Facebook Google+ Twitter

Co kryje mundur? O "bitwie warszawskiej" z 11 listopada

"Widziałem naziola" - relacja blogera z 11 listopada 2011 r. robi wrażenie. Stała się inspiracją do napisania niniejszego tekstu. Granica między prawem i bezprawiem jest tak cienka, że zostać przestępcą nie jest trudno.

Gdańsk, 1981 rok / Fot. Z rodzinneo albumu"Za mundurem panny sznurem" - tak dawniej mawiano. Pamiętam wrażenie, jakie zwłaszcza na przedstawicielkach płci pięknej, robił mundur ojca - Kapitana Żeglugi Wielkiej czy wujka - Komandora Marynarki Wojennej. Strażak, policjant, kolejarz, górnik inspirowali wielu chłopców do budowania w marzeniach swojej przyszłości. Człowiek w mundurze budził szacunek, podziw, dawał poczucie bezpieczeństwa. Ciekawe czasy - a w takich niewątpliwie żyjemy - mają niemały wpływ na to, że legenda ludzi honoru - mowa tu o służbach mundurowych - zaczęła się dewaluować. I nie zawinił tu mundur, tylko człowiek, który pod nim się kryje. Autorytet munduru bywa wykorzystywany i nadużywany.

Mój stosunek do służb mundurowych zmienił grudzień 1970 roku. Rok 1981 całkowicie obalił mit, którym karmiła mnie szkoła i ówczesna propaganda. Oddziały ZOMO przypominające zbrojne mrówki z dobranocki o pszczółce Mai, nie wyglądały przyjaźnie. Chłopcy nieźle prezentowali się w służbowych strojach, jednak uzbrojeni od stóp do głów, osłonięci tarczami, na których rytmicznie wybijali zapowiedź gwałtu na protestujących robotnikach i przypadkowych przechodniach, budzili przerażenie. Obraz "wojowników" PZPR-u jak drzazga utkwił w mojej pamięci. Zdemaskowany organ bezpieczeństwa reprezentujący siłę nacisku, ucisku i bezkarnej przemocy, zagościł na długie lata w świadomości społecznej.

Czas mijał. Zrywy społeczne pociągnęły za sobą zmiany. Do Polski wkroczyła szeroko rozumiana demokracja. Wolność, równość, braterstwo, solidarność - to słowa klucze dla tamtego okresu. Rok 1990 przyniósł zmianę czarnego PR Milicji Obywatelskiej, która stając się Policją odrzuciła błędy i wypaczenia epoki słusznie minionej. Z ulic miast i miasteczek zniknęli skompromitowani milicjanci, a w nowych mundurach i samochodach pojawili się policjanci zwarci i gotowi, by zapisywać nowe karty resortowej historii. Ostrym cięciem oddzielono ziarno od plew - dobrzy zostali, źli musieli odejść. Bezwzględna weryfikacja spowodowała, że jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać firmy ochroniarskie, detektywistyczne, w których na emeryturę zaczęli pracować niezweryfikowani pozytywnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Bardzo dobry wyważony teks. Szkoda, że większość społeczeństwa z dziennikarzami na czele tego widzi

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.