Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

47320 miejsce

Co robić, by nie zostać lobbystą?

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-04-20 22:15

Nie wychodź z domu! Nic nie rób! Zwłaszcza czegoś, do czego masz przekonanie. Jest to najskuteczniejszy sposób na nic nierobienie, zgorzknienie, narzekanie i wyciąganie ręki po pomoc. Orzeczono, że jestem lobbystą!

Jeżeli będziesz, na przykład, zachwalała koleżance proszek do prania, który ostatnio kupiłaś, to możesz być posądzona o lobbowanie na rzecz producenta, a nawet o czerpanie z tego tytułu (o zgrozo!) korzyści majątkowych…

Jest wysoce prawdopodobne, że Twoja koleżanka naczytała się tyle nieprawdziwych informacji na temat marketingu wielopoziomowego (MLM), w którym przecież… za „polecanie” płacą…, że tak może pomyśleć w opisanej sytuacji.Ostatnio, coraz częściej ujawniają się piszący w kłamliwy sposób na ten temat, u których „genetycznie uwarunkowaną alergię” na akronim MLM widać z dużej odległości.Rozumiem i toleruję te osoby…, bo przecież alergia to choroba, a chorzy korzystają zawsze z pełnej taryfy ulgowej w przypadku oceny ich postępowania!

Aktualnie, w polityce również mamy bardzo znane osoby, które wszędzie, we wszystkim wietrzą zło, przekręty i zmowę.To są osoby wszystkowiedzące najlepiej, z patentem na mądrość. Spotykamy je w każdym środowisku, niezależnie od wykształcenia. Wspólną ich cechą jest to, że zawsze mają rację, niezależnie od przedstawionych im argumentów.

YouTube

Dlaczego poczyniłem taki zamaszysty wywód na początku?

Otóż „lobbystą MLM” zostałem z własnego, niewymuszonego przez nikogo wyboru. Lekcje z marketingu wielopoziomowego „pobierałem” w ekskluzywnej firmie finansowej działającej na takich właśnie zasadach. Po prawie rocznej działalności, gdy stwierdziłem, że w tej firmie nie zarabiam, wręcz odwrotnie koszty przewyższają dochody, zacząłem poszukiwać innych możliwości, zwłaszcza internetowych.

To był strzał w dziesiątkę!

Znalazłem takie rozwiązanie internetowego działania, które przynosi efekty. Nie są to „miliony”, jakimi epatuje się internautów prezentując im plany marketingowe w różnych MLM-ach, ale dzisiaj już wiem, że zarabianie przy pomocy Internetu w marketingu wielopoziomowym jest możliwe i powiem więcej, jestem przekonany, że taka forma zarabiania będzie coraz bardziej powszechna. Dzisiaj, ta działalność jest ograniczona tylko przez to, że jeszcze niewielka liczba ludzi potrafi w pełni wykorzystywać narzędzie, jakim jest Internet. To się jednak błyskawicznie zmienia!

Tak jak napisałem wcześniej, nie mam jeszcze milionowych dochodów z działalności internetowej, chociaż chcę bardzo takie osiągać, a że jestem człowiekiem aktywnym i
poszukującym (i takim chyba zostanę… !)-trafiłem w Internecie na Program Zielone Zakupy, a na początku lutego 2011 na Projekt Londonay. Oba te programy spodobały mi się, jak tysiącom innych internautów. To były wtedy projekty rodzących się biznesów. Nie przypuszczałem nawet w najbardziej czarnych scenariuszach, że kiedyś ktoś będzie wypominał mi, że coś mogło mi się podobać!Mało tego! Dowodem moich złych intencji miało być to, iż mówiłem innym o swojej fascynacji!

Dla mnie to stwierdzenie było porażające!

Przecież w życiu mamy tysiące takich sytuacji, gdzie przekazujemy informację dalej, która okazuje się później albo nieścisłą, albo wręcz nieprawdziwą. Ważne jest natomiast, co zrobimy z informacją późniejszą (czytaj właściwą), rzucającą inne światło na wcześniejszą!
Z racji wykonywanego zawodu wiem coś o tym! Mogę godzinami opowiadać jak „najprawdziwsze prawdy” po latach dokładniejszych obserwacji „zostają starte w proch”.

Nawet autorowi zamieszczonego poniżej cytatu wykażę, że mijał się z prawdą, delikatnie mówiąc, chociaż raczej wygląda to na nierzetelność…Nie chcę posądzać o złe intencje lub zarzucać kłamstwa czy oszczerstwa, mimo iż będą tacy, którzy tak to odczytają!

