Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

23826 miejsce

Co każdy obywatel wiedzieć powinien...

Po włączeniu telewizora skacze ci ciśnienie? Po przeczytaniu gazety mózg ci się gotuje a para wylatuje uszami? Masz tego dość? Nie wyjeżdżaj w Bieszczady! Przeczytaj ten artykuł!

Co słychać? To zależy gdzie ucho przyłożyć, ale jeżeli jesteśmy w Polsce to na pewno będą to narzekania, jęki, skomlenia i zgrzytanie zębami. Jak Polska długa i szeroka nic tylko padół łez i rozpaczy. "Taka to choroba że Polakowi nic się w Polsce nie podoba" - można by powiedzieć trawestując Mickiewicza, tylko po co mówić takie rzeczy? Oczywiście nie mam nic przeciwko krytycyzmowi, krytycznemu myśleniu itp. lecz i krytykować nie można bezkrytycznie. Bezkrytyczne krytykanctwo jest postawą nie tylko jałową, ale i wyjaławiającą wszelką dyskusję, jest to zwykłe lenistwo intelektualne, mentalne bumelanctwo i pierwszy krok do całkowitego zidiocenia.

Ja wiem że często kryje się za tym gniew, zraniona miłość względem świata, że każdy ma w swoim życiu takie chwile, że najchętniej połamałby kij na grzbiecie bliźniego swego, ale zdaje się, że u nas ta choroba duszy przeszła już w stan chroniczny. A zresztą co ja właściwie tutaj robię? Krytykuję, uogólniam i jeszcze raz krytykuję... to jak zaraza... niech się schowa ptasia, świńska grypa, trąd i dymienica morowa... aż mózg kręci się w czaszce niczym kij w przerębli! Ale co wyniknie z tej intelekualnej ruletki - czerwone, czarne? Mam tylko jedną nadzieję, że nie będzie to zimne, puste, martwe zero.

Weźmy na przykład taką politykę... tak, tak słyszę już te głosy - mamy dość polityki, polityków i politologów. Słyszę już wypowiadane z dumą deklaracje "Nie chodzę na wybory" albo "W sytuacji wyboru między większym a mniejszym złem, nie wybieram zła" albo "Wszyscy politycy są do niczego".

Tak, przyznaję się, kiedy słyszę takie głosy wzbiera we mnie chęć naruszenia dóbr osobistych tych "autorytetów" drapujących się w nieskalane szaty i wznoszących swe jasne czoła ponad skrzeczącą rzeczywistość... mam nadzieję, że ich pozłacane głowy staną się dogodnym celem dla gołębi, zresztą, jak sądzę i tak do niczego innego się nie nadają.

A chciałoby się tak jak Jerofiejew, który w pierwszym wydaniu poematu prozą "Moskwa -Pietuszki" zamieścił rozdział, który zaczynał się od słów " I wypiłem..." a potem leciały ciurkiem wszystkie przekleństwa, wyzwiska i wulgaryzmy jakie zna piękny język rosyjski. Ale "niestety" żyjemy w państwie prawa gdzie nie można swobodnie pofolgować chęci publicznego znieważenia jakiegoś idioty... cóż, sytuacja majątkowa nie pozwala, biednemu zawsze wiatr w oczy.

Zresztą, rzucanie wokoło "idiotami" też nie jest zbyt mądre, ale cóż robić gdy "temperamenta grają". Bo w końcu, czy to wina idioty, że jest idiotą? (jak pisał Dostojewski, kiedyś idiota chociaż raz do roku miał się za idiotę a teraz... szkoda gadać). Zostawmy głupców na pastwę ich głupoty, niech duszą się we własnym sosie, niech kręcą się w kółko w tym swoim "chocholim tańcu".

My musimy iść, maszerować, żeglować!
No dobrze... tylko dokąd?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Po przeczytaniu pańskiego komentarza zacząłem się zastanawiać o czym właściwie napisałem ten artykulik. Przeczytałem go jeszcze raz i poza tym że znalazłem w nim koszmarne błędy ortograficzne ( rządza władzy) nie znalazłem w nim ani jednego zdania o wpływie polityki na gospodarkę. Co do przejrzystości czy też jasności, trudno mi wyrokować być może była to jasność pomroczna. Niemniej starałem się jak mogłem aby to o czym piszę było lekkostrawne i łatwoprzyswajalne. Widocznie nie mogłem.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czyli tez dobrze ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Doświadczenie uczy, że im mniej polityki w gospodarce tym lepiej. Im bardziej gospodarka jest odizolowana od politycznych "ruchawek" tym lepiej. Im mniejszy wpływ na gospodarkę mają ekonomiczne miernoty z nadania partyjnego, tym żwawiej prze do przodu . Ogólnospołeczne narzekania mają z reguły źródło w opozycji lub sa przez nią umiejętnie podsycane.
Taka jest rola opozycji, ale w normalnej zdrowej ekonomii ma to coraz mniejsze znaczenie
Pamiętam, jak za PRLu, komunistyczne media z satysfakcja informowały o upadku kolejnych rządów w Włoszech, nie zauważając, że nie miało to żadnego wpływu na kondycję ówczesnej włoskiej gospodarki.
Tam gdzie istnieje długa tradycja demokratycznych rządów a gospodarka ma się dobrze, ludzie nie tracą czasu na bezsensowne narzekania i biadolenia.

Temat ciekawy, cel szczytny.Gdyby sposób przekazu był nieco bardziej czytelny (przejrzysty, mniej zagęszczony) dałbym wyżej, a tak (4 +)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.