Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

414 miejsce

Co po maturze? Studia w Polsce czy za granicą? Sprawdź, gdzie warto studiować!

Istnieje wiele mitów na temat studiowania za granicą. Przez te błędne informacje, bardzo wielu ludzi nawet nie bierze pod uwagę możliwości zdobycia wykształcenia w innym kraju. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna, a studiowanie za granicą okazuje się być bardzo proste i przyjemne.

 / Fot. MinimusPolacy, którzy decydują się studiować za granicą, bardzo często wybierają Wielką Brytanię. Być może dlatego, że mogą tam, bez większych problemów łączyć studia z pracą, a także skorzystać z systemu pożyczek, dzięki któremu mogą pokryć czesne. Z tego systemu mogą skorzystać wszyscy studenci z Unii Europejskiej. Proces rekrutacyjny nie jest zbyt skomplikowany. Na większość brytyjskich uczelni dokumenty składamy przez system Ucas (www.ucas.com). Termin złożenia dokumentów upływa 30 czerwca. Wymagane jest dołączenie listu motywacyjnego i referencji (w jęz. angielskim). Większość uczelni wymaga odpowiedniego certyfikatu potwierdzającego naszą znajomość języka. Jeśli zdecydujemy się na studia w innym europejskim kraju, proces rekrutacyjny także nie jest zbyt skomplikowany. Najczęściej wystarczy zdana matura (przetłumaczona przez tłumacza przysięgłęgo na język państwowy). Egzaminy wstępne przeprowadzane są tylko na wybranych kierunkach, najczęściej tych najbardziej popularnych.

Nieco inaczej wygląda rekrutacja na uczelnie w Stanach Zjednoczonych. Koniecznym warunkiem dla wszystkich osób chcących studiować w USA jest zaliczenie egzaminu SAT, a także egzaminu TOEFL, sprawdzającego naszą znajomość języka angielskiego. Oczywiście niezbędna będzie również wiza umożliwiająca przebywanie i studiowanie na terenie Stanów Zjednoczonych.

Zajęcia

Studiując na polskich uczelniach, najczęściej jesteśmy zmuszeni spędzić wiele godzin ucząc się, w głównej mierze, niestety tylko teorii. Zajęć praktycznych, tak bardzo przydatnych w późniejszym życiu jest wciąż zbyt mało.

Marcin, student informatyki z Oxford Brookes Univeristy, zwraca uwagę na główne różnice w prowadzeniu zajęć w Polsce i w Wielkiej Brytanii:

-W Wielkiej Brytanii jest dużo mniej zajęć w tygodniu niż na polskich uczelniach (około 10 - 12 godzin tygodniowo). Środek ciężkości studiów przeniesiony jest na projekty indywidualne lub grupowe. Aby zaliczyć każdy przedmiot trzeba w domu spędzić, w porównaniu do czasu spędzonego na zajęciach, 2 - 3 razy więcej czasu nad pracą indywidualną lub grupową. Wszystkie materiały potrzebne studentom udostępniane są już na początku semestru w Internecie w postaci slajdów - niektórzy wykładowcy w Polsce też tak robią, jednak wielu wymaga uczestnictwa w wykładach.

Również we Francji system prowadzenia zajęć wydaje się być o wiele lepszy. Jędrzej, który studiował informatykę w Strasburgu, podkreśla, że w Polsce jest zdecydowanie mniej zajęć praktycznych i grupowych:

-We Francji dosyć często ocena z całego projektu zależała tylko od pracy zespołowej. Polskie uczelnie nie uczą jak współpracować w zespole, jak działać jako jedność - wspomina Jędrzej.

Także w USA nacisk kładziony jest głównie na zajęcia praktyczne:

-Studiowałem przez pewien czas w Stanach Zjednoczonych. Zajęcia bardzo często prowadzą praktycy, rzadziej naukowcy, w związku z czym jest więcej dyskusji, a mniej teorii - mówi Kamil, student zarządzania.