Każdy dorosły człowiek ma swój rozum i jeżeli nie ma ograniczonych praw w odniesieniu do swoich poczynań, powinien sam decydować, który biznes dla niego jest dobry, a który nie.
Nigdy nie „wciągałem” kogokolwiek do jakiegoś biznesu! Chyba, że wciąganie jest synonimem proponowania…, ale nigdy nie spotkałem się z taką konotacją tych słów. Jeżeli ktoś odbiera to w ten sposób, to występuje tutaj zwykłe nieporozumienie. Przypisujemy słowom inne znaczenia!

Zawsze w sytuacjach, dopóki nie udowodni się komuś złych intencji czy wręcz oszustwa, dopóty błędne nawet informacje nie mogą być traktowane, jako celowe wprowadzanie kogoś w błąd.

Nie godzę się również z postawą tych, którzy szkalują innych i dyskredytują sprawdzony sposób biznesu, jakim jest MLM, niezależnie od intencji i celu, dla którego to robią. Zwłaszcza, gdy w perfidny sposób zasłaniają swoje prawdziwe powody sztandarowym hasłem OSTRZEGAM INNYCH PRZED OSZUSTWEM! Jest to niebezpieczne, ponieważ uogólnianie, bez zagłębiania się w szczegóły działa jak TSUNAMI zmiatając wszystko po drodze, zarówno dobro jak i zło.

Oto cytat z artykułu oraz link do niego:

„Oczywiście celem tych poszukiwań personalnych, nie było samo odnalezienie połączenia Londonay i Zielonych zakupów, bo takowe można znaleźć dużo łatwiej. Celem moich dociekań było stwierdzenie realnego kontaktu między szefami jednej i drugiej firmy, a zatem udowodnienie tezy, że oba programy nawet, jeżeli nie są dziełem tej samej grupy, to wywodzą się z jednego środowiska. Czy Marek Ch. jest dowodem poświadczającym tezę, czy może to tylko kolejny zbieg okoliczności, możecie ocenić sami. Za poświadczeniem tezy, niech przemawia fakt, że Marek Ch. jest bardzo aktywnym członkiem społeczności MLM i są ślady, że zachęcał do obu programów, inicjował nowe blogi, lobbował za programami i szukał nowych członków.”

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/londonay_internetowy_szwindel_spod_sanoka_185316-4--1-d.html

Oto następny cytat, dotyczący Zielonych Zakupów, który pokazuje NIERZETELNOŚĆ jego autora:

„Wysłuchałem prawie godzinnego wykładu i szczerze mówiąc byłem w ciężkim szoku, że ktokolwiek mógł uwierzyć, że Unia Europejska będzie oddawać do 20 proc. sumy wydanej na zakupy, tylko dlatego, że produkty są produkowane w wymagany prawem sposób (czyli z zachowaniem poszanowania dla środowiska). Ta informacja, jest tak wysoce nieprawdopodobna, że być może dla niektórych aż realna. I chyba na tej podstawie tak wiele osób zdecydowało się na poniesienie kosztów wstąpienia do programu. Koszty podstawowe to 6,10zł za przygotowanie umowy przez AdvoAssistance i 112 zł za wstąpienie do programu partnerskiego, czyli uzyskania możliwości budowy własnej grupy użytkowników programu, od której przysługiwały nam prowizje. I zupełnie, w tym przypadku nie chodzi o niewielkie sumy tych prowizji, ale o ilość ludzi, którzy wstąpili do programu. Jeżeli jest to, jak przekazał anonim 10 tys. osób, to firma powinna zarobić 5 300 000 zł, czyli sporo, licząc, że nie ma się prawie żadnych kosztów prowadzenia biznesu. Poza tym było lub jest więcej form wyciągnięcia pieniędzy w owej firmie. Są to między innymi wydruki specjalnych (osobistych) pokazerów, reklamerów, czy tym podobnych; pakiety exclusive, uczestniczenie w seminariach itd. Wydaje się, że nie byłoby przesadą stwierdzenie, że przez trzy, może cztery miesiące funkcjonowania, firma powinna była zebrać około 10 mln zł.”

Poniżej link do pełnego artykułu z komentarzami:

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/londonay_internetowy_szwindel_spod_sanoka_185316-2--1-d.html

Szanowny AUTORZE

Dlaczego Pan nie wziął kalkulatora i nie policzył tych milionów? Czyżby to było celowe sugerowanie czytelnikom, z jakimi astronomicznymi sumami mamy do czynienia?Wszyscy wiemy, że takie ogromne miliony mocno działają na wyobraźnię! A przeważnie nikt tego nie sprawdza!
Aż mi się wierzyć nie chce, że Pan tego nie przeliczył! W takich właśnie informacjach widzę TSUNAMI!

