Facebook Google+ Twitter

Co jest prawdą, a co nie - w Teatrze Powszechnym w Radomiu

Prawdą jako kategorią etyczną i filozoficzną zajmowały się na przestrzeni wieków najtęższe umysły. Była ona też tematem wielu książek, filmów i sztuk teatralnych. Jedna z nich trafiła właśnie na afisz Teatru Powszechnego w Radomiu.

Od lewej: Marek Braun, Maria Gudejko, Wojciech Wachuda i Karolina Winiarek grający w spektaklu Prawda. / Fot. Marian Strudziński; materiał Teatru Powszechnego w RadomiuPrzedstawienie "Prawdy" Floriana Zellera w tłumaczeniu Barbary Grzegorzewskiej i w reżyserii Zbigniewa Rybki rozpoczyna się sceną łóżkową (później będzie jeszcze scena męskiego striptizu pod prysznicem). Widzowie są świadkami kolejnej namiętnej schadzki Michała i Alicji (w wersji oryginalnej: Michael i Alice; twórcy radomskiego teatru stosują jednak spolszczone wersje francuskich imion, a akcję osadzają w Warszawie i Gdańsku). Kochankowie spotykają się od pół roku i właśnie kobieta, nękana wyrzutami sumienia zamierza wyznać prawdę swojemu mężowi, który jest najlepszym przyjacielem jej... kochanka. Michał przekonuje ją, żeby tego nie robiła właśnie w imię ich wieloletniej przyjaźni, tym bardziej, że Paweł utracił niedawno pracę i jego sytuacja psychiczna nie jest najlepsza. Poza tym, argumentuje Michał, wszyscy kłamią i gdyby pewnego dnia ludzie przestali się okłamywać, na ziemi nie ostałaby się ani jedna para i byłby to koniec cywilizacji. Nie zawsze mówienie prawdy jest dobre zdaje się twierdzić Florian Zeller, autor "Prawdy" w ślad za choćby Henrykiem Ibsenem i Voltairem, którego sentencję: "Kłamstwo jest cnotą, jeśli pozwala uniknąć cierpienia" czyni mottem swojej sztuki.

Karolina Winiarek (Laura) i Wojciech Wachuda (Michał) w scenie z Prawdy. / Fot. Marian Strudziński; materiał Teatru Powszechnego w RadomiuOd momentu zapowiedzi przez Alicję zamiaru wyznania prawdy mężowi, między bohaterami sztuki zaczyna toczyć się pełna finezji, zabawnych sytuacji i zwrotów akcji gra, w której bierze też udział żona Michała, Laura. Motorem napędowym akcji jest cyniczny, pewny siebie i posiadający niebywałą wręcz zdolność "zagadywania" problemów i odwracania kota ogonem Michał. Tak się jednak zdarzy, iż to właśnie on wyjdzie z całej tej misternej gry najbardziej poobijany. I to nie tylko dlatego za sprawą domniemanego romansu jego żony z Pawłem. Domniemanego, bo tak do końca nie wiadomo, czy przyznanie się przyjaciela Michała do romansu z Laurą jest prawdą, czy tylko zemstą, tym bardziej, że kobieta zaprzecza jakoby cokolwiek ją łączyło z Pawłem. A jednocześnie płacze, gdy dowiaduje się, że najlepszy przyjaciel jej męża wyjeżdża do Szwecji. Co zatem jest prawdą, a co nie? I kto tu kłamie? Czyżby wszyscy? Odpowiedzi mogą być różne.

Plakat Prawdy w Teatrze Powszechnym w Radomiu. / Fot. Krzysztof KrzakJedno jest w mojej opinii pewne: przedstawienie grane na Scenie Kameralnej im. Andrzeja Bieniasza Teatru Powszechnego im. Jana Kochanowskiego w Radomiu jest naprawdę warte polecenia, bo poza wartką, dynamiczną akcją, znakomitym tempem imponuje bardzo dobrym aktorstwem. Błyszczy wszechstronnym talentem zwłaszcza Wojciech Wachuda w roli Michała. Aktor jest obecny na scenie przez półtorej godziny granego bez przerwy spektaklu i potrafi być przekonujący zarówno w scenach stricte komediowych czy wręcz farsowych, jak i w tych, gdzie jego bohater staje się bezradny i dotknięty niewesołą konstatacją, że w zaistniałej sytuacji to właśnie on został wystrychnięty na dudka. Można powiedzieć, że "Prawda" Wojciechem Wachudą stoi. W kontrze do tryskającego energią i demonizmem Michała, zdecydowanie oszczędniejszymi środkami wyrazu konstruuje swoją postać Marek Braun. Jego Paweł jest stateczny, opanowany, trochę jakby nieśmiały, ale w ostatecznym (?) rozrachunku może się okazać "cichą wodą". Nie do końca odgadnioną Laurą jest Karolina Winiarek, zaś Alicję, targaną wyrzutami sumienia, a jednocześnie mającą pretensje do kochanka o małą ilość poświęcanego jej czasu gra Maria Gudejko. Obie panie umiejętnie tworzą postacie niejednoznaczne i prawdziwe. Aktorom "pomaga" skromna, wręcz ascetyczna scenografia Katarzyny Kornelii Kowalczyk, wykorzystująca istniejącą infrastrukturę Sceny Kameralnej. Dzięki temu widzowie mogą bardziej skupić się na akcji i grze aktorskiej, a jako się rzekło: jest na czym. Nastrojową muzyką przedstawienie "oprawił" Krzysztof Prałat.

Premiera "Prawdy" w Teatrze Powszechnym im. Jana Kochanowskiego w Radomiu odbyła się 26 września 2014 roku i od początku spektakl cieszy się dużym powodzeniem nie tylko wśród stałych, ale i okazjonalnych widzów. Dlatego warto zawczasu zarezerwować bilety. Naprawdę!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Tak... prawda - jak wszystko - może być względna, ale poparta przekonaniem staje się pewna. Celnie sugeruje to zjawisko swoista gra językowa w recenzji, do której poczyniłam nawiązanie. Ileż mamy słów w języku z "prawdą" w temacie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Naprawdę polecam ten spektakl, głównie ze względu na popis gry aktorskiej Wojciecha Wachudy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znakomita recenzja, zaprawdę!
Doprawdy jestem przekonana, że warto ruszyć do Radomia, by poodkrywać rozmaite prawdy i nieprawdy. Nie brakuje ich w życiu, ale tylko odbicia lustrzane na scenie mają szczególne właściwości unaoczniania tychże prawd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.