Joanna, studentka architektury w Mediolanie zwraca uwagę na zdecydowanie lepszą infrastrukturę we Włoszech: lepszy dostęp do bibliotek, do modelarni, możliwość korzystania z komputerów mających odpowiednie oprogramowanie. W ramach zajęć organizowane są wyjazdy (w celu naukowym), wykłady prowadzone przez osobistości z poza uczelni, a także spotkania ze specjalistami.

Andrzej, student finansów i inwestycji na Uniwersytecie w Rotterdamie, szczególnie chwali sobie możliwość pracowania w małych grupach:

-W Holandii zajęcia odbywały się w mniejszych grupach i były o wiele bardziej nastawione na dyskusję. Często było tak, że dostawaliśmy do przeczytania jakieś materiały i na kolejnych zajęciach o nich dyskutowaliśmy. W Polsce wykładowcy co prawda też zachęcali do zadawania pytań i dyskusji, ale nie działało to tak dobrze jak w Holandii. Grupy wykładowe były na ogół znacznie większe.

Egzaminy

Studenci zarówno w Polsce, jak i za granicą mają bardzo zróżnicowane doświadczenia. Sposób prowadzenia egzaminów jest uzależniony od danej uczelni. W Polsce egzaminy są zarówno trudne, jak i łatwe. Niektóre trzeba traktować bardzo poważnie, a niektóre można traktować z przymrużeniem oka.

Piotr, student informatyki z Oxford Brookes University, zaznacza, że egzaminy w Wielkiej Brytanii były zdecydowanie bardziej oficjalne i organizowane centralnie. Ich minusem było jednak to, że student nie miał wglądu do ocenionego egzaminu.

-W porównaniu do egzaminów, które znam z Polski, egzaminy w Wielkiej Brytanii są dużo bardziej sformalizowane. Najbardziej przypominają „starą” maturę - kilka zadań do rozwiązania w ciągu 5 godzin, każde z zadań stosunkowo złożone (wszystkie odpowiedzi zajmowały kilkanaście stron A4). Ściąganie jest bardzo surowo karane i praktycznie niemożliwe - każdy siedział przy osobnej ławce w dużej odległości od kolejnej osoby.

Ściąganie na egzaminie nie jest także możliwe na Uniwersytecie w Rotterdamie:

-Studenci z różnych kierunków, pisali egzaminy jednocześnie, w jednej dużej sali. Każdy student miał swoje biurko, a do większej grupy studentów przydzielony był supervisor, który ich pilnował. Tylko określone rzeczy można było wnieść na salę (długopis, konkretny typ kalkulatora). Nie było żadnych możliwości ściągania, a jeżeli kogoś przyłapano - konsekwencje były bardzo poważne - wspomina Andrzej.

Na SGH na którym również studiował Andrzej, wiele egzaminów nie było standaryzowanych i odbywały się na indywidualnych zasadach ustalonych przez wykładowców.

We Włoszech i w Austrii gdzie studiowała Joanna, egzaminy pisemne były bardzo podobne do egzaminów w Polsce. Jak podkreśla jednak, we Włoszech jest zdecydowanie więcej egzaminów ustnych niż pisemnych.

We Francji, jak twierdzi Jędrzej, egzaminy były zdecydowanie bardziej „ciekawe”:

-Egzamin w Polsce głównie koncentrował się na "wykuciu". Niestety, zasada ZZZ (zakuj, zdaj, zapomnij) sprawdzała się. Z mojego doświadczenia, egzaminy we Francji były znacznie „ciekawsze” i użyteczniejsze. Również forma przeprowadzania egzaminów była odmienna - ważne było nie tylko napisanie egzaminu, ale także liczyły się wykonywane projekty (zarówno indywidualne jak i grupowe).

Natomiast w USA, egzamin często dotyczy rozwiązania case studies. Punktacja prawie zawsze jest dostosowywana do poziomu grupy tak, między innymi po to, aby wyeliminować przypadki w których zakres egzaminu nie pokrywa się z materiałem omawianym na zajęciach - mówi Kamil.

