Codziennie chodzimy w te same miejsca... codziennie jeździmy tymi samymi drogami... codziennie robimy te same rzeczy, ale rzadko patrzymy na to, co się dzieje wokół nas... czasami wcale nie patrzymy. Przyczyna - brak czasu.
Fajny dzisiaj był dzień... na tyle, że wnosi w serce radość i pokój... a to wszystko też dlatego, że miałem dziś przypadkiem okazję obserwować coś pięknego.
Pochylona nad malutkim dzieciątkiem babcia, która z nim się bawiła. To było coś niesamowitego, kiedy spojrzałem temu "malusiemu aniołkowi" w oczy. W tej jednej chwili widziałem w tym małym, niewinnym ciele - tyle siły i mocy, dobroci i łaski, a ruchy jego paluszków, jego uśmiech, duże oczka to coś nie do opisania.
Dzisiaj naprawdę fajnie... ciepłe słoneczko i leki wiaterek. Taka pogoda akurat na spacerek. I to się potwierdza, bo w którą stronę by nie popatrzył, wszędzie widzę szczęśliwe i bawiące się dzieci. Właśnie dla takich widoków warto żyć, takie widoki wzmacniają i uszczęśliwiają, ale gdyby nie "poranna przygoda" z małym dzieckiem to chyba bym tego i nie zrozumiał.
Chodzimy sobie codziennie po ulicach i jakby nie widzimy tego wszystkiego dobrego co się dzieje wokół nas. Większość zajęta swoimi problemami, cały czas coś musi i nie chce nawet na chwilę zatrzymać swojego wzroku i popatrzyć... wystarczy tylko popatrzyć i na pewno w tej naszej szarej codzienności da się zauważyć jakąś odrobinę piękna, ale po prostu nie mamy na to czasu... i znowu ten czas.
Jak nie być od niego uzależnionym? Nie mam na to pytanie konkretnej odpowiedzi. Najczęściej z czasem nie umiem, a nawet nie potrafię walczyć, ale jak jest dobrze kiedy nie myślisz o tym, że musisz, kiedy nic Cię nie goni, kiedy Ty masz władzę nad czasem, a nie on nad Tobą.