Facebook Google+ Twitter

Co się dzieje z reprezentacją Polski?

Lewandowski boi się San Marino, Błaszczykowski nie potrafi wpłynąć, jako kapitan, na resztę zawodników, Wasilewski zachowuje się jak junior, Glik gra swoją "Gliki takę", a Obraniak nawet czytać po Polsku nie potrafi.

Sebastian Boenisch oraz Robert Lewandowski po meczu z Ukrainą / Fot. PAP/Bartłomiej ZborowskiReprezentacja Polski jeszcze przed Euro 2012 wpadła w dziwny kryzys. Niby potrafiliśmy fenomenalnie zagrać z Niemcami czy Koreą Południową, mogliśmy 4:0 pokonać Andorę (co i tak nie jest nadzwyczajnym wynikiem), ale zdarzały się też mecze zdecydowanie niższych lotów, jak chociażby ten z Włochami, czy już podczas mistrzostw Europy z Grecją i Czechami. Po kompromitujących występach reprezentanci zgodnie stwierdzili, że przegrali imprezę życia. Była w nich jednak sportowa złość, oraz chęć odegrania się i awansowania na kolejną. Tyle, że owa może dopiero nadejść w 2016 roku...

Lewandowski się boi

W dzisiejszym meczu z San Morino Polacy zagrają "o wszystko". Przez lata nas do tego przyzwyczajali, ale teraz przechodzą już samych siebie. W jednym z wywiadów Robert Lewandowski, który jest uważany za najlepszego polskiego napastnika, a przez wielu i zawodnika, stwierdził, że gracze Giampaolo Mazzaiego wcale nie należą do łatwych przeciwników. Jak na ironię mówi to człowiek, który jest liderem klasyfikacji strzelców w Niemczech, w ostatnich 8 meczach Borussii w lidze strzelił 10 goli, a do tego jego ambicją jest grać w Manchesterze United, albo samym Realu Madryt. Do jego osiągnięć należy dopisać też, że ostatniego gola w reprezentacji strzelił 8 czerwca 2012 roku. Być może to jest większym wyczynem, niż wszystkie trafienia klubowe.

"Nic nie może zrobić, bo nie dostaje piłek" - to z kolei jedna z głównych śpiewek wszystkich tych, którzy cały czas liczą, że Polak się przełamie. I inaczej być nie może, bo jeżeli nie z Sam Marino, to z kim? Ale chwila. Jak to nie dostaje piłek? "W Borussii ma zdecydowanie lepszych partnerów do gry" - zrozumiałe, że z Mario Götze i Marco Reusem w naszej kadrze niewielu może się równać, ale przecież jest także Błaszczykowski i Piszczek, którzy wielokrotnie mu asystowali w klubie. Tyle, że oni też w reprezentacji nie grają na najwyższym poziomie. Jeszcze "Błaszczu" potrafi pociągnąć czasem zespół do przodu, zagrać niekonwencjonalnie, ale Łukasz chyba jeszcze w kadrze olśniewającego meczu nie zagrał. I nie zmieni tego nawet gol strzelony z Ukrainą, bo dzięki jego "asekuracji" straciliśmy dwa. jak to możliwe, że obaj w klubie mają niepodważalną pozycję, a w kadrze równie dobrze mogliby za nich wystąpić gracze z ekstraklasy i nikt nie zauważyłby różnicy? Może zżera ich trema? A może po prostu kadra daje za małe bonusy?

