Facebook Google+ Twitter

Co się dzieje z Dumą Katalonii?

Na Estadio Nuevo Los Carmenes w Granadzie okazało się, że dzielniej biją się ci, którym idzie o życie niż ci, którzy walczą jedynie o zaszczyty. Granada 1:0 Barcelona.

Barca / Fot. fot. Krzysztof MasłowskiKolejny czarny dzień dla kibiców FC Barcelona. Mimo, że przed meczem nikt z nie dopuszczał możliwości utraty nawet jednego punktu z drużyną broniącą się przed spadkiem, rzeczywistość okazała się bardziej brutalna. Na stadionie w Granadzie padł sensacyjny wynik 1:0 dla gospodarzy i po raz kolejny potwierdziło się powiedzenie, że dzielniej biją się ci, którym idzie o życie niż ci, którzy walczą o zaszczyty. Co z tego, że Barca praktycznie kontrolowała grę skoro wystarczył jeden kontratak, jedno świetne podanie do napastnika i strzelony gol byśmy mając jeszcze w zapasie ponad godzinę cały mecz przegrali. Przyczyny porażki nie można upatrywać jedynie w fakcie, że przeciwnicy po strzeleniu gola bronili się 9 piłkarzy przed własnym polem karnym. Po tym jak parę lat temu Chelsea, nie zważając na oskarżenia o psucie widowiska, wymyśliła na Barcę właśnie zaparkowany w polu karnym autobus, powinniśmy już umieć radzić sobie z tak grającymi drużynami. A dziś znowu dalekie, crossowe i na dodatek celne podania były raczej nieliczne. Również strzały z dalszej odległości można było zliczyć na palcach jednej ręki. Wiele było strat własnych, niecelnych dośrodkowań oraz przegranych pojedynków jeden na jeden. Messi nie mógł przedrzeć się przez zagęszczony środek pola karnego a i Neymar w większości przypadków nie radził sobie z rosłym i bardzo zmotywowanym prawym obrońcą Granady. Mimo kontrolowania gry i stwarzania sobie w drugiej połowie dogodnych sytuacji piłkarze Blaugrany grzeszyli nadzwyczajną nieskutecznością. Co niepokojące, mimo niekorzystnego wyniku piłkarze z Camp Nou nie potrafili znaleźć sposobu, nie umieli z talii swoich potencjalnych możliwości wybrać takich, które doprowadziłyby choćby do wyrównania. Nawet po dokonanych przez trenera zmianach, kiedy na boisku byli wszyscy najlepsi napastnicy Barcelony, sytuacja nie uległa poprawie. We wszystkich próbach minięcia obrony rywala, które wyglądały często jak nieustanne bicie głową w mur, widać było jakąś nieporadność i brak konceptu na ich wykończenia. Na dodatek na tle zmotywowanych i grających z najwyższym poświęceniem zawodników z Estadio Nuevo Los Carmenes nasi idole wydawali się nazbyt spokojni i jednocześnie nieskoncentrowani. Stąd pewnie tak wiele podań, które nie dochodziły do partnerów i stąd tyle przypadków wyprzedzeń przez przeciwnika w starcie do piłki. Z pewnością również brak środkowych obrońców z pierwszego składu i chyba niedostateczna koncentracja Pinto przy straconej bramce miały swój udział w obrazie całego meczu i w jego wyniku.
Sprawdził się więc najczarniejszy scenariusz na dzisiejszy dzień. Do prowadzącego Atletico Madryt drużyna z Barcelony ma jeden punkt straty przy jednym meczu rozegranym więcej. Obawiam się, że jutro mogą to być już cztery punkty. Na domiar złego dziś prawdopodobnie Real wyprzedzi Dumę Katalonii odbierając jej fotel wicelidera La Liga.
Coraz więcej faktów wskazuje na to, że ten sezon dla Blaugrany może być okresem bez trofeów bo przy takiej formie finał Copa del Rei może się okazać przeszkodą nie do pokonania. Coraz częściej mówi się w kuluarach o pozaboiskowych przyczynach nienajlepszej dyspozycji FC Barcelona. Wymienia się niezdrowe układy w szatni dotyczące pozycji i zarobków Neymara, zbyt wielki wpływ Leo Messiego na ustalanie składów drużyny a także na zupełnie zmarginalizowaną przez władze klubu pozycję trenera zespołu. Trudno powiedzieć ile w tym prawdy, ale jeśli tak jest to zdecydowanie nie może to wpływać pozytywnie na atmosferę i dyspozycję drużyny.
Nam kibicom pozostaje wierzyć w to, że sytuacja ulegnie poprawie, że kolejny ważny mecz będzie dla nas zwycięski i że mimo bardzo słabych rokowań któreś z hiszpańskich trofeów piłkarskich uda nam się w tym roku zdobyć. A więc Vamos Barcelona!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Co do tego końca nie jestem przekonany. Ten klub wciąż ma świetnych zawodników i ogromny potencjał. W obecnej sytuacji kadrowej rzeczywiście jest ciężko (brak najlepszych obrońców i Valdesa). Do tego dochodzi jeszcze to niezrozumiałe embargo na transfery w sytuacji, kiedy potrzebny jest nowy bramkarz, jakiś wysoki stoper i napastnik. We wspaniałej księdze futbolu rozdziału "Wielka Barca" bym jeszcze nie zamykał...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wszystko ma kiedyś koniec . ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.