Wykładowcy

Bywa, że polscy studenci skarżą się na dostępność wykładowców. Oczywiście, zarzut ten nie dotyczy wszystkich wykładowców, ale niestety zdecydowanej większości. Często na pomoc prowadzących zajęcia liczyć nie można - nie odpowiadają na maile, a i zdarza się tak, że nie przychodzą na dyżury, nie informując studentów o tym wcześniej. A jak jest na innych uczelniach?

Marcin (Wielka Brytania) podkreśla, że relacje z wykładowcami były dużo mniej sformalizowzane:

-Z każdym z wykładowców byłem na "ty", nawet ze starszymi profesorami. Czułem, ze wykładowcy są tam dla mnie, chcą mi pomóc w przyswojeniu jak największej ilości wiedzy, w dobrym zrozumieniu materiału. W Polsce spotykałem się z różnymi modelami - niektórzy wykładowcy byli bardzo otwarci i pomocni, jednak wielu z nich traktowało studentów jak petentów - spóźniali się po kilka godzin na konsultacje lub nie przychodzili w ogóle.

Także Joanna podkreśla, że we Włoszech i w Austrii średni czas poświęcony przez wykładowcę dla studenta był znacznie większy.

Relacje z wykładowcami we Francji zachwala Jędrzej:

-W Polsce dosyć często (zbyt często) miałem wrażenie, że studenci "przeszkadzają" wykładowcom. Mnie to nie interesuje. Jako student chcę mieć wykładowcę dla siebie i czuć się szanowanym. W Polsce tak nie było. We Francji tak było i pewnie nadal jest.

Na uczelniach w Stanach Zjednoczonych kontakty z wykładowcami są również bardziej bezpośrednie, o czym przekonuje Kamil:

-Relacje z wykładowcami w Stanach były znacznie lepsze i bliższe - wykładowcy są dostępni (nawet na słabszych uczelniach), chętnie rozwiązują wspólnie ze studentami problemy w obszarach, które znają, niekoniecznie związanych tylko z wykładem.

Również swoich wykładowców z Uniwersytetu w Rotterdamie zachwala Andrzej:

-Na mojej uczelni w Holandii, wykładowcy byli bardzo pomocni i zawsze starali się odpowiadać na pytania studentów. Uczelnia posiadała ogólny system komputerowy, w którym każdy student miał swój profil i z tego poziomu mógł wejść na forum dyskusyjne poświęcone danemu przedmiotowi. Wykładowcy też bardzo często się tam udzielali, a do tego szybko odpowiadali na maile. Współpraca z moim promotorem była świetna. Bywało, że wysyłałem mu po 3 maile dziennie, a on od razu odpisywał. Bardzo mi pomógł w pisaniu pracy. Bywało również niestety i tak, że wykładowcy nie przychodzili na swoje konsultacje.

Akademiki

To, co jest zmorą większości polskich studentów to akademiki. Opinie na ich temat nie są zbyt przyjazne. Pokoje są zazwyczaj trzyosobowe lub czteroosobowe, łazienki są wspólne - w najlepszych przypadku dla mieszkańców kilku pokoi, w najgorszym - dla całego piętra. Standard tych pokoi też mógłby być lepszy. Plusem mieszkania w akademiku jest na pewno atmosfera jaka w nim panuje, która, wydaje się, rekompensuje wszelkie braki polskich akademików. Zupełnie inaczej jest w Wielkiej Brytanii. Pokoje w akademikach są jednoosobowe, niewielkie, ale za to bardzo funkcjonalne.

-W Wielkiej Brytanii mieszkałem w dwóch akademikach. W pierwszym - pokoje były jednoosobowe. Kuchnia, toaleta i łazienka były wspólne - po jednej na cztery pokoje. W drugim - pokoje były również jednoosobowe, ale za to z toaletą i prysznicem - wspomina Marcin.