A oto wyliczenia:

10 000 x 6.10 PLN zawsze daje 61 000 PLN

Gdyby przyjąć, że każdy wpłacił po 112 PLN, to i tak daje, to zaledwie 1 120 000 PLN

Skąd wzięły się te 5 300 000 PLN, a później „sypie” Pan jeszcze 10 milionami?!

Uczestniczenie w seminariach było non profit! Skąd więc miało się to wszystko wziąć? Chyba, że ma Pan jakieś inne dane i ktoś Pana wprowadził celowo w błąd? Tak, czy siak, to z planu marketingowego takiej góry pieniędzy nie można wygenerować! To są dane z sufitu wzięte!
A skoro Pan przeglądał dużo różnych dokumentów, to również wie o tym, że te 112 złotowe wpłaty nie były wcale takie częste. Natomiast maksymalna opłata za obsługę rozliczeń struktury w kwocie 432 złotych były jeszcze rzadsze! Wpłacali takie kwoty tylko Ci, którzy zamierzali poważniej zajmować się działalnością w całym programie.

W naszej ojczyźnie jest wolność słowa! Pan z tego właśnie skorzystał. Powiem więcej. Nikt (chyba nikt…?) z organizatorów ZZ nie będzie się z Panem sądzić z tego powodu, ponieważ tu nie takie oszczerstwa uchodzą na sucho.
Jakiś czas temu np. minister urzędującego gabinetu oskarżył szefa rządu o szpiegostwo. I co? Ano nic…! Minister ma się dobrze, były szef rządu też! A wszyscy wiemy, że trochę w ciąży być nie można…

Ktokolwiek prowadził jakiś biznes, to wie, że na starcie jest najtrudniej, ponieważ obserwuje się swego rodzaju syndrom wieku niemowlęcego. Pytają Cię ile już zarobiłeś? Jakie osiągnięcia ma firma i jak długo funkcjonuje na rynku? Wielu zainteresowanych mówi wtedy, że poczekają i jak projekt ruszy, to wtedy do niego dołączą… Nawet, gdyby on był sensowny i dobrze skonstruowany, tak jak to było w przypadku Zielonych Zakupów (ZZ), to i tak reakcja na przedstawienie projektu była szablonowa: poczekam, popatrzę, potem zdecyduję!

Banki, gdy mają obsługiwać jakiś podmiot gospodarczy oraz inne instytucje potrzebne do uruchomienia tak dużego programu chcą rozmawiać z organizatorami tylko wtedy, gdy już jest przygotowana jakaś infrastruktura. W przypadku Programu ZZ, podczas negocjacji w sprawie wydania darmowych kart płatniczych do obsługi tego projektu, żądano kilkutysięcznej struktury i… koło się zamykało.

Faza organizacji każdego nowego biznesu jest wrażliwa na każdą nieprzychylną informację. Działa wtedy również rodząca się na tym etapie konkurencja, choć to akurat nie jest destruktywne, raczej stymuluje do lepszego działania.

Reasumując

Najgorsza dla nowego biznesu jest filozofia „psa ogrodnika”, „bezinteresowna zawiść” oraz zwykła niewiedza u ludzi, którzy mają jakiś autorytet w społeczeństwie, a wypowiadają się publicznie na temat dla nich obcy.

Pozdrawiam
Marek Chorążewicz

Pierwotna publikacja tekstu - na stronie autora


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Jacek K.
  • Jacek K.
  • 03.05.2011 20:33

Witam i garatuluję Marku artykułu. Autor wspomnanego artykułu p. Zubrycki miał chyba gorączkę jak sie doszukiwał powiązań różnych programów MLM na podstawie blogów uczestników tych programów. W oczach mu się mieszało i obwody przegrzwały od pragnienia udowodnienia na siłe czegoś co nie istniało.
A ani jednego nazwiska nie wymienil z prawdziwych organizatorów PZZ, których poznaliśmy na dwudniowych konferencjach organizowanych jawnie.
Niestety wiele jest w internecie pieniaczy odreagowujących swoje frustracje i myślą że w ten sposób wykreują się na ekspertów. I chyba Żubrycki do takich chce sie zaliczać. Żałosne są te jego wnioski zwłaszcza, że nie ma chyba pojęcia co to jest MLM.
...i nigdy nie brał udziału w początkowym stadium tworzenia jakiegokolwiek projektu, kiedy to jest najtrudniej i może się nie udać rozwinać biznesu z obiektywnych przyczyn lub w wyniku błedów w zarządzaniu powstającą organizacją.
pozdrawiam serdecznie
Jacek

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.