Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Pozycja materiału w rankingach:

61951 miejsce

Dział: Polityka

Ocena: 5pkt

Oceń:

Co powie Barack?


W odróżnieniu od tasiemcowych expose kolejnych polskich premierów, mowy inauguracyjne prezydentów USA przechodzą do historii za sprawą sprawnej retoryki i słów, które mogą potem trafić do szkolnych podręczników.


Wielce się obawiam...


Pierwsze zachowane mowy inauguracyjne amerykańskich prezydentów pochodzą z początku XX wieku. Skromni ojcowie założyciele Stanów Zjednoczonych pozostawiali z tych wyjątkowych momentów pamiątki w postaci listów, albo przekazywanych ustnie zapisów swoich wypowiedzi. I tak Jerzy Waszyngton pisał po zaprzysiężeniu do przyjaciół: „Obawiam się wielce, że moi rodacy oczekują zbyt wiele ode mnie”, a Tomasz Jefferson komentował z sarkazmem nową siedzibę, którą mu właśnie przeznaczono: „...wielki murowany dom, dostatecznie wielki, by pomieścić dwóch cesarzy, jednego papieża i Wielkiego Lamę.”

Można powiedzieć, że podobnym podejściem wśród ich współczesnych następców wykazał się Harry S. Truman (1945-1953), który tuż po objęciu urzędu po zmarłym dzień wcześniej Franklinie Delano Roosevelcie, wyznał rozbrajająco fotoreporterom: - Chłopaki, jeśli tylko umiecie, to módlcie się teraz za mnie! Nie wiem, czy wiecie jak to jest, kiedy zwali się na Was kopa siana, ale gdy wczoraj mi oznajmiono co się stało, miałem wrażenie, że nie tylko księżyc, ale cały układ planetarny przygniótł mnie nagle (Boys, if you ever pray, pray for me now. I don't know if you fellas ever had a load of hay fall on you, but when they told me what happened yesterday, I felt like the moon, the stars, and all the planets had fallen on me).

To rząd jest problemem


Za najbardziej pełną frazesów uchodziła mowa Richarda Nixona, choć za „złotoustego” uważano raczej jego zastępcę Spiro Agnew. Obejmując urząd w czasie wojny w Wietnamie i chcąc zadowolić tłumy pacyfistycznie nastawionych rodaków, Nixon stwierdził bezpretensjonalnie, że największym honorem byłoby dla niego przejście do historii w roli człowieka pokoju (The greatest honor history can bestow is the title of peacemaker). Z kolei, przywoływany dziś nie tylko przez zwolenników wolności w gospodarce Ronald Reagan, który jako jeden z nielicznych osobiście napisał swoje inauguracyjne przemówienie, zapowiedział znacząco Amerykanom, że nie uważa wcale rządu za receptę na trapiące ich problemy – to rząd jest tym problemem (Government is not the solution to our problems; government is the problem)!
Barack Obama / Fot. PAP/EPA
Michał Zarzycki OFFline profil autora

Autor: Michał Zarzycki

Napisz do autora

Artykuły (25) Galerie (5) Średnia ocen (4.73)

Miejscowość: Gdańsk | Kraj: Polska

O mnie: "Poddasze (...) ofiarowywało widok, perspektywę i owo piekne, lecz złudne uczucie wolności, którego szukają ci wszyscy co wspinają się na wieże, które z mieszkańców mansard czynią marzycieli." Günter Grass (Trylogia Gdańska)

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 2

Sortuj komentarze:

Tymoteusz Błoński 20.01.2009 03:56

Ocena: Ocena pozytywna 76 Ocena negatywna 75

Ciekawy, przekrojowy historycznie tekst.
Ale z ostatnim zdaniem, a zwłaszcza stwierdzeniem 'jedynego współczesnego mocarstwa' nie do końca się zgodzę. Chyba już powoli się to staje nieaktualne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maciej Wietrzyński 20.01.2009 12:59

Ocena: Ocena pozytywna 79 Ocena negatywna 75

"Wśród nich najchętniej przytaczano słowa wielkich poprzedników, do których najczęściej odwołuje się 44. prezydent USA, m.in: Abrahama Lincolna i Johna Fitzgeralda Kennediego."

Czy to zakamuflowana sugestia, że nowy Prezydent USA również nie dożyje końca kadencji?

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.