Facebook Google+ Twitter

Co się działo na obozie antyatomowym w Lubiatowie?

Przed kilkoma laty polskie społeczeństwo było w większości za budową energetyki atomowej. Teraz jest w większości przeciwne. W rejonach prawdopodobnej budowy jądrówki, eksperci badają i sądują możliwości, a przeciwnicy protestują.

Przed kilkoma laty polskie społeczeństwo było w większości za budową energetyki atomowej. A w Polsce ludowej realizowano inwestycję jądrówki w latach 1982–1990 - w miejscu zlikwidowanej wsi Kartoszyno - nad Jeziorem Żarnowieckim, z siedzibą w Nadolu (blisko Gdańska). Znacznie zaawansowana elektrownia - legła w gruzach. Legła pod ciosami protestów społecznych i politycznych.

Do tematu budowy atomówki powrócono - o dziwo, kilka lat temu. Znowu na przeszkodzie stanęły akcenty antyatomowe. Tym razem przez Czarnobyl i Fukushimę. Premier Donald Tusk zapowiedział, że nie ulegnie i elektrownia jądrowa powstanie. Bo musi. Polska, bez energetyki nie może zostać, a taki czas nadchodzi. Ale przeciwnicy energetyki jądrowej, nie ustają w staraniach blokowania inwestycji. Czują, że może być stawiana na Pomorzu. I jak mogą – tak protestują. Najczęściej pokojowo.

Jeden z antyatomowych pikników odbył się w Lubiatowie na Pomorzu. Zbuntowani przeciwnicy atomówki na Pomorzu przekonują, że miały miejsce liczne wykłady i spotkania dotyczące zagrożeń związanych z budową "elektrowni atomowych", promowania alternatywnych źródeł energii, jak też "praktycznych i prawnych aspektów samoorganizacji społecznej i demokracji bezpośredniej". Zwolenników jądrówki niepokoją zaś informacje z ostatnich dni z sieci.

Oto na Facebookowym profilu "Poznawaj Atom" (oficjalny profil rządowy to "Poznaj Atom") w poniedziałek, 30 lipca, czyli dzień po zakończeniu obozu antyatomowego, nagle wyrósł wpis, który sugeruje, że ludziom obozowych antyjądrowych spotkań dolewano sporo alkoholu i innych używek. Informuje o tym serwis Polskatimes.pl. "Właśnie wróciliśmy z tygodniowego antyatomowego pikniku w... No właśnie, nasza ekipa tak dzielnie walczyła z atomem, że nie możemy sobie do teraz przypomnieć, gdzie dokładnie byliśmy, jeśli wiecie, co mamy na myśli" - napisał tajemniczy administrator profilu.

Administrator profilu wyjaśnił: "W każdym razie integracja się udała, prowadziliśmy warsztaty, na których zapoznawaliśmy chętnych z naszymi lekcjami, a przynajmniej tak słyszeliśmy od tych, którzy trochę mniej walczyli". "W każdym razie sami się nauczyliśmy, że woda o mocy słońca potrafi wprowadzić człowieka w stan wiatru :)". "Na co komu atom?" - dodał świadomy administrator.

W rejonie pomorskim, w gminie Choczewo wiadomo, że mieszkańcy Lubiatowa i Kopalina nie chcą u siebie elektrowni jądrowej. Lubiatowo na Kaszubach (w powiecie wejherowskim), położone 2,5 km od linii brzegowej Bałtyku, to oaza domków letniskowych i pól biwakowych oraz gospodarstw agroturystycznych. Tam słynna aktorka Anna Dymna buduje ośrodek dla niepełnosprawnych. Plany atomowe – jak wieść niesie – mocno psują jej humor.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

waleand
  • waleand
  • 04.08.2012 10:01

Cybruch jak zwykle denny artykulik i liczy, że ktoś go pochwali, a może i kość rzuci.

Komentarz został ukrytyrozwiń
MILEWSKI
  • MILEWSKI
  • 02.08.2012 22:00

MILEWSKI DO DOMU. CAŁE CHOCZEWO SIĘ ZA CIEBIE WSTYDZI!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
syl latt
  • syl latt
  • 02.08.2012 21:49

- Użytkownicy posługują się tam językiem podobnym do tego, jakiego używają osoby działające na rzecz zaprzestania programu jądrowego - mówi Katarzyna Guzek, rzecznik obozu antyatomowego Lubiatowo 2012. - Na obozie odbyło się wiele wykładów i dyskusji. Oczywiście nie był to tydzień bezalkoholowy, bo na obozie mieliśmy ogniska, na których dorośli ludzie mogli wypić alkohol, ale nie dochodziło do pijaństwa. Nie wiem, kto zamieścił te informacje, ale nikt z naszego ruchu - dodaje Guzek.

Komentarz został ukrytyrozwiń
ledmagazyn
  • ledmagazyn
  • 02.08.2012 18:41

Opis ewentualnych strat w związku z rezygnacją z energii jądrowej w Niemczech jest typowa demagogią koncernów, które zarabiają najwięcej i nie chcą dzielić się z dochodami. Dlatego nie zawarto tam wyliczeń dotyczących wszystkich kosztów.
1.Kosztów społecznych, związanych z zastojem gospodarczym i wynikającym z tego upadkiem klasy średniej.
2. Kosztów związanych z naprawą szkód i degradacją środowiska .
3. Kosztów leczenia

Globalizacja w sektorze finansowym , której następstwem jest kryzys finansowy i gospodarczy nie dał elitom Świata dostatecznej lekcji.
Jeżeli w następstwie kryzysu Pani Merkel podjęła taką, a nie inną decyzję oznacza to, że nie myśli kategoriami „tu, teraz i ja”. Wie doskonale czym grozi globalizacja w energetyce. Rozumie jak jej Państwo może być szantażowane przez koncerny.
Globalizacja w energetyce to kolejny kryzys. O tym wiedzą już kolejni rządzący tym światem. Czym mamy pobudzić gospodarkę jeżeli nie przełomem technologicznym w energetyce? Energetyka prosumencka to energetyka demokratyczna. Energetyka równych szans. To tysiące nowych miejsc pracy. Do tego namawiają przywódcy nowych prospołecznych organizacji Świata. Do tego namawia „Clean Revolution”
Elity są w stanie doprowadzić do zagłady Świata i do skrajnego ubóstwa społecznego tylko w imię kolejnych milionów dolarów na kontach w rajach podatkowych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.