głosem. Mnie wszystkie te perypetie jakoś nie rozbawiły, trudno było mi wczuć się w klimat. Trudno określić czego zabrakło w tym spektaklu, żeby był czymś więcej niż zbiorem gaf i omyłek. Oczywiście komedia jest z natury gatunkiem lekkim. Jednak humor może być na poziomie Beny Hilla, albo hmmm chociażby Delicatessen. Niestety Teatr Kwadrat tym spektaklem jest bliżej Beny Hilla, przy czym Beny Hill ma tą przewagę że dziś jest tak absurdalnie głupi, że aż naprawdę śmieszny...

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: Kwadrat


Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Nie wszyscy uwielbiają to samo. Nie musi się Panu podobać gra Wawrzeckiego. Ale to szalenie intrygujące, dlaczego chce go pan widzieć w roli Papkina. Papkin jest jakąś szczególną rolą?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie uwielbiam sposobu gry Wawrzeckiego, ale chciałbym go zobaczyć jak gra postać fredorwskiego Papkina

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uwielbiam grę Wawrzeckiego! Jest stworzony do roli Pigniona!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.