Facebook Google+ Twitter

Co tam panie w polityce, czyli szmery tygodnia

Z głęboką przebudową państwa, gipsem i manikiurem w tle. Przegląd tego, co ciekawe, choć nie tylko.

Fot. www.sxc.hu

Pan Jan Maria namieszał

Zacznijmy od Rokitagate. Znany polityk pośpieszył się, prezentując przedwcześnie program głębokiej przebudowy Rzeczypospolitej. O ile tezy w nim zawarte wydają się słuszne, o tyle cała medialna otoczka wokół tego wydarzenia - nie bardzo. Rozłam rozłamowi nierówny, jednak coś jest na rzeczy - Donald Tusk stroni od spotkań z panem Janem, pan Jan próbuje zyskać przychylność poprzez wytężoną pracę, a na dokładkę solidnie mu się za to dostaje. Nie chodzi o delikatne przytyki ze strony przewodniczącego PO, ale o nieskrywaną radość przedstawicieli partii rządzącej. PiS cieszy się z inicjatywy, jak się okazuje, części Platformy, Platforma cieszy się z tego, że PiS się cieszy. Wszyscy szczęśliwi, a niesmak pozostaje. Dziwne mechanizmy władają IV RP.

Fot. www.sxc.hu

Rządzi nami wujt

Jeśli już jesteśmy przy pracach "gabinetu cieni", redakcja programu "Szkło kontaktowe" (TVN 24) wykryła w owym projekcie niewybaczalny błąd. Na 40-którejś stronie jak byk widnieje słowo "wujt". Pal licho zagadnienia tam zawarte, skoro z ortografią są problemy. W tym przypadku proponuję głęboką przebudowę systemu nauczania w klasach 1-3, ewentualnie solidny kurs korzystania z narzędzi komputerowych. No chyba że oszczędzamy, to może wystarczą rozmówki polsko-polskie.


Fot. www.sxc.huLicho nie śpi

Premier Jarosław Kaczyński złamał lewą rękę. Rzecznik dokładnie opisuje zdarzenie - nieszczęście spotkało pana premiera w Pałacu Prezydenckim. Mimo zaplanowanej pracy biurowej, niedowład kończyny nie powinien jednak w niczym przeszkodzić. I dobrze. Pozostaje jednak kwestia samego wypadku. Zarządca budynku jest zobowiązany do zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim odwiedzającym. Pałac Prezydencki jest, jakby nie było, miejscem publicznym, utrzymywanym z moich i Państwa podatków. Jak nic należy się odszkodowanie.

Fot. www.sxc.huPani nie-prezydent

Hanna Gronkiewicz-Waltz co jeszcze niedawno prezydentem Warszawy była, dziś nim ponoć nie jest, choć sama sądzi inaczej. Jak się okazało sprawa rozbija się nie o 2 dni (48 godzin), ale o symboliczne 10 godzin, niecałą dobę. Skrupulatność urzędnicza nie zna granic. Teraz pani prezydent, co prezydentem ponoć nie jest, musi czekać na decyzję rady. Wojewoda pospiesznie wystosował pismo "wygaszające" mandat. Rada pomysłu zapewne nie podchwyci, wojewoda wkroczy do akcji, dogaszając ledwo tlący się mandat. Wtedy też pani Hanna zwróci się z uprzejmą prośbą do sądu, aby zagadnienie dogłębnie zbadał. Wyrokować nie będę, ale jeśli już dojdzie do kolejnych wyborów, to raczej czarno to widzę.

Tygodnik "Wprost" publikuje sondaż z serii "co by było, gdyby". I tak - 70 procent głosów dla pani Hanny, względem 30 procent dla Zbigniewa Ziobry, 74 proc. względem 26 proc. dla Zyty Gilowskiej i tak samo względem Michała Kamińskiego. Wielkie halo, a wszystko zostanie po staremu. Ponoć już dzisiaj Kazimierz Marcinkiewicz życzy powodzenia "pani Hani".


Fot. www.sxc.huElegancja kosztuje

W tym samym numerze "Wprost", dziennikarze ujawniają przemyślane i zasadne wydatki resortu pracy IV RP. Pani minister Anna Kalata postanowiła poprawić swój image za publiczne pieniądze. I tak makijaż, manikiur i dopasowane ciuszki wpływają ujemnie na budżet jakże bogatej Rzeczypospolitej. I to o 11 tysięcy złotych. Podobno nie był to jednorazowy wyskok, ale norma. Warto wspomnieć o świetnie urządzonym aneksie kuchennym i kompleksie wypoczynkowym zaraz obok gabinetu. Bezpieczeństwem zajmuje się ABW. Kiedy już fryzura będzie gotowa, ubrania skrojone na miarę, a pani minister solidnie wypocznie, przychodzi czas na pracę. I tak oto pisaniem przemówień zajmie się profesjonalna firma. Luz blues, który fundujemy mimowolnie.


 

 

Fot. www.sxc.huŻywiec ma głos

I to jaki. Minister rolnictwa Andrzej Lepper wyjdzie z koalicji, jeśli odpowiednie organy nie zagwarantują skupu żywca w optymalnej cenie. Rolnicy bezlitośnie nakrzyczeli na wicepremiera, ten się zawziął i sprawę załatwia. Podobno ich świnie od koryta odejść mogą, a politycy nigdy. I tak oto pan Andrzej Lepper stawia na szali swoje zacne stanowisko, właśnie w sprawie świń. I co? Że niby nic nie robi? Świniom na "rękę" to nie jest, ale od koryt raczej nie odejdą. Tymczasem powody do zadowolenia ma jeden z rodzimych browarów. Nazwa pada w niemal każdym serwisie informacyjnym. Czyżby prowokacja?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Super tekst

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ojej, dziękuję wszystkim za zainteresowanie tekstem, komentarze i te... no... plusy. :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdybym miał własną gazetę, zaproponowałbym Patrykowi Lataczowi stałe pisanie komentarzy pt."Przegląd mediów"
( + )

Komentarz został ukrytyrozwiń

R-e-w-e-l-a-c-j-a! +++

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szczęście w nieszczęściu, że premier złamał lewą rękę a nie prawą, bo dzięki temu może dalej pracować jak do tej pory. Widocznie lewej i tak nie używał, bo jest przecież "prawicowcem". Plusik :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajne podsumowanie, lekkie i dowcipne ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niezłe!
A propos ręki Kaczyńskiego ktoś przysłał sms-a do "Szkła kontaktowego" w TVN24: "A myślałem, że premier nie pęka" :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Patryku, jesteś wielki :-) +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobre... z jajem i na ostro....

Komentarz został ukrytyrozwiń

hahaha genialne!!! plus jak nic :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.