Czy wpisując jakieś słowo w Google i klikając na jedną z podanych propozycji zastanawiasz się, kto podsunął Ci tę właśnie stronę? Czy wierzysz w to, że na pierwszej stronie podanych wyników znajdują się najwartościowsze strony na dany temat?

Zobacz także:
Artykuły
(24)
Galerie
(10)
Średnia ocen
(4.83)
Wiek: 46 | Miejscowość: Otwock | Kraj: Polska
O mnie: ja tu tylko piszę - nie lubię serwisów społecznościowych; prywatnie: szern.pl; zawodowo: kowol.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jacek Filipek 03.12.2007 14:41
(+) Za przedstawienie w sposób czytelny tematu, który był jak dotąd zarazerwowany dla czytelników zainteresowanych branża IT.
Paweł Zinkiewicz 30.10.2007 13:37
Ciekawi mnie to, że ludzie nadal nie wierzą, że wyniki są codziennie manipulowane przez ludzi pozycjonujących strony swoich klientów. Niedowiarków odsysałam do specjalistycznych książek, traktujących o pozycjonowaniu, których autorami są już też Polacy.
No i prosimy o więcej takich tekstów, zawsze może jakiś klient wpadnie :)
Marta Wieszczycka 30.10.2007 01:52
Dzięki :)
Nigdy o nich nie słyszałam, będę musiała spróbować :)
Marcin Kowol 28.10.2007 02:59
Wstyd się przyznać, ale mam furę pomysłów i trochę wiedzy do podzielenia się. Chciałem w przyszłości skrobnąć materiał o tym, jak szukać informacji w necie. Wbrew pozorom, to też sztuka i nie samymi Googlami żyje człowiek. Tyle, że akurat mam taki okres w życiu, że w notatniku mam siedem kompletnie różnych pomysłów na materiały, a czasu na ich rzetelne przygotowanie nie mam. Ale wiesz... Prawdopodobnie niedługo wyląduję w Irlandii, to się obrobię z pisaniem. :P
Korzystam z http://www.google.com/ig - tam mogę sobie selektywnie przygotować tematycznie to co mnie z newsów interesuje. O narzędziach i usługach Googli możnaby napisać już książkę, a nie artykuł...
Marcin Kowol 28.10.2007 02:03
Może spróbujesz Marto narzędzi, tzw. metasearch? Są to programy, które potrafią przeszukać wiele różnych miejsc w sieci, wstępnie odfiltrować rezultaty i podać Ci je w przystępnej formie.
Tutaj: http://meta-search-software.qarchive.org/ znajdziesz trochę takich programów (a także pasków narzędziowych do wyszukiwarki), w większości darmowych, być może któryś z nich przypadnie Ci do gustu i pozwoli zaoszczędzić czas i nerwy przy przeszukiwaniu sieci.
Marta Wieszczycka 28.10.2007 00:45
No niestety tak to wygląda. Problem od razu widać, kiedy szukamy po grafice i od razu widzimy, że zamiast interesującej nas rzeczy/miejsca docieramy do zdjęć całkiem nie na temat.
Zdarza się, że szukając informacji na jakiś temat zanim dotrzemy np. do forum, gdzie pasjonaci wymieniają się przydatnymi nam informacjami, musimy się wcześniej przedrzeć przez mnóstwo lepiej pozycjonowanych nieinteresujących nas stron, gdzie np. tylko przypadkowo użyto jakiejś nazwy w dyskusji na całkiem inny temat, albo gdzie w ogóle nic nie ma.
Cóż, kiedyś branża pewnie rozwinie się do tego stopnia, że w ogóle niczego nie da się w googlu znaleźć, bo zamieni się w jeden wielki komercyjny śmietnik...
Marcin Kowol 27.10.2007 16:59
es_uomikim, pozwolisz, że niezupełnie się zgodzę.
"Google i inne wyszukiwarki wkładają dużo pracy w zwalczanie popzycjonerów" - nie wkładają, robią wokół tego więcej medialnego szumu, niż pracy.
"przy użyciu nieczystych sztuczek w stylu kupowania linków do stron" - to nie jest nieczysta sztuczka, a jeden z podstawowych elementów pozycjonowania etycznego również. link mając olbrzymie własne zaplecze grupy witryn PP niekoniecznie muszą kupować, ale na przykład deweloper nie mający takiego zaplecza? Czy jest nagannym, że kupuje Linki tekstowe na wortalach branżowych? To normalna reklama.
"strony, (...) są banowane w Google - czasem dożywotnie, co oznacza, że nikt, nigdy ich nie znajdzie w Google obojętnie jakie hasło by wstukał" - nie ma czegoś takiego jak ban dożywotni w Googlach. Są to okresy od miesiąca do roku, a i tak najczęściej usuwając nieakceptowane techniki i przebudowując stronę można ją ponownie umieścić w Googlach.
Banowanie jest stosunkowo rzadko używaną bronią przez Google, częściej spotykamy się z tzw. sanboxem, czasową kwarantanną lub obniżeniem pozycji w wynikach.
Marcin Kowol 27.10.2007 16:52
Przepraszam Maćku, że z opóźnieniem, ale byłem trochę zajęty.
W przypadku "Dundee" Wikipedia, Onet i szkockie forum wyprzedzają link
Pomo, że jest tu niemal milion wyników, jest tylko jeden link sponsorowany, co świadczy o niskim zainteresowaniu komercyjnych stron zdobyciem wysokiej pozycji na to słowo. A więc nie będzie tu zbyt wielu stron, które jakoś specjalnie optymalizowano dla Googli. A niewielka konkurencja to połowa sukcesu w Googlach. :D
link są dość dobrze napisane - to, że strona nie ma pełnej walidacji nie ma większego znaczenia. Błędy wynikają z przesadnej poprawności, powiedziałbym nadgorliwości kodera i właściwie dla Googli nie sa błędami, wręcz przeciwnie. Atutem portalu jest wielkość i ciągłe aktualizacje, być może również dynamicznie generowane mapy dla Googli. To są rzeczy, które wysoko stawiają portal w Googlach. Nie wspomnę już o linkowaniu w oparciu o grupę witryn PP (i WP).
Co do fotogalerii - ilość tekstu nie ma tu znaczenia, znacznie ważniejszym kryterium są:
- bardzo dobra adekwatność title (na górnej belce) do tekstu - 83%
- doskonała adekwatność tagu description - 100%
- świetnie dobrane słowa kluczowe - 91%
- sześciokrotnie występujące na stronie słowo dandee - w sam raz, ani za mało, ani za dużo.
Porównując obrazowo twój materiał i link dla Googli: nie dość, że dobry model samochodu, to jeszcze renomowanej marki.
Tymek Wołodźko 26.10.2007 18:24
Tak, ale...
Google i inne wyszukiwarki wkładają dużo pracy w zwalczanie popzycjonerów, a strony, które są pozycjonoiwane przy użyciu nieczystych sztuczek w stylu kupowania linków do stron, oszukiwanie Google bota itd. są banowane w Google - czasem dożywotnie, co oznacza, że nikt, nigdy ich nie znajdzie w Google obojętnie jakie hasło by wstukał.