Natomiast Andrzej tak wspomina mieszkanie w akademiku w Holandii:

-Akademiki w Holandii są o wiele lepsze niż w Polsce ( ale tez czterokrotnie droższe). Mieszkałem w segmencie z innym studentem, każdy z nas miał swój pokój, mieliśmy wspólną łazienkę i kuchnię. Mój pokój - jak na akademik - miał wysoki standard. Sprzęty były przeciętne, jednak zadbane, a pokój miał sam w sobie dużą powierzchnię.

Czego brakuje na polskich uczelniach?

Marcin zwraca uwagę, że na studiach w Polsce brakuje większej współpracy z biznesem, nauki przedmiotów wykorzystywanych w rzeczywistej pracy w firmach:

-na przykładzie informatyki: mieliśmy kilka bardzo praktycznych przedmiotów z technologii, które, mogą być wykorzystywane w firmach, jednak kilku innych często stosowanych technologii zabrakło. Równolegle mieliśmy kilka bardzo teoretycznych przedmiotów, których w żaden sposób nie można wykorzystać w pracy.

Piotr dodaje, że w Polsce przydałoby się więcej aktualnych przedmiotów. Joanna (Włochy, Austria) zaznacza, iż :

-większość projektów na studiach architektonicznych studenci przygotowują w grupach. Uczy to współpracy z innymi ludźmi i konieczności pójścia na kompromis. Ponadto, projekty są prezentowane na egzaminie osobiście (nie jedynie w formie druku). Uczy to publicznych wystąpień oraz opowiadania o swoim projekcie, co jest bardzo istotne w późniejszym życiu zawodowym.

Kamil (USA ) uważa, że dostępność wykładowców na polskich uczelniach, to to, czego najbardziej brakuje, natomiast Jędrzej (Francja) podkreśla, że w Polsce studenci powinni częściej pracować w grupach.

Andrzej natomiast, zwraca uwagę na organizację studiów:

-W Holandii bardzo podobała mi się organizacja roku. Mieliśmy około 5 semestrów po 1,5 miesiąca i w każdym z nich konkretnie "robiliśmy" dwa przedmioty. Pracy było naprawdę dużo i trzeba było pracować systematycznie, aby nie narobić sobie zaległości. Potem egzamin, trochę przerwy i nowy semestr. Przedmioty z poprzednich semestrów bazowały na wiedzy zdobytej w poprzednich. W ten sposób, nie dość, że naprawdę solidnie realizowaliśmy materiał, to jeszcze go potem od razu wykorzystywaliśmy.

Największe różnice

Według Piotra, studia w Polsce i studia w Wielkiej Brytanii, najbardziej różni sposób oceniania:

- na studiach w Wielkiej Brytanii (Oxford) nie ma żadnych kartkówek czy kolokwiów. Liczy się egzamin końcowy z każdego przedmiotu plus projekt.

Marcin dodaje, że sam zakres studiów był bardzo praktyczny i szczegółowy:

-Tematykę rocznych studiów magisterskich w Wielkiej Brytanii można byłoby zmieścić w jednym przedmiocie w Polsce, tyle że: za granicą omawialiśmy tą tematykę w bardzo dużych szczegółach i w praktyce wykorzystywaliśmy zdobytą wiedzę podczas projektów zaliczeniowych. Ponadto zajęcia były prowadzone przez osoby, które bezpośrednio uczestniczyły w tworzeniu danych technologii / standardów.

Joanna, podkreśla, że największą różnicą między studiami w Polsce, a studiami we Włoszech i w Austrii był znacznie niższy, średni wiek kadry akademickiej, szczególnie jeśli chodzi o profesorów. Ponadto we Francji, Włoszech i Austrii nie ma indeksów, co pozwala studentom na zaoszczędzenie znacznej ilości czasu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ja polecam studiazagranica.info/ - dzięki nim studia za granicą staną się rzeczywistością już w najbliższym roku akademickim! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.