Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

36737 miejsce

Co robi "Baba na safari"?

Co się stanie, gdy na safari wybierze się baba? Powinniśmy się bać? A jeśli tak, to o kogo - o babę czy o zwierzęta? Aby się dowiedzieć przeczytajcie "Babę na safari" Bożeny Mazalik.

okładka / Fot. Warszawska Firma WydawniczaSafari to wyprawa myśliwska w Afryce Wschodniej. Może to być też dłuższa podróż, zwłaszcza karawaną. Opis ten raczej nie kojarzy się z rozrywkami dla kobiet. Ale dla baby nie ma rzeczy niemożliwych. Baba jest w stanie pokonać wszystkie przeciwności losu.

"Baba na safari" Bożeny Mazalik to ciekawa i pełna życia reporterska relacja z afrykańskich polowań na antylopy, guźce, lwy i lamparty. Książka podzielona jest na 4 części - "RPA. Antylopy", "Namibia", "RPA. Pustynia Kalahari" oraz "Zimbabwe". Autorka nie tylko opisuje tropienie zwierzyny i polowania, lecz także jest świetnym obserwatorem przyrody i ludzi.

Tytułowa baba, podróżując wraz z mężem Ernestem, początkowo co krok napotyka na różnice między swoimi wyobrażeniami o Afryce i safari a rzeczywistością. A była to Afryka jakiej się nie spodziewałam, oczekiwałam urokliwych krajobrazów, gorąca i wielkich stad antylop. Trafiliśmy jednak na zimę i wszystko wyglądało - podobnie jak u nas na przedwiośniu - martwo, sucho i ponuro. W innym miejscu czytamy: I znowu inaczej to sobie wyobrażałam. Bo fotografowanie i safari niemalże się wykluczają. Nie rozumie podstawowych rzeczy, jak choćby to, po co potrzebna jest dubeltówka na pawiany.

zdjęcia z książki / Fot. Weronika TrzeciakJednak z biegiem czasu baba wie o polowaniu więcej niż niejeden mężczyzna z jej otoczenia. Jest przy tym delikatna i kobieca, ma swoje lęki i niepokoje. Jednak potrafi je pokonać, chce uczestniczyć w wyprawie. Mimo że woli aparat od strzelby, to potrafi posługiwać się jednym i drugim. Jest odważna, czasami aż lekkomyślna. Jakby nie zdawała sobie sprawy z tego, że dzikie zwierzęta są przede wszystkim niebezpieczne. Świadczy o tym przygoda z odyńcem, którą mąż komentuje: Idiotko, zdjęć ci się zachciało! Przecież by cię rozpruł.

Reportaż przypomina miejscami powieść przygodową, dzięki intrygującym sytuacjom i licznym dialogom. Sprawiają one, że relacja nie jest sucha, lecz jest w niej pewna dynamika. Oczywiście najmniej interesujące były dla mnie opisy wyczekiwania na zwierzynę, gdyż nie przepadam za tego typu rozrywkami.

Jednakże autorka zrekompensowała mi to w inny sposób. W książce nie brakuje bowiem zabawnych sytuacji, niejednokrotnie związanych z różnicami kulturowymi. Dobrym przykładem jest reakcja tamtejszych dzieci na imię Bożena, słowo to w narzeczu afrykańskim oznacza... damskie genitalia. Podobnych scenek jest więcej, jednak nie będę ich po kolei opisywać, by nie zepsuć zabawy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Rzeczywiście jest przebojowa :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myśliwa, amazonka, malarka, fotograficzka i do tego swoje pasje uwiecznia drukiem...przebojowa "baba".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.