Po "tureckiej przygodzie" znów pierwsze skrzypce w Wiśle Kraków zaczyna grać Patryk Małecki. Może to i trochę za wcześnie na powołanie, ale należy dobrze się mu przyjrzeć, bo jak do tej pory Błaszczykowski nie ma godnego zmiennika. A Peszko? Przepadł? Wcale nie. W klubie gra coraz lepiej, byłby dobrą alternatywą na lewą stronę, gdzie wybór jednak jest duży. Rybus, Grosicki, Mierzejewski... Cała trójka może tam zagrać, ale żaden z nich nie gwarantuje udanego występu. Z drugiej strony Adrian to jednak typowy rozgrywający, który najlepiej czuje się za napastnikiem. Ale dlaczego nie jest tam ustawiany? Przeważnie taką rolę odgrywa Obraniak, który we Francji żali się, że jest izolowany od reszty chłopaków. Przecież jak ma być nieizolowany, skoro ani słowa po polsku powiedzieć nie potrafi? Inni mają się francuskiego nauczyć? Do tego dochodzi jeszcze fakt, że przez wielu jest uznawany za kreatywnego, ale potrafiącego dobrze zagrać tylko ze stałego fragmentu. A gdyby tak zamiast nich wszystkich przyjrzeć się Pawłowi Olkowskiemu. Gracz nietuzinkowy, który już dawno powinien być powołany. Podobnie sytuacja wygląda z Kwiekiem. Następny gracz Górnika, który powinien powołanie dostać jeszcze za Smudy. A rozegranie? Sebastian Mila. Może nie idzie mu tak dobrze jak wcześniej, ale jak tylko dostawał zaproszenie do kadry, to prezentował się znakomicie. Na pewno zagrałby dużo lepiej niż Majewski, który w Anglii jest podstawowym zawodnikiem, a w kadrze po dłuższej nieobecności nawet nie wiedział na jakiej pozycji ma się ustawić. Lepiej zagrałby też Szymon Pawłowski. W Zagłębiu jest gwiazdą, w lecie na pewno zmieni klub na inny. Może i prawda, że na ostatnim meczu kadry nie wypadł najlepiej, ale jak popatrzeć na jego kolegów ze spotkania z Ukrainą, to chyba nawet tamten słabszy występ trzeba zaliczyć do udanych spotkań.

Brakuje Żewłakowa

A Wasilewski? Do feralnej kontuzji był najlepszym prawym obrońcą w Polsce. Potem jednak Piszczek zaczął dobrze grać w Borussii, a Marcina, po długo wyczekiwanym powołaniu, przekwalifikowano na stopera. Stopera, który do tej pory grał jak grał, raz lepiej raz gorzej, ale z pewnego poziomu nie schodził. To, co zademonstrował jednak w meczu z Ukrainą, nadaje się do kabaretu. Zagubiony, nie wie jak się ustawić. Ale czego innego spodziewać się od piłkarza, który mecze w klubie ogląda z trybun? No właśnie... Inaczej trochę sprawa wygląda z Glikiem, który, poza meczem z Anglią, w którym został bohaterem, bo strzelił gola, również prezentuje się nie najlepiej. I nie chodzi tylko o ostatni mecz. W Torino wyrósł na gwiazdę, chce go Lazio i Roma, a internauci już nazwali jego sposób poruszania się na boisku w meczu z naszymi wschodnimi sąsiadami, jako "Gliki taka". Nic więcej nie trzeba dodawać. Wcześniej był Żewłakow. Można zrozumieć, że już wiekowy i nie zawsze nadążał za akcjami, ale przynajmniej potrafił zaprowadzić porządek w szatni.

Zamiast Wasilewskiego i Glika mógł zagrać ktoś inny. Ale kto? Celeban, Komorowski i Szukała. Wszyscy grają w swoich klubach i uchodzą za bardzo dobrych w tym, co robią. Dwaj pierwsi byli też na rezerwie. A na prawej stronie? Jędrzejczyk albo Broź. Tyle, że oni akurat do ulubieńców trenera nie należą. Inną sprawą pozostaje lewa obrona. Niby Boenisch coś gra, niby kibice nie chcą Wawrzyniaka, bo gdyby nie on, to mogliśmy odnieść historyczne zwycięstwo w meczu z Niemcami, ale akurat na ich stronie może zagrać jeszcze tylko Komorowski lub Magiera. Kolejny ligowiec, który liczy na powołanie, ale niby są lepsi...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

no tak, mozna mowic ze bez kapitana kazdy statek zatonie ale dopoki kazdy zawodnik nie bedzie "gryzc trawy" od pierwszej do ostatniej minuty, nasza sytuacja nie poprawi sie..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czeka na trenera z prawdziwego zdarzenia !

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co się ma dziać wszystko po staremu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.