Pozycja materiału w rankingach:
Takiego pogromu jeszcze nie było! Na polach grunwaldzkich klęskę ponieśli nie tylko Krzyżacy i ich sprzymierzeńcy, ale też wojska sprzymierzone z Jagiełłą i Witoldem. Zwycięstwo odniosły Wielka Polityka i Komercja z Gierzwałdu!
Podobnego przykładu takiego pomiatania ludźmi i lekceważenia podstawowych zasad organizacyjnych próżno by szukać. Przez cztery dni można było się napatrzyć! Organizatorzy inscenizacji bitwy pod Grunwaldem zrobili wszystko, żeby impreza się nie udała. I furda turyści, podobni do mnie, bo oni mieli zostawić tylko kasę i wyjechać. Nieważne jak, nieważne którędy i nieważne kiedy. A jak już zjechali na te pola, to przecież wiedzieli, na co się decydują! Przewidziano dla nich różnorodne atrakcje. Wielogodzinne stanie w korkach, koczowanie na polu koniczyny, nerwowe poszukiwanie jakiejkolwiek toalety, sanitariatów, pojemników na śmieci, brak wody do mycia i picia, paskarskie ceny w punktach handlowych i na „parkingach”, brak informacji, piktogramów, możliwości odnalezienia punktów medycznych... A że w sukurs przyszła im pogoda – z piekielnym upałem i pobitewną burzą uniemożliwiającą wyjazd samochodów z „pól namiotowych” włącznie – z turystycznego wypadu zrobił się prawdziwy survival!
Były wszakże dwa punkty programu przygotowywane bardzo pieczołowicie. Jeden z nich był również perfekcyjnie zabezpieczony. Wizyta VIP-ów i uroczystości oficjalne z ich udziałem. Na ten czas nawet obozującym rycerzom nakazano zostać w miejscach biwakowania. Ba! Widoczne stały się ścieżki i drogi przejazdowe. Z drugim punktem programu – właściwie zasadniczym – czyli inscenizacją bitwy i udziałem w niej wielonarodowego rycerstwa, już tak różowo nie było. Polerowane komentarzami obrazki telewizyjne nie oddały nawet części horroru, jaki przyszło przeżywać uczestnikom tej inscenizacji. Pies z kulawą nogą nie zająknął się o tym, że biorą w niej udział pasjonaci, ludzie zafascynowani kulturą i obyczajowością średniowiecza. Że to ich praca, poświęcenie i pieniądze pozwalają tzw. organizatorom zarabiać na nich grubą kasę, a telewizorniom serwować ciekawy program. Po co psuć sobie odświętny nastrój?!Zobacz także:
Artykuły
(76)
Galerie
(9)
Średnia ocen
(4.83)
Wiek: 58 | Miejscowość: Słupsk | Kraj: Polska
O mnie: "Nie tylko wpierw się najadłszy mandragor, Błądziły w limbach szalone kobiety, Nie tylko Dante i trzeźwy Pitagor – Byłem i ja tam… pamiętam, niestety!" (C.K. Norwid) Bywa, że pojawiam się i tutaj http://blog.gotowalniapism.eu/
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 26.07.2010 14:19
5*
Czytałem z zapartym tchem, momentami odnosiłem wrażenie, że też tam byłem.
Ale ja niestety widziałem tylko jedną stronę medalu - w telewizji.
Marta Jenner 26.07.2010 12:30
Piątka, Panie Ryszardzie. I tylko żal, że odpowiedzialni za taki stan rzeczy pewnie tego nie przeczytają. A jeśli nawet, to nie wezmą sobie do serca, bo arogancja władzy (na każdym szczeblu) sięga u nas zenitu.
Artur Wojnowski 26.07.2010 11:18
No to mamy polityków, co z rycerstwem bratać się nie zamierza. Mamy rycerzy, co niby tylko dla siebie i turystów zabawę czynią, ale za łaskawym spojrzeniem polityków oczyma łypią. Do tego media, co ludowi prawdę i tylko prawdę o igrzyskach przybliżą. Dla przyjezdnych mamy korki.
Jednym słowem cyrk na biednych, końskich nogach.
Ryszard Kazimierz Hetnarowicz 26.07.2010 10:53
Link Alicji przypomniał mi o jeszcze jednym aspekcie "grunwaldzkiego Waterloo" - stosunku polityków do rekonstruktorów bitwy (tylko naszkicowanego). A właściwie o różnicy w podejściu do nich "najwyższych czynników państwowych" Litwy i Polski. Ci pierwsi mieli czas na odwiedzenie obozów swoich pobratymców, natomiast nasz prezydent-elekt wraz ze świtą... nie chciał tracić czasu na takie kurtuazyjne wizyty. Ale rozumiem! Wyjście z klimatyzowanych pomieszczeń muzealnych wprost w piekielny war mogło skończyć się... szokiem termicznym!
Alicja Pływaczyk 25.07.2010 16:26
http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,8155253,Grunwald__VIP_w_Litwinow_rzucil_butelka_piwa.html
Alicja Pływaczyk 25.07.2010 14:24
Na Polach Grunwaldzkich - "Waterloo" organizacji, którą pokonała interesowna komercja, wykorzystując skwar lipca.
"Był czas gdy czczono Słońce.
Przez wiele stuleci budowano mu wieże, złociste ołtarze, składano hołd o świcie,
aż w toku wydarzeń wygasł człowiek dla Słońca, które dalej świeci..."
/Maria Pawlikowska - Jasnorzewska/
Małgorzata Najda 25.07.2010 07:22
Gdy oglądałam krótkie sceny w telewizji cały czas się dziwiłam, jak ci ludzie wytrzymuja w tym skwarze? Wyobrażłam sobie, że mają zapewnioną pełną opiekę sanitarno-medyczną. Teraz dowiaduje się jaka była rzeczywistość - brak słów, okropność!
Jadwiga Kowalczyk 25.07.2010 06:01
Koszmar! Siedząc w wygodnym fotelu, przy pracującym z powodu wściekłego upału wentylatorze, obserwowałam te drobne sceny, jakie serwowała telewizja. I zastanawiałam się ile trupów, bynajmniej nie krzyżackich tam padnie.
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +135)