Pozycja materiału w rankingach:
Siedmiu na każdych stu żołnierzy zawodowych nie zdało w tym roku testów sprawności fizycznej - wynika z danych opublikowanych wczoraj na stronie resortu obrony narodowej. 21,5 proc. wojskowych otrzymało ocenę dostateczną, 59,6 proc. - dobrą, a 20,9 proc. bardzo dobrą.
Testy przeprowadzono w dwóch turach - wiosną w okresie maj- czerwiec i jesienią, na przełomie września i października. Dodatkowy sprawdzian przewidziany był dla tych, którzy z przyczyn służbowych lub zdrowotnych byli nieobecni na pierwszym, uzyskali z testu ocenę niedostateczną lub chcieli poprawić swój wcześniejszy wynik.
Do testów w pierwszym terminie podeszli m.in. szef resortu obrony narodowej Radosław Sikorski (choć nie miał takiego obowiązku), szef Sztabu Generalnego Franciszek Gągor, będacy wówczas Komendantem Głównym Żandarmerii Wojskowej gen. Bogusław Pacek i ówczesny dowódca garnizonu Warszawa gen. Jan Klejszmit. Wszyscy dostali piątki. Żołnierze, którzy nie przystąpili do sprawdzianu, będą kierowani na badania lekarskie, które ocenią ich zdolność do pełnienia zawodowej służby wojskowej. Resort chce objąć dodatkowymi badaniami osoby, które systematycznie otrzymują oceny niedostateczne z testów sprawnościowych.
Sprawność oceniana była na podstawie ćwiczeń, zróżnicowanych dla poszczególnych grup wiekowych i specjalności wojskowych. Dla kobiet przewidziano m.in. marszobieg na dystansie tysiąca metrów, skłony, uginanie ramion (pompki) na ławeczce, bieg zygzakiem; dla mężczyzn - marszobieg na dystansie 3 kilometrów, skłony, podciąganie na drążku, pompki na ławeczce, bieg wahadłowy oraz bieg zygzakiem.
Minister Sikorski zapowiedział, że w znowelizowanej ustawie o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych wprowadzone zostanie zobowiązanie żołnierza do utrzymywania sprawności fizycznej. Ocena ze sprawności ma być wpisywania do karty osobowej żołnierza.
Zobacz także:
MEDtube.pl hitem internetu! Polacy zrewolucjonizują medycynę?
(odsłon